-
Izraelskie Ministerstwo Obrony zamówiło „dziesiątki tysięcy” pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm u firmy Elbit Systems za 48 milionów dolarów.
-
Zamówienie jest częścią strategii, mającej na celu zmniejszenie zależności Izraela od zagranicznej amunicji, a dokładny termin dostawy nie został podany.
-
Wojna na Bliskim Wschodzie eskaluje, do konfliktu dołączył ruch bojowników Huti z Jemenu, a w regionie doszło do wzajemnych ataków Iranu, Izraela i Stanów Zjednoczonych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Ministerstwo Obrony Izraela – jak poinformowała agencja Reutera – przekazało w poniedziałek, że złożyło zamówienie o wartości 48 milionów dolarów na „dziesiątki tysięcy” pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm u izraelskiej firmy zbrojeniowej Elbit Systems.
W oświadczeniu ministerstwa podkreślono, że zamówienie to stanowi część szerszej strategii, mającej na celu zmniejszenie zależności Izraela od zagranicznej amunicji oraz rozszerzenie produkcji krajowej.
Reuters zwrócił przy tym uwagę na fakt, że nie podano dokładnego terminu, w jakim amunicja miałaby zostać dostarczona izraelskiej armii.
Wojna w Iranie. W weekend doszło do zmasowanych ataków
Dodajmy, że do izraelskiego zamówienia doszło na tle zaostrzającej się wojny na Bliskim Wschodzie. Jak informuje „Financial Times”, spiker irańskiego parlamentu, Mohammad Bagher Ghalibaf, oskarżył w niedzielę Stany Zjednoczone o wykorzystywanie wysiłków dyplomatycznych jako przykrywki w celu przygotowania się do operacji lądowych w Iranie. Ostrzegł przy tym, że „nasi ludzie czekają”.
Ponadto ministrowie spraw zagranicznych Pakistanu, Turcji, Egiptu i Arabii Saudyjskiej spotkali się w Islamabadzie, aby omówić opcje przekonania USA i Iranu do przyjęcia porozumienia kończącego wojnę.
Jednocześnie amerykańskie i izraelskie samoloty bojowe kontynuowały bombardowanie Teheranu i innych irańskich miast, a w regionie przybyło dodatkowo 3500 żołnierzy armii USA.
Iran odpowiedział na uderzenia serią ataków rakietowych i dronów, wymierzonych w Izrael i sojuszników USA w Zatoce Perskiej. W niedzielę zaatakowano m.in. izraelską fabrykę chemiczną na południu kraju, a w sobotę zakłady aluminium w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Bahrajnie.
Do ataków doszło 24 godziny po tym, jak Iran poinformował o zbombardowaniu dwóch największych irańskich zakładów stalowych, uniwersytetów w Teheranie i Isfahanie oraz zbiornika wodnego w ostanie Chuzestan.
Konflikt na Bliskim Wschodzie. Dołączył sojusznik Iranu
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ostrzegł w niedzielę, że izraelskie i amerykańskie uniwersytety w regionie zostaną uznane za „uzasadnione cele”, jeśli Waszyngton nie potępi ataków na irańskie instytucje.
Z kolei Donald Trump powiedział w czwartek, że w ciągu 10 dni wystosuje do Iranu ultimatum, w którym zażąda, aby zezwolił na swobodny przepływ statków przez Cieśninę Ormuz, pod groźbą zbombardowania przez USA tamtejszych elektrowni. Jednocześnie prezydent USA zapewnił, że rozmowy z Iranem w sprawie zakończenia wojny „trwają i idą bardzo dobrze„.
Kolejnym sygnałem eskalacji konfliktu w regionie było wydanie przez premiera Izraela Binjamina Netanjahu rozkazu, aby armia rozszerzyła inwazję na Liban, gdzie toczy się walka z Hezbollahem.
W ciągu weekendu ponadto rebelianci Huti w Jemenie wystrzelili dwa pociski w kierunku Tel Awiwu. Były to pierwsze ataki tego wspieranego przez Iran ruchu bojowników od początku wojny. Grupa ta do tej pory nie angażowała się w konflikt.
Źródła: Reuters, „Financial Times”













