Węgiel to dla polski problem. Na Śląsk co roku płyną wyszarpane z budżetu ciężkie miliardy złotych na dotowanie nierentownego górnictwa, na urlopy górnicze, na odprawy dla górników, na zamykanie kopalni, na przekwalifikowanie górników i wreszcie na kary za blokowanie działalności spółkom górniczym zza granicy.


Tymczasem to nie jedyna obowiązująca perspektywa. – Węgiel nie jest problemem tylko buforem, który chroni systemy energetyczne przed blackoutem w czasie, gdy „zielona” infrastruktura jeszcze nie dojrzała – uważa prezes Coal Energy Wiktor Wiśniowiecki.

Polska popełnia węglowy błąd


Unijny system handlu emisjami sprawia, że produkcja energii z węgla staje się nieopłacalna. Wysokie ceny uprawnień do emisji CO2 zmuszają do przejścia na tańsze źródła energii. Nowe prawo klimatyczne UE zobowiązuje państwa członkowskie do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 55 proc. do 2030 roku w porównaniu z poziomem z 1990 roku. Węgiel jest najbardziej emisyjnym paliwem, więc jego eliminacja jest niezbędna do osiągnięcia tych celów.


Zaostrzane normy środowiskowe sprawiają, że korzystanie z węgla, zwłaszcza w gospodarstwach domowych, jest stopniowo ograniczane i od 2030 roku ma być zupełnie wyeliminowane. Opłacać mają się odnawialne źródła energii (OZE).


Innego zdania jest Wiktor Wiśniowiecki. Jego zdaniem OZE są tanie w eksploatacji, ale produkują energię wtedy, gdy warunki atmosferyczne na to pozwalają, a nie wtedy, gdy gospodarka potrzebuje mocy. W wywiadzie dla Stefy Biznesu tłumaczył, że Polska ma 61 mld ton udokumentowanego węgla, którym powinny się zająć prywatne podmioty. Jako argument „za” przytacza także takie oto dane:


  • globalny popyt na węgiel energetyczny od kilku lat utrzymuje się na rekordowych lub bliskich rekordowych poziomach,

  • Niemcy tymczasowo reaktywowały zamknięte elektrownie węglowe,

  • Korea Południowa zwiększyła udział węgla w swoim bilansie energetycznym,

  • Japonia rozbudowuje moce węglowe z uwagi na koszty i dostępność alternatyw,

  • Indie planują zwiększenie mocy węglowych o dziesiątki gigawatów,

  • kraje UE deklarujące odejście od węgla, w praktyce przedłużają życie już istniejących instalacji.

Miliardowa kara za górniczą inicjatywę


Zdaniem prezesa Coal Energy przez ostatnią dekadę w Polsce marginalizowano prywatne inicjatywy wydobywcze, opierając się wyłącznie na dotowanym sektorze państwowym. Wiktor Wiśniewiecki chce inwestować w węgiel. Ma analizę prawno-techniczną, która potwierdza możliwość eksploatacji złoża „Bobrek-Miechowice” na granicy Zabrza i Bytomia.


Przed końcem 2026 roku firma chce złożyć wniosek o uzyskanie koncesji na rozpoznanie złoża. Szacunkowe zasoby pokładów węgla w granicach planowanego pierwszego etapu wydobycia mają wynosić ponad 9 mln ton, a łączny wolumen zasobów w serii pokładów 400 sięga około 25 mln ton. Wydobycie mogłoby wynieść od 12 do 25 tys. ton węgla energetycznego miesięcznie. Kto go kupi? – Planujemy sprzedaż węgla na rynku ukraińskim dla producentów cementu, cukru oraz ceramiki – ujawnił Wiktor Wiśniowiecki.


Przestrogą może być historia australijskiej spółki GreenX Metals (wcześniej Prairie Mining Limited), która chciała wybudować kopalnię węgla koksowego Jan Karski na Lubelszczyźnie oraz oraz rewitalizacji zamkniętej w 2000 roku kopalni Dębieńsko na Górnym Śląsku. Lubelskie złoże spółka Prairie Mining Limited kupiła w 2016 roku. Inwestor uzyskał wcześniej niezbędną dokumentację i prawo pierwszeństwa, ale rządy PiS celowo wstrzymywały wydawanie pozwoleń, by ostatecznie przekazać sporne złoża państwowej kopalni Bogdanka.


Po latach procesów międzynarodowy trybunał arbitrażowy nakazał Polsce zapłatę blisko 1,4 mld zł odszkodowania z odsetkami. W marcu 2026 roku Polska zwróciła 1,6 mln dolarów australijskich spółce jako zwrot kosztów procedur prawnych przed sądem w Singapurze.

Share.
Exit mobile version