-
Megacauda sungei z Chin została uznana za najstarszego znanego ssaka o ziemnowodnym trybie życia.
-
Zwłoki tego ssaka liczą około 165 milionów lat i wskazują na wyspecjalizowane przystosowania do życia w wodzie oraz na lądzie.
-
Szczątki znaleziono na terenie Mongolii Wewnętrznej, a jego budowa sugeruje zdolności do pływania i kopania nor.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
To absolutna rewelacja, gdyż dotąd zakładaliśmy, że stało się to grubo później. Tymczasem Megacauda sungei ma 165 milionów lat! To zwierzę starsze od tyranozaurów i triceratopsów, żyło w epoce jury, gdy po Ziemi kroczyły największe zauropody w dziejach, a w morzach rozpoczynały swe władanie wielkie plezjozaury, mozazaury czy ichtiozaury. Wody śródlądowe były jednak zagospodarowane tylko częściowo. Mieszkały tam archozaury, przodkowie krokodyli i inne zwierzęta, ale okazuje się, że przed 165 milionami lat otworzyła się przestrzeń dla ssaka.
„Nature” donosi o odkryciu ssaka ze środkowej jury, otwiera się w nowym oknie, gdy ta gromada wydawała się być jeszcze w defensywie, na drugim planie i kryła się w cieniu dinozaurów. Nic podobnego. Jurajskie i potem kredowe ssaki nie osiągały ogromnych rozmiarów (największe miały wielkość borsuka), ale stworzyły ogromną różnorodność i zasiedliły wiele środowisk. Megacauda z Chin to świetny przykład.
Najstarszy ssak jurajski jako pierwszy wszedł do wody
To jeden z najstarszych wyspecjalizowanych ssaków, jakie znamy. Co więcej, to pierwszy w historii ssak o ewidentnie ziemnowodnym trybie życia. Pierwszy, który wszedł do wody i nauczył się w niej żyć. Stanowi zatem przełom w dziejach ewolucji ssaków.
Mierzył pół metra długości i ważył około dwóch kilogramów. Można go zatem nie tylko pod względem rozmiarów, ale i sposobu życia porównać do dziobaka. To zarazem największy ssak jurajski, jakiego znamy. Dopiero w następnej epoce, kredzie zwierzęta te zaczęły przybierać jeszcze większe rozmiary (chociaż nigdy nie były ogromne w erze mezozoicznej).
Ssak ten miał szeroki, spłaszczony ogon, krótkie tylne nogi z relatywnie długimi stopami i charakterystyczne zęby wygięte ku tyłowi – to pewnie przystosowanie do łapania śliskiej, wodnej zdobyczy. Było w nim trochę z bobra, trochę z dziobaka, trochę z innych zwierząt ziemnowodnych. Nie jest jasne, co jadła megakauda, ale mogła polować na wodne zwierzęta, np. płazy, ryby, może wodne bezkręgowce. Niezwykle charakterystyczne dla tego ssaka są dobrze zachowane w skamieniałościach kości gardła i aparatu gębowego. U wcześniejszych zwierząt wodnych np. krokodyli mieliśmy prosty mechanizm połykania sporych kawałów zdobyczy poprzez odchylanie głowy, zatem z wykorzystaniem grawitacji. Ssaki nauczyły się znacznie bardziej złożonych sposobów odżywiania się i połykania pokarmu, wbrew grawitacji. To zapewne adaptacja do picia mleka matek, która pozwala ssakom na więcej w kwestii pochłaniania pokarmu. I ten mechanizm miała już megakauda w środkowej jurze. Doprawdy niezwykłe. Świadczy bowiem o tym, że takie mechanizmy pojawiły się u ssaków nie w kenozoiku, gdy zaczęły podbijać świat, ale znacznie wcześniej.
Megacauda sungei została znaleziona na terenie Mongolii Wewnętrznej, bardzo niedostępnej części Chin blisko mongolskiej granicy. Zhe-Xi Luo, paleontolog z Uniwersytetu Chicagowskiego, mówi, że duży, spłaszczony ogon (od niego pochodzi nazwa zwierzęcia) nadawał się świetnie do dobrego pływania, a łapy wskazują na zdolność do kopania nor. Zwierzę zatem wchodziło do wody i świetnie pływało oraz wychodziło na ląd. Jako pierwszy ssak połączyło to dwa środowiska.













