
-
Dwa samochody zderzyły się przy Placu Szembeka w Warszawie, jeden z pojazdów nie ustąpił pierwszeństwa i wjechał w pieszych.
-
W wyniku wypadku poszkodowanych zostało pięć osób, w tym dziecko, które zmarło po reanimacji w szpitalu.
-
Ruch na ul. Grochowskiej został zablokowany, autobusy skierowano na objazdy, a służby ratunkowe pracowały na miejscu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Do zdarzenia doszło przed godziną 16.00. Dwa samochody osobowe zderzyły się w pobliżu placu Szembeka w Warszawie. To ważny i często tłoczny punkt na mapie dzielnicy Praga-Południe: węzeł przesiadkowy komunikacji miejskiej oraz miejsce handlu.
– Na skutek tej kolizji, auta uderzyły w stojących przy przejściu pieszych – przekazał Interii rzecznik prasowy mazowieckiego komendanta wojewódzkiego PSP bryg. Karol Kroć.
– Toyota jechała ulicą Grochowską, Ford ulicą Zamieniecką, skręcał w lewo i wymusił pierwszeństwo. W efekcie Toyota dachowała i wbiła się na przejście dla pieszych, na których była kobieta z dzieckiem – opisał mł. asp. Paweł Chmura ze stołecznej policji.
Łącznie pięć osób jest poszkodowanych, w tym dziecko, które było reanimowane na miejscu i wstanie ciężkim zabrano je do szpitala. Kierowcy samochodów nie odnieśli poważnych obrażeń.
Warszawa. Wypadek na Placu Szembeka. Świadek: Ludzie nie wiedzieli, co zrobić
Przed godziną 18.00 rzecznik prasowy Szpitala Dziecięcego im. prof. dr med. Jana Bogdanowicza Mariusz Mazurek przekazał nam, że potrącone dziecko zmarło. Na miejscu zdarzenia reporterka Polsat News rozmawiała ze świadkiem zdarzenia, który udzielił dziecku pierwszej pomocy.
– Widziałem to co się stało (…). Jeden samochód uderzył w drugi i ten co wymusił pierwszeństwo odbił i uderzył w kobietę z dzieckiem stojących na przejściu. Dziecko było bardzo w ciężkim stanie, ludzie nie potrafili nic zrobić, nie wiedzieli co zrobić, patrzyli zamiast przewrócić dziecko na bok – opisywał mężczyzna.
– Ustawiłem dziecko w pozycji bezpiecznej, mówiłem do niego, nawiązałem kontakt, pytałem jak się nazywa i jeszcze na początku ten chłopiec do mnie mrugał, a potem podjąłem się reanimacji, chwilę później pojawiły się służby i odsunęli mnie, żeby już udzielić profesjonalnej pomocy – relacjonował świadek.
Dodał, że z innym mężczyzną pomagali kierowcy z samochodu, który dachował. – Ludzie nie wiedzieli co zrobić, zamiast dzwonić po pomoc, to klęczeli, nagrywali to, co się dzieje – opisywał.

Wypadek w Warszawie. Auto wjechało w ludzi
Na miejscu pracowało pięć zastępów straży pożarnej, dwie grupy operacyjne – miejska i wojewódzka. Lądował też śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ulica Grochowska, ważna arteria na prawobrzeżnej Warszawie, została zablokowana.
O utrudnieniach w kursowaniu autobusów poinformował Warszawski Transport Publiczny. „W związku z wypadkiem na skrzyżowaniu Grochowska / Zamieniecka linie 123, 125, 135, 141, 142, 143, 145, 148, 173, 183, 521, 702, 704, 720, 722, 730 zostały skierowane na trasy objazdowe” – czytamy. Ruch tramwajów w tym miejscu odbywa się bez przeszkód.
-
Dramatyczne zderzenie na Dolnym Śląsku. Wielu rannych w ciężkim stanie
-
Rodzina zaatakowana przez agentów ICE. „Moje dziecko nie oddychało”












