-
Według eksperta DeepState armia rosyjska posuwa się powoli na froncie, ale jej tempo jest powolne.
-
Analityk szacuje, że Rosja potrzebuje jeszcze ponad dwóch lat na zajęcie całego obwodu donieckiego.
-
Obecnie Rosjanie kontrolują prawie 80 proc. regionu, podczas gdy Ukraińcy – nieco ponad 20 proc.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Rosja potrzebowałaby ponad dwóch lat, aby zająć pozostałą część obwodu donieckiego, wciąż kontrolowaną przez Ukrainę.
Obliczenia te poczynił Rusłan Mikuła, współzałożyciel projektu DeepState monitorującego postępy na froncie.
Wojna w Ukrainie. Rosja walczy z Ukrainą o obwód doniecki
Z szacunków eksperta wynika, że przed wybuchem wojny na pełną skalę do 2022 roku Rosjanie kontrolowali 32,3 proc. terytorium obwodu donieckiego (prorosyjscy separatyści doprowadzili w 2014 roku do proklamowania w tym regionie samozwańczej tzw. Donieckiej Republiki Ludowej).
Mikuła przemawiając podczas Kijowskiego Forum Bezpieczeństwa podkreślił, że w pierwszym roku wojny, kiedy armia rosyjska – korzystając z efektu zaskoczenia – zdołała szybko posunąć się naprzód, zajęła kolejne 24,4 proc. terytorium regionu. A od 2023 roku, kiedy wojna weszła w fazę pozycyjną, do dziś Rosjanie zajęli kolejne 21,8 proc. terytorium obwodu.
– Obecnie 21,5 proc. obwodu pozostaje pod kontrolą sił zbrojnych Ukrainy. Jeśli przyjmiemy tempo z 2025 roku, bo jest ono orientacyjne, to Rosja będzie potrzebowała co najmniej 742 dni, czyli około dwóch lat, aby całkowicie zająć obwód doniecki – zauważył Mikuła.
Rosyjski przywódca Władimir Putin deklarował, ze „specjalna operacja wojskowa” (tak Moskwa propagandowo nazywa inwazję na Ukrainę) potrwa trzy dni. Tymczasem Rosja wchodzi w piąty rok wojny z Kijowem.
Kwestia Donbasu jest także jednym ze spornych punktów w rozmowach, które toczą między sobą USA, Ukraina i Rosja. Ukraińcy utrzymują, że nie godzą się na oddanie terenów okupantowi. Z kolei Moskwa podczas ostatniej sesji negocjacji zaostrzyła stanowisko – chcą dostać Donbas, a ponadto żądają oficjalnego „uznania go za rosyjski” przez inne kraje – opisywała agencja Unian.
Wojna w Ukrainie. Rosja traci więcej żołnierzy niż mobilizuje
Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski informował, że styczniowe straty Rosji były większe niż liczba żołnierzy, których Moskwie udało się zwerbować w tym samym czasie. Wcześniej te dane ujawnił dowódca ukraińskich wojsk dronowych Robert Browdi ps. Madiar.
Wojskowy przekazał, że według jego informacji w styczniu Rosja zmobilizowała około 22 tysiące rekrutów. W tym samym czasie zginąć miało 30 618 rosyjskich żołnierzy. „Madiar” deklarował jednocześnie, że celem jego jednostki jest „stopniowe zwiększanie strat po stronie rosyjskiej do 50 tys. miesięcznie„. Zastępca dowódcy 3. korpusu armii Maksym Żorin potwierdził, że jest to realne przy odpowiednim zaopatrzeniu oddziałów i wsparciu sił bezzałogowych.
Agencja Unian zaznaczyła, że Browdi nie sprecyzował, który miesiąc wojny był pierwszym, jeśli chodzi o liczbę strat przewyższającą skalę poboru w Rosji. Według wcześniejszych przekazów w grudniu 2025 roku siły rosyjskie na froncie miały stracić 35 tysięcy ludzi. Jeśli tak jest, to trend ten utrzymuje się już drugi miesiąc z rzędu.












