-
W Szczebrzeszynie prace przy rzece Wieprz mające na celu poprawę przepływu wody i udrożnienie koryta spotkały się z negatywną reakcją części mieszkańców, przyrodników i aktywistów.
-
Daniel Pietryczkiewicz oraz mieszkańcy krytykowali rozmiar ingerencji, wskazując na usuniętą roślinność, wydobyty muł oraz potencjalne szkody dla ekosystemu rzeki.
-
Burmistrz i Wody Polskie odpierają zarzuty, wyjaśniając, że celem działań było odmulenie i zwiększenie bezpieczeństwa, co według nich nie stanowiło pogłębienia rzeki ani degradacji środowiska.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Mieszkańcy Szczebrzeszyna są oburzeni pracami nad rzeką Wieprz i oskarżają burmistrza o dewastację. W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia, na których widać koparkę pracującą w korycie, usuniętą roślinność, pnie drzew oraz zwały wydobytego mułu.
Dla części mieszkańców nie jest to jednak zwykłe porządkowanie rzeki, lecz ingerencja w jej naturalny ekosystem. Pod wpisem burmistrza pojawiły się bardzo ostre komentarze.
Wody Polskie pracowały na Wieprzu. Co zrobiono w Szczebrzeszynie?
Sprawa dotyczy odcinka rzeki Wieprz przebiegającego przez Szczebrzeszyn. Prace przeprowadziło Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, a ich wykonanie było związane z wnioskiem burmistrza Rafała Kowalika.
Roboty objęły fragment od mostu na Przedmieściu Zamojskim do Zakładu Gospodarki Komunalnej. Burmistrz informował o nich 20 sierpnia, przedstawiając wykonane działania jako przykład dobrej współpracy samorządu z Wodami Polskimi.
Wybrano zalegające w rzece muł i drzewa, wykoszono brzegi, a koryto rzeki zostało poszerzone i odmulone
Burmistrz w swoim wpisie przekonywał, że Wieprz stał się bardziej uporządkowany i dostępny również dla kajakarzy.
To właśnie sposób przedstawienia prac wywołał jednak ogromne emocje. Zdjęcia opublikowane przez burmistrza, zamiast uspokoić mieszkańców, stały się jednym z głównych powodów dyskusji o tym, jak powinno wyglądać utrzymanie naturalnej rzeki.
„To dewastacja”. Daniel Petryczkiewicz ostro o pracach nad Wieprzem
Do sprawy odniósł się Daniel Petryczkiewicz, aktywista przyrodniczy. Jego reakcja była jednoznaczna.
Zapamiętajcie te obrazki. To dewastacja dzikiej, meandrującej, znanej w całej Polsce rzeki Wieprz
Petryczkiewicz zwrócił uwagę przede wszystkim na skalę ingerencji w koryto. Jego zdaniem problemem nie jest samo usunięcie odpadów czy pojedynczych przeszkód, ale sposób przeprowadzenia prac i ingerencja w naturalne elementy rzeki.
„Na brzegu rzeki widać wyrwaną i zabetonowaną pod zwałami mułu roślinność – być może także ściśle chronione włosienniczniki, które tu występują. Ta wyrwana z dna roślinność, wyciągnięte z rzeki pnie drzew, zwały mułu na brzegu – zubożają rzekę w jej naturalne życie: miejsca do żerowania i rozmnażania się ryb, małży, płazów, owadów” – skomentował aktywista i fotograf.
Jego zdaniem w czasie, gdy Polska zmaga się z suszą hydrologiczną, pogłębianie lub obniżanie dna rzeki może mieć szczególnie negatywne konsekwencje. Petryczkiewicz przekonywał, że rzeka powinna mieć możliwość naturalnego kształtowania swojego koryta, a ingerencja ciężkiego sprzętu może zmienić warunki wodne.
Proszę zwrócić uwagę na widoczną na jednym ze zdjęć rosnącą na brzegu olchę, która została pokaleczona ramieniem koparki – mówił w rozmowie z TVN24. Wskazywał także na konsekwencje hydrologiczne.
Obniża się dno rzeki, a razem z nim poziom wód gruntowych – podkreślał. Jego zdaniem szczególnie niepokojące jest to, że za prace odpowiadają Wody Polskie, a więc instytucja, która powinna dysponować wiedzą dotyczącą właściwego utrzymania rzek.
Mieszkańcy Szczebrzeszyna też nie kryją emocji
Krytyczne głosy nie ograniczyły się do środowiska przyrodników. Pod postem burmistrza pojawiły się komentarze mieszkańców i internautów, którzy byli zaskoczeni skalą wykonanych prac.
W komentarzach można było znaleźć również wezwania do zainteresowania sprawą organów ochrony środowiska, a nawet prokuratury. Część osób podkreślała, że naturalna rzeka nie powinna być traktowana jak kanał, który należy za wszelką cenę poszerzać, pogłębiać i oczyszczać z roślinności.

Burmistrz odpowiada na zarzuty
Rafał Kowalik odpiera zarzuty i przekonuje, że obraz przedstawiany przez krytyków nie oddaje rzeczywistej sytuacji. Burmistrz twierdzi, że Wieprz przez dziesięciolecia był zaniedbywany, a jego koryto stopniowo zarastało i wypełniało się osadami oraz odpadami.
Tylko że przez ponad 60 lat właśnie to 'nicnierobienie’ doprowadziło do sytuacji, w której koryto było zarośnięte, zamulone i pełne przeszkód
Samorządowiec twierdzi, że mieszkańcy od dawna zwracali uwagę na problem i prosili o przeprowadzenie prac. W rozmowie z TVN24 opowiadał, że pamięta Wieprz z czasów, gdy rzeka miała nawet około sześciu metrów szerokości. Z czasem miała się jednak zamulać, a do jej koryta trafiały suche konary oraz różnego rodzaju odpady. Rzeka miała zarastać do tego stopnia, że w niektórych miejscach jej szerokość zmniejszyła się do około metra.
Według burmistrza sytuacja wpływała również na bezpieczeństwo. Podczas roztopów woda miała wylewać na okoliczne łąki i zbliżać się do zabudowań. Po wykonaniu prac Wieprz ma mieć obecnie około trzech metrów szerokości, a z jego koryta usunięto zalegające odpady.
„Nie widzę tu żadnej degradacji, a wręcz przeciwnie (…) To nie urząd miasta był wykonawcą prac, tylko Wody Polskie. Samorząd nie wydał na to ani złotówki” – zaznaczył w rozmowie z TVN24.
Wody Polskie: to było odmulanie, a nie pogłębianie rzeki
W sprawie wypowiedziały się również Wody Polskie, które odpowiadają za wykonanie prac. Rzecznik lubelskiego zarządu Tomasz Makowski podkreślił, że roboty przeprowadzono na wniosek burmistrza, który wskazywał na nadmierne spłycenie koryta oraz ryzyko podtopień. Wody Polskie powołały się także na petycje mieszkańców i okolicznych rolników.
Według instytucji prace polegały przede wszystkim na odmuleniu rzeki i wykoszeniu nadmiaru roślinności. Przy okazji z koryta wydobyto odpady wielkogabarytowe. Wody Polskie zdecydowanie odrzucają jednak określenie, że doszło do pogłębienia Wieprza.
Nie doszło tu do pogłębienia koryta, ale jedynie do jego odmulenia
Wody Polskie uznały też za daleko idące sugestie, że w Szczebrzeszynie doszło do katastrofy ekologicznej. Według rzecznika wizualny efekt robót może budzić wątpliwości, ale nie oznacza to automatycznie zniszczenia ekosystemu rzeki.
Spór o Wieprz dopiero się zaczyna?
Konflikt wokół Wieprza w Szczebrzeszynie pokazuje, jak bardzo zmieniło się podejście do utrzymania rzek w Polsce. Dla jednych usuwanie mułu, przeszkód, odpadów i nadmiernej roślinności oznacza przywracanie rzece drożności. Dla drugich mechaniczne ingerowanie w naturalne koryto może niszczyć siedliska, ograniczać retencję i zwiększać problemy związane z suszą.
Spór o Wieprz pozostaje więc otwarty. Jedna strona wskazuje na potrzebę ochrony naturalnego charakteru rzeki i retencji wody, druga na konieczność zapewnienia jej drożności oraz bezpieczeństwa mieszkańców. To, jak zostaną ocenione wykonane prace, może mieć znaczenie nie tylko dla Szczebrzeszyna, ale także dla przyszłego podejścia do podobnych rzek w całej Polsce.


