Noc z 27 na 28 kwietnia przyniosła kolejny sukces ukraińskiej „kampanii dalekosiężnej” wymierzonej w krytyczną infrastrukturę wojskową na okupowanym Krymie. Według raportów Sztabu Generalnego SZU, ukraińskie siły precyzyjnie wyeliminowały dwa kluczowe elementy rosyjskiego potencjału: zaawansowany system wczesnego ostrzegania oraz zaplecze rakietowe.
Ukraińskie drony lub pociski dalekiego zasięgu uderzyły w stację radarową położoną w pobliżu miejscowości Ochotnicze. To blisko 260 kilometrów od linii frontu.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że była ona na wyposażeniu 3. pułku radiotechnicznego Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji.
Zniszczenie radarów w tym miejscu znacząco ogranicza zdolność Rosjan do wykrywania nadlatujących ukraińskich środków napadu powietrznego.
Wojna w Ukrainie. Kolejne uderzenia w głębi Rosji
Siły Operacji Specjalnych (SSO) poinformowały także o skutecznym ataku na skład rakiet balistycznych Iskander-M w rejonie miejscowości Owrażki. To miejsce znajdujące się około 215 kilometrów od linii frontu.
Jak przekazano, dane satelitarne NASA FIRMS zarejestrowały 28 kwietnia silne anomalie termiczne (pożary i wtórne eksplozje) dokładnie w miejscu bazy systemów rakietowych.
Iskander-M to jedna z najgroźniejszych broni balistycznych w arsenale Kremla. Zniszczenie magazynu amunicji do tych systemów bezpośrednio odciąża ukraińską obronę przeciwlotniczą w miastach takich jak Odessa czy Mikołajów.
Panika wśród Rosjan. Logistyczna pułapka
Analitycy ISW zwracają uwagę na narastającą frustrację w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej. Blogerzy wojskowi otwarcie kwestionują skuteczność rosyjskiej obrony przeciwlotniczej nad Krymem i Sewastopolem.
Ukraińska strategia „rozmiękczania” obrony Krymu przed nadchodzącym sezonem letnim przynosi wymierne efekty. Jak tłumaczą eksperci, systematyczne niszczenie „oczu” (radarów) i „pięści” (magazynów rakiet) sprawia, że półwysep, niegdyś nazywany „niezatapialnym lotniskowcem”, staje się dla Rosji logistyczną pułapką.













