Po wyborach na Węgrzech w mediach państwowych może dojść do dużych zmian. Według HVG list do władz spółki wysłało już ponad 90 pracowników MTI (Magyar Távirati Iroda – węgierskiej agencji prasowej). Pismo trafiło do Anity Altorjai, szefowej nadawcy Duna Médiaszolgáltató Nonprofit Zrt. oraz do prezesa MTVA Daniela Pappa. Kopię miał dostać także sam dyrektor informacji Zsolt Nemeth, nazywany w środowisku „Pitbullem”. Duna Médiaszolgáltató to węgierski publiczny nadawca radiowo-telewizyjny , którego działalność obejmuje usługi radia, telewizji i agencje informacyjne (odpowiada m.in. za telewizję M1 czy Kossuth Rádió).

„Żądamy, by niezwłocznie przywrócono niezależny, bezstronny, oparty na zasadach zawodowych serwis informacyjny Węgierskiej Agencji Telegraficznej, a także by odebrano Zsoltowi Nemethowi uprawnienia nadzorcze” – napisali w liście pracownicy. Z ustaleń HVG wynika, że wewnątrz redakcji organizację protestu określano wręcz jako „powstanie chłopskie”.

Środowe zebranie zaważyło

Portal pisze, że bunt wybuchł po środowym zebraniu pracowników M1 i MTI, które rozpoczęło się o godz. 13. Według anonimowych źródeł HVG największe oburzenie miało wywołać to, że Nemeth mówił tak, jakby dotychczasowe praktyki miały być kontynuowane tak długo, jak się da.

Zobacz wideo Wieczorny wiec Orbana dzień przed wyborami

Jak relacjonuje portal, podczas spotkania miało też dojść do sporu z jedną z dziennikarek MTI o dalsze kontrolowanie treści politycznych. Dodatkowe napięcie wywołała informacja, że jeszcze tego samego ranka ocenzurowano agencyjny materiał dotyczący wywiadu z Peterem Magyarem. Z tekstu – jak podał HVG, powołując się także na wcześniejsze informacje Telexu – usunięto nazwisko polityka Fideszu, Antala Rogana.

„Wyłącznie według wartości informacyjnej”

Po zebraniu między pracownikami zaczął krążyć list, w którym pytano, czy redakcja powinna wspólnie wystąpić do kierownictwa. Z przytoczonych przez HVG fragmentów pisma wynika, że – zdaniem zatrudnionych w agencji – stawką jest przywrócenie autonomii redakcyjnej MTI.

Pracownicy domagają się, by to redakcja znów sama decydowała, jakie wydarzenia relacjonować i jak konstruować depesze, kierując się przy tym własnymi zasadami zawodowymi. Jak napisano, o tym, o czym agencja informuje, ma decydować „wyłącznie wartość informacyjna”, a materiały mają być pisane i redagowane na miejscu, bez wysyłania ich do zewnętrznej kontroli.

Według HVG pod apelem podpisali się już pracownicy redakcji krajowej i zagranicznej, a także fotoreporterzy. Portal łączy ten bunt z szerszym politycznym tłem. Przypomina, że tego samego dnia, czyli w środę 15 kwietnia o poranku, Peter Magyar w wywiadach dla Kossuth Rádió i M1 zapowiadał koniec mediów szerzących propagandę rządu Viktora Orbana i zawieszenie ich działalności informacyjnej „tak szybko, jak to możliwe”.

Bartosz T. Wieliński na Wyborcza.pl tłumaczy, jak wydarzenia na Węgrzech mogą przełożyć się na sytuację w Polsce. Peter Magyar, przyszły premier Węgier, zapowiada bezkompromisowe rozliczenia z kamarylą Viktora Orbána. Czy polscy demokraci będą mieli się od kogo uczyć?

Share.
Exit mobile version