Witalij Mazurenko stwierdził, że nie żałuje nazwania prezydenta Karola Nawrockiego „pachanem”. – Dla mnie, jako dla dziennikarza wartością bezwzględną jest wolność słowa i jakikolwiek atak na swobodę słowa jest niedopuszczalny. Nie czuję żadnej skruchy za to, co powiedziałem – stwierdził w piątek w wywiadzie polsko-ukraiński dziennikarz.
Jak dodał, opublikował post z przeprosinami jedynie po to, aby uchronić swoich najbliższych przed hejtem. – Umiem przyjmować ciosy, ale nie chciałbym, aby otrzymywały je osoby mi bliskie lub powiązane ze mną. Niestety ta fala hejterska uderzała też w nich – stwierdził.
Odniósł się również do krytyki jaka na niego spadła oraz wezwań do pociągnięcia go do odpowiedzialności karnej. – To była próba zrobienia ze mnie przykładu, żeby panu i innym naszym kolegom dziennikarzom włączała się wewnętrzna samokrytyka, w razie chęci zabrania głosu przeciwko panu Nawrockiemu, innym politykom z PiS-u – powiedział. Krytykujących go polityków PiS i Konfederacji nazwał „brunatną częścią” i „piątą kolumną Moskali w Polsce”.
Witalij Mazurenko wywołał burzę. Poszło o słowa na temat Karola Nawrockiego
Ukraińsko-polski dziennikarz wywołał burzę, gdy we wtorek wieczorem w programie „Debata Gozdyry” w Polsat News określił prezydenta Karola Nawrockiego „pachanem” – słowem oznaczającym „kryminalnego przywódcę w rosyjskich więzieniach”.
Na słowa Mazurenki zareagowała prowadząca program, która zwróciła mu uwagę, że są to słowa obraźliwe wobec prezydenta. Mimo to, dziennikarz nie wycofał się z nich. Później jednak opublikował przeprosiny za pośrednictwem mediów społecznościowych. „Jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej pragnę podkreślić, że darzę instytucje państwa na czele z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej pełnym szacunkiem. Przepraszam wszystkich, których uczucia mogły zostać dotknięte moimi słowami” – napisał.
Mazurenko za swoje słowa został zwolniony z redakcji portalu Obserwator Międzynarodowy, w której pracował. Odciął się od niego również Katolicki Uniwersytet Lubelski, na którym Mazurenko był w przeszłości doktorantem.
Słowa Mazurenki spotkały się też z krytyką Kancelarii Prezydenta oraz wielu polityków związanych z Prawem i Sprawiedliwością oraz Konfederacją, którzy wzywali służby do pociągnięcia dziennikarza do odpowiedzialności karnej za znieważenie głowy państwa.