Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w piątek na spotkaniu z dziennikarzami w Kijowie, że dyskusje partnerów Kijowa na temat gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy powinny zostać „pilnie” przeniesione na szczebel przywódców.
Dodał, że liczy również w tej kwestii na wsparcie Donalda Trumpa.
– Chcę, aby sojusznicy ratyfikowali tego typu gwarancje za pośrednictwem swoich parlamentów – powiedział.
– Sojusznicy Ukrainy zdecydowali się zaczekać do 1 września, aż Rosja wykaże gotowość do spotkanie dwustronnego – oznajmił.
Wołodymyr Zełenski: Rosja gromadzi siły w pobliżu wschodniej ukraińskiej twierdzy Pokrowsk
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował także w piątek, że Rosja gromadzi siły liczące około 100 tys. żołnierzy w pobliżu wschodniej ukraińskiej twierdzy Pokrowsk.
– Dochodzi tam do narastania i koncentracji sił wroga. 100 tys. żołnierzy – tyle mamy dziś rano. Przygotowują działania ofensywne – powiedział Zełenski dziennikarzom.
Dodał, że siły ukraińskie wypierają oddziały rosyjskie z północno-wschodniego regionu przygranicznego Sumy.
Wojna na Ukrainie. Zmasowany atak na Kijów
W nocy ze środy na czwartek Rosja przeprowadziła drugi co do wielkości atak lotniczy na Kijów, używając 600 dronów i 31 pocisków, celując w cywilne dzielnice i infrastrukturę.
Jak poinformowały ukraińskie władze, w ataku dronowo-rakietowym zginęło 18 osób, w tym czworo dzieci.
Uszkodzone zostały setki budynków i wybuchły liczne pożary. Do gaszenia pożarów w Kijowie zaangażowano lotnictwo Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. Kyiv Independent podał, że fragmenty jednego z pocisków spadły na teren przedszkola.
Na ulicach Kijowa ok. godz. 6 (5 czasu polskiego – red.) siedzieli okryci kocami ludzie i dzieci w piżamach. Wszędzie unosił się dym i czuć było spalenizną.
Rosjanie atakowali od późnych godzin wieczornych w środę do poranka w czwartek. Alarm powietrzny, który ogłaszano na terytorium całego kraju, w Kijowie trwał ponad dziewięć godzin.