Skutki wojny USA i Izraela z Iranem coraz mocniej uderzają w państwa oddalone od regionu. „The Washington Post” opisuje, że w części Azji braki paliwa przeradzają się w kryzys bezpieczeństwa. W Bangladeszu działają grupy kradnące paliwo nocą i napadające na transporty, w Pakistanie i Indiach odnotowano śmiertelne ataki na pracowników stacji, a na Filipinach tysiące pracowników transportu protestowały przeciw rosnącym cenom diesla.
Braki paliwa w Azji napędzają przemoc
Według relacji cytowanych przez „The Washington Post” najtrudniejsza sytuacja panuje w Bangladeszu. Kraj importuje około 95 proc. energii i w dużej mierze zależy od dostaw przechodzących przez Cieśninę Ormuz. Choć rząd stara się utrzymać ciągłość zaopatrzenia, stacje paliw szybko pustoszeją przez paniczne zakupy.
Kierowcy ustawiają się w kolejkach ciągnących się kilometrami. Gdy paliwa zaczyna brakować, rośnie napięcie. Jak opisuje dziennik, w różnych częściach Bangladeszu dochodzi do pobić pracowników stacji, a niektórzy słyszeli groźby podpalenia obiektów. W jednym z najgłośniejszych przypadków kierowca ciężarówki miał zabić menedżera stacji po odmowie tankowania.
Rządy dopłacają do paliwa, ale rezerwy topnieją
Państwa azjatyckie próbują ograniczać skutki kryzysu dzięki dopłatom i kosztownym zakupom na rynku spot. Problem w tym, że taki model może okazać się krótkotrwały. „The Washington Post” zwraca uwagę, że jeśli niepewność wokół wojny i relacji między Waszyngtonem a Teheranem będzie się przeciągać, coraz trudniej będzie utrzymać ceny paliw pod kontrolą. Eksperci ostrzegają, że długotrwały wzrost cen ropy i gazu może przełożyć się także na ceny żywności i innych podstawowych towarów. To zwiększa ryzyko dalszych napięć społecznych, zwłaszcza w biedniejszych państwach.
Bangladesz na pierwszej linii paliwowego kryzysu
Władze Bangladeszu wprowadziły limity tankowania, skierowały siły paramilitarne do ochrony magazynów paliw i zapowiedziały ściganie osób robiących nielegalne zapasy. Mimo to politycy przyznają, że jeśli wojna potrwa dłużej, ochrona obywateli przed skutkami inflacji będzie bardzo trudna. W ocenie rozmówców „The Washington Post” koszt wojny coraz wyraźniej ponoszą kraje, które nie mają wpływu na jej przebieg.
Czytaj także: Mija rocznica globalnego chaosu Trumpa. Końca nie widać, bo jest… kolejny – czytaj na Wyborcza.biz.
Redagowała Kamila Cieślik












