W skrócie
-
Samolot PLL LOT lecący z Warszawy do Dominikany musiał zawrócić z powodu usterki technicznej wykrytej przez pilotów.
-
Ponad 200 pasażerów bezpiecznie wróciło do Warszawy, gdzie usterka została usunięta i podróż będzie kontynuowana tym samym samolotem.
-
W lutym doszło do podobnych utrudnień na lotnisku w Punta Cana, gdzie niemal 300 pasażerów utknęło z powodu awarii Dreamlinera.
Rzecznik prasowy PLL LOT Krzysztof Moczulski w rozmowie z Interią przekazał, że podczas z Warszawy do Dominikany piloci wykryli usterkę techniczną i zdecydowali o zawróceniu samolotu.
Maszyna Boeing 787 Dreamliner bezpiecznie wylądowała w stolicy. Na pokładzie znajdowało się ponad 200 pasażerów.
– Podróżni czekają na kontynuację podróży – oznajmił rzecznik.
Wstępnie przedstawiciel LOT-u informował, że podróż będzie kontynuowana samolotem zastępczym.
Po godzinie 13.30 Krzysztof Moczulski przekazał jednak, że usterka została usunięta, a pasażerowie wyruszą w rejs tym samym samolotem. – Wylot odbędzie się lada chwila – powiedział rzecznik LOT-u.
Usterka techniczna maszyny PLL LOT. Samolot z Dominikany nie wystartował
W ostatnim czasie to nie pierwsze problemy osób, które wybierają Dominikanę, jako miejsce swoich wakacji i przemieszczają się tam Polskimi Liniami Lotniczymi LOT.
Na początku lutego również doszło do poważnych utrudnień, tym razem jednak na lotnisku w Punta Cana na wyspie. Wówczas niemal 300 pasażerów czarterowego rejsu PLL LOT do Polski utknęło tam również z powodu awarii technicznej samolotu.
Chodzi o lot LO6286, obsługiwany przez maszynę typu Dreamliner, który miał wystartować z Punta Cana do Warszawy. Jak podawał wtedy rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski, w trakcie przygotowań do rejsu wykryto usterkę techniczną, której nie udało się usunąć na miejscu. W efekcie rejs został odwołany, a 293 pasażerów pozostało na lotnisku.
Wylot przeniesiono na kolejny dzień, co poskutkowało około 15-godzinnym opóźnieniem względem pierwotnego rozkładu. Sam przelot do Polski trwa blisko 10 godzin.
Jak przekazał rzecznik LOT-u, pasażerowie – którzy wracali do kraju z wakacji zorganizowanych przez biuro podróży Itaka – spędzili wieczór na lotnisku.
Organizacja noclegów była znacznie utrudniona ze względu bardzo ograniczoną dostępność miejsc hotelowych oraz anulowanie rejsu przez inną linię lotniczą.













