-
Minister Maksut Szadajew ogłosił decyzję o nieblokowaniu Telegramu rosyjskim wojskowym.
-
Blokada komunikatora Telegram wywołała problemy komunikacyjne w rosyjskich jednostkach oraz oburzenie wśród blogerów wojennych i żołnierzy.
-
Telegram odrzucił zarzuty rosyjskich władz o dostęp zagranicznych służb do wiadomości i złamanie szyfrowania.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Nową decyzję rosyjskich władz ogłosił minister rozwoju cyfrowego, łączności i komunikacji masowej Maksut Szadajew. Przekazał on, że moskiewskie władze postanowiły jednak nie blokować komunikatora Telegram rosyjskim wojskowym.
– Podjęto decyzję, by obecnie nie ograniczać działania Telegramu w strefie specjalnej operacji wojskowej (propagandowe określenie inwazji na Ukrainę – red.). Mamy nadzieję, że po pewnym czasie nasi żołnierze będą w stanie dostosować się i przejść na inne rosyjskie serwisy – opisał Szadajew.
Decyzja to echa oburzenia rosyjskich blogerów wojennych, żołnierzy czy tamtejszych komentatorów i propagandystów – przypomina Radio Swoboda. Poruszenie powstało po zarządzeniu Roskomnadzoru z 10 lutego, w wyniku którego doszło do wprowadzenia kolejnych ograniczeń w korzystaniu z popularnego komunikatora.
Wojna w Ukrainie a komunikacja Rosjan. Kreml wycofuje się z decyzji
Jak opisywały rosyjskie czy ukraińskie media – „uderzenie” w Telegram spowodowało poważne problemy w komunikacji pomiędzy rosyjskimi jednostkami.
Radio Swoboda przypomina też słowa rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa. Na ich podstawie można wywnioskować, że Moskwa musiała bardzo szybko zrewidować swoje stanowisko.
Pieskow pytany był bowiem, jak ograniczenia nałożone na Telegram wpłyną na działania wojenne. – Nie sądzę, by można było sobie wyobrazić, że łączność na froncie opiera się na Telegramie lub jakimkolwiek innym komunikatorze – mówił kilka dni temu.
Rosja oskarża Telegram, jest reakcja. „Sfabrykowane oskarżenia”
Echem w ostatnich godzinach odbiły się też inne słowa rosyjskiego ministra ds. rozwoju cyfrowego. Szadajew stwierdził, że zagraniczne służby wywiadowcze mają dostęp w Telegramie do wiadomości rosyjskich żołnierzy na froncie.
Kremlowski urzędnik przekazał także, że Telegram nie odpowiedział na wnioski Moskwy o usunięcie „nielegalnych informacji”, w tym takich, które rzekomo „miały dyskredytować” armię Rosji.
W czwartek Telegram odrzucił zarzuty formułowane przez Kreml. „Oskarżenia, jakoby szyfrowanie wiadomości złamano, są sfabrykowane i służą jedynie uzasadnieniu nałożonego zakazu korzystania z komunikatora” – brzmi fragment oświadczenia.
„Ma to jedynie zmusić obywateli Rosji do korzystania z platform kontrolowanych przez rząd. Zaprojektowanych tak, by prowadzić masową cenzurę” – dodano w treści wpisu, który cytuje agencja Reutera.
Źródła: Radio Swoboda, Reuters, Interia
-
Idą bitwy, które rozstrzygną o losach wojny. Ukraiński wojskowy wskazuje trzy miejsca
-
Nieformalne spotkanie Ukraińców i nowe informacje. „Pod okiem USA”












