-
Wyłączenie terminali Starlink doprowadziło do paraliżu systemu dowodzenia i komunikacji rosyjskich wojsk na froncie.
-
Rosyjskie jednostki utraciły łączność, co skutkowało przypadkami ostrzeliwania własnych pozycji oraz nieudanymi próbami uruchomienia zapasowych kanałów.
-
Eksperci wskazują, że Ukraina może wykorzystać ten moment chaosu i zyskać przewagę operacyjną.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Wyłączenie terminali Starlink używanych przez rosyjskie wojska wywołało poważne zakłócenia w ich systemie dowodzenia i łączności.
Jak opisuje „The Telegraph”, decyzja ta w krótkiej perspektywie może dać Siłom Zbrojnym Ukrainy wyraźną przewagę na froncie, choć analitycy nie mają wątpliwości, żeMoskwa będzie próbowała znaleźć alternatywne rozwiązania.
Po zablokowaniu satelitarnego internetu niemal 90 proc. rosyjskich jednostek na froncie straciło łączność. Wojskowi blogerzy z Rosji alarmowali, że dowodzenie zostało sparaliżowane, a komunikacja „pogrążyła się w chaosie”.
Starlink był bowiem kluczowym narzędziem nie tylko do kontaktu między oddziałami, ale także do sterowania dronami – powietrznymi, naziemnymi i morskimi – oraz do przeprowadzania ataków średniego zasięgu.
Wojna w Ukrainie a Starlinki. Dowodzenie i koordynacja Rosjan sparaliżowane
To echa ruchu Ukrainy, która zawarła porozumienie z firmą SpaceX Elona Muska, na mocy którego na jej terytorium mogą działać wyłącznie terminale Starlink zarejestrowane w Kijowie.
Wprowadzono także ograniczenie prędkości do 75 km/h, co uniemożliwia korzystanie z systemu w połączeniu z bronią poruszającą się z dużą prędkością, w tym w części dronów i rakiet. W praktyce oznacza to, że urządzenia przemycane i wykorzystywane przez Rosjan przestały działać.
– Najpilniejszym problemem jest to, że utrudni to efektywne użycie bezzałogowych systemów oraz przeprowadzanie ataków średniego zasięgu. W krótkiej perspektywie z pewnością przyniesie to pozytywny efekt – ocenił Rob Lee, starszy analityk amerykańskiego think tanku Foreign Policy Research Institute.
Chaos na froncie. Rosjanie atakują siebie nawzajem
Po uniemożliwieniu rosyjskim wojskom korzystania z terminali Starlink ich system dowodzenia został sparaliżowany. Taka sytuacja występuje prawdopodobnie wzdłuż całej linii frontu – poinformował ukraińsko-tatarski ruch oporu Atesz.
Dodano, że jego źródła z kierunków zaporoskiego i kupiańskiego jednocześnie doniosły o przypadkach tzw. friendly fire, czyli wzajemnego omyłkowego ostrzeliwania się przez rosyjskich żołnierzy.
Jak podano w komunikacie, rosyjscy łącznościowcy są zdesperowani. Próbują uruchomić zapasowe kanały łączności, lecz bez powodzenia. Jednocześnie standardowe środki walki radioelektronicznej przeciwnika regularnie zakłócają jego własne radiostacje – przekazał Atesz.
„Bez stabilnej łączności na pierwszej linii frontu zaczyna się chaos. Brak koordynacji już prowadzi do poważnych strat – i to nie tylko od ognia wroga” – napisał ukraińsko-tatarski ruch oporu.
Według partyzantów do przypadku omyłkowego otwarcia ognia w obwodzie zaporoskim doszło właśnie z powodu całkowitego zerwania łączności, ponieważ rosyjskie pododdziały nie miały żadnych informacji o sobie nawzajem. W jednym z takich incydentów grupa szturmowa wojsk rosyjskich, licząca 12 osób, miała zostać całkowicie zniszczona przez „własne siły”.
„Zależność armii rosyjskiej od cywilnych technologii obróciła się przeciwko niej. Gdy tylko znika łączność, system dowodzenia się rozpada, a wojska zaczynają wyniszczać same siebie” – podkreślili partyzanci.
Rosyjskie wojsko cofnięte w czasie? Nowe zasady uderzyły też w Ukraińców
Eksperci podkreślają jednak, że Rosja nie pozostaje całkowicie bez alternatyw. Moskwa dysponuje własnymi systemami łączności satelitarnej i pracuje nad niezależnym internetem satelitarnym na niskiej orbicie okołoziemskiej.
W przeszłości Moskwa wykorzystywała też inne rozwiązania, m.in. modemy komórkowe z kartami SIM od ukraińskich operatorów w dronach dalekiego zasięgu zaprojektowanych w Iranie. Takie systemy są jednak mniej stabilne i znacznie bardziej podatne na zakłócenia oraz ataki.
Anonimowy bloger wojskowy znany jako „Informator wojskowy” przyznał, że wyłączenie Starlinków może „cofnąć rosyjską armię o kilka lat”, zmuszając ją do korzystania ze starszych technologii. Takie ograniczenia znacząco utrudniają wykorzystanie dronów powietrznych i naziemnych, które wcześniej opierały się na łączności satelitarnej.
Decyzja Kijowa ma jednak również swoje konsekwencje dla ukraińskich żołnierzy. Część jednostek korzystała z prywatnie zakupionych lub przekazanych w darze terminali Starlink, które nie zawsze były wcześniej zarejestrowane. Amerykańska ochotniczka Rebekah Maciorowski, służąca jako sanitariuszka bojowa, relacjonowała, że mimo spełnienia formalnych wymogów jej terminal przestał działać. „To nie była awaria sprzętu ani błąd operatora. System po prostu się wyłączył” – napisała w mediach społecznościowych.
Chaos na froncie. Ukraina może wykorzystać moment słabości
Mimo problemów analitycy są zgodni: nowe zasady użytkowania Starlinka, uzgodnione między Kijowem a SpaceX, mogą w dłuższej perspektywie wzmocnić Ukrainę.
– To będzie znacząca przewaga, jeśli Rosja nie będzie mogła korzystać z tego systemu, a Ukraina tak. Rosjanie znajdą sposoby obejścia ograniczeń, ale będą one mniej skuteczne niż pełny dostęp do Starlinka – ocenił Rob Lee.
Choć nie ma pewności, czy zakłócenia doprowadzą do załamania rosyjskich linii obronnych, „The Telegraph” zauważa, że jest to jeden z najpoważniejszych ciosów w rosyjskie zdolności dowodzenia od miesięcy.
Dla Ukrainy oznacza to „rzadkie okno możliwości”: chwilę, w której chaos po stronie przeciwnika – w tym ryzyko ostrzału własnych oddziałów – może przełożyć się na realne korzyści na polu walki.
Źródła: „The Telegraph”, Unian
-
Przełom po latach. Amerykanie i Rosjanie ogłaszają. „Przywracamy”
-
Tajny układ Ukrainy, USA i Europy. Media o zapisach porozumienia













