Pytany o to, jak długo potrwa wojna z Iranem, Donald Trump stwierdził, że w nie powinna przekroczyć czterech tygodni, a być może uda się zakończyć ją wcześniej. Zależeć to będzie od kilku czynników, spośród których kluczowe są możliwe antyrządowe powstanie w Iranie (miałoby na celu obalenie reżimu ajatollahów), zapasy dronów, rakiet i pocisków balistycznych irańskiej armii oraz polityczna presja amerykańskich sojuszników w regionie.
Ta ostatnia może znacząco wzrosnąć wskutek ataków odwetowych Iranu, który zgodnie ze swoimi wcześniejszymi zapowiedziami dokonał i nadal dokonuje uderzeń na amerykańskie bazy i obiekty wojskowe na Bliskim Wschodzie. To naraża natomiast wiele państw regionu na niebezpieczeństwo i bardzo utrudnia im utrzymanie neutralnego statusu w trwającej wojnie.
Jak aktualnie wygląda układ sił? Kto wspiera amerykańsko-izraelski sojusz, kto stoi po stronie irańskiego reżimu ajatollahów, a kto jest bądź usiłuje być neutralny? O tym poniżej.
Arabia Saudyjska (status: neutralny)
Dla Saudyjczyków strategicznym priorytetem jest realizacja ich długoterminowego projektu Wizja 2030, który – w telegraficznym skrócie – zakłada gruntowne przemodelowanie gospodarki w kierunku turystyki, finansów, nowych technologii, jednocześnie zmniejszając uzależnienie od handlu ropą naftową. Co oczywiste, realizacja tak ambitnego projektu będzie niemożliwa, a przynajmniej bardzo utrudniona, w realiach regionalnej wojny, zwłaszcza w przypadku długotrwałego konfliktu.
Dlatego też Arabia Saudyjska zajmuje stanowisko „aktywnej neutralności”. Nie opowiada się po żadnej ze stron, a jednocześnie wykorzystuje swoje kanały dyplomatyczne do dialogu zarówno z Waszyngtonem, jak i Teheranem. Jeśli nadarzy się okazja, Saudyjczycy zapewne chętnie wcieliliby się w rolę mediatora, podobnie jak to miało miejsce w przypadku negocjacji pokojowych Ukrainy z Rosją.
Jednocześnie Rijad odmówił Stanom Zjednoczonym wykorzystania znajdujących się na swoim terytorium amerykańskich baz wojskowych do przeprowadzenia uderzeń na Iran. Głównym powodem była obawa przed odwetem, który mógłby być wymierzony zwłaszcza w saudyjskie instalacje naftowe.
Saudyjczycy z Iranem rywalizują o miano regionalnego mocarstwa numer jeden. Dążą też do eliminacji wspieranych przez Iran ekstremistycznych grup takich jak Hamas, Hezbollah czy Huti.
Kluczowym punktem sporym w relacjach z Izraelem jest sprawa Palestyny, Saudyjczycy są orędownikiem utworzenia państwa palestyńskiego, czemu kategorycznie sprzeciwia się Tel Awiw.
Jeśli chodzi o relacje z Amerykanami, to Arabia Saudyjska liczy na formalne gwarancje bezpieczeństwa i podpisanie traktatu obronnego na wzór Japonii czy Korei Południowej, ale Waszyngton na razie nie wyraził na to zgody.
Bahrajn (status: pro USA/Izrael)
Bahrajn możemy zaliczyć do obozu amerykańsko-izraelskiego, zwłaszcza po uderzeniu sił irańskich na stolicę kraju Manamę (m.in. na międzynarodowe lotnisko czy kilka hoteli). To w tym państwie stacjonuje amerykańska V Flota, która odpowiada za bezpieczeństwo morskie w Zatoce Perskiej, na Morzu Czerwonym i na Morzu Arabskim.
W 2020 roku Bahrajn jako jedno z zaledwie czterech krajów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej – obok Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Sudanu i Maroka – formalnie uznał istnienie państwa izraelskiego w ramach tzw. Porozumień Abrahamowych. Dodatkowo punktem spornym w relacjach z Iranem są zarzuty o podburzanie przez Teheran szyickiej większości w Bahrajnie, którym rządzi sunnicka monarchia.
Egipt (status: pro USA/Izrael)
Kluczowy sojusznik Stanów Zjednoczonych w regionie. Waszyngton często traktuje Kair jako głównego pośrednika, czy nawet mediatora, w przypadku regionalnych kryzysów. To jednocześnie pierwszy kraj arabski, który formalnie (w 1979 roku, wskutek wcześniejszy rozmów w Camp David) uznał istnienie państwa izraelskiego i nawiązał z nim relacje dyplomatyczne.
Egipt przyjmuje rolę mediatora w kontekście kryzysu politycznego i humanitarnego w Strefie Gazy, apelując o ograniczenie jego eskalacji. Z drugiej strony, jest zaciekłym przeciwnikiem Hamasu, co stanowi wspólny mianownik z Izraelem.
W kontekście Iranu Egipt w ostatnich latach stawia na normalizację relacji i przywrócenie stosunków na najwyższym szczeblu. Mimo tego Kair potępił ataki odwetowe Iranu na państwa regionu, w których znajdują się amerykańskie bazy wojskowe (co ciekawe, wcześniej Egipt nie potępił amerykańsko-izraelskiego uderzenia na Iran).
Mimo bliskiej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi Egipt nie chce upadki Iranu, ponieważ uważa to państwo za ważny czynnik stabilizujący sytuację geopolityczną w regionie.
Nowa odsłona amerykańsko-izraelsko-irańskiego konfliktu stawia Irak w niezwykle niewygodnym położeniu. Prawdopodobnie najtrudniejszym ze wszystkich państw regionu.
Z jednej strony, na terytorium Iraku znajdują się bazy wojskowe Stanów Zjednoczonych, a sam Irak w kwestiach bezpieczeństwa i gospodarki jest mocno uzależniony od Amerykanów. Z drugiej strony, ogromne wpływy w całym kraju mają wspierane przez Iran szyickie milicje. Teheran ma też duże wpływy w irackich strukturach bezpieczeństwa. Iran to również główne źródło surowców energetycznych (ropa naftowa, gaz ziemny) dla irackiej gospodarki.

Iracki rząd jest zatem między młotem a kowadłem, a strategicznym celem jest zachowanie suwerenności i uniknięcie sytuacji, gdy to Irak stanie się polem bitwy między siłami amerykańsko-izraelskimi i irańskimi.
Jemen de facto jest podzielony na dwie strefy wpływów. Na północy rządzą bojówki Hutich, które są jednym z głównych sojuszników irańskiego reżimu w regionie i odpowiadają za szereg operacji m.in. przeciwko Izraelowi.
Władzę na południu sprawuje uznawany międzynarodowo rząd, który utrzymuje bliskie relacje z Arabią Saudyjską. W porównaniu do Hutich jego realne wpływy i siła oddziaływania są jednak bardzo niewielkie.
Jordania (pro USA/Izrael)
W 2021 roku Jordania podpisania porozumienie o współpracy obronnej ze Stanami Zjednoczonymi. Na terenie kraju znajdują się amerykańskie bazy wojskowe, a sama Jordania jest aktualnie kluczowym elementem regionalnej struktury bezpieczeństwa zarówno dla Amerykanów, jak i Izraelczyków. Z Waszyngtonem Jordanię wiąże też daleko idąca zależność finansowa i gospodarcza, kraj jest jednym z największych odbiorców amerykańskiej pomocy międzynarodowej.
Jeśli chodzi o Izrael, jordańskie społeczeństwo (w dużej mierze pochodzenia palestyńskiego) jest mu bardzo niechętne, ale tamtejsza monarchia utrzymuje strategiczne relacje z rządem w Tel Awiwie. Irański reżim ajatollahów jest natomiast w Ammanie postrzegany jako strategiczne zagrożenie dla przetrwania jordańskiej monarchii.
Katar (status: neutralny, w stronę USA/Izraela)
Katar to prawdopodobnie najbardziej unikalny przypadek w całym regionie. Polityka katarskich władz zakłada bycie pośrednikiem dla wszystkich i skupianiu się na interesach gospodarczych. Praktyka pokazuje, że Katarczykom wychodzi to bardzo skutecznie.
Z jednej strony, na terytorium Kataru znajduje się amerykańska baza Al-Udeid, największa w całym regionie. To wysunięta kwatera dowództwa CENTCOM odpowiedzialnego za operacje wojskowe na Bliskim Wschodzie, w Azji Środkowej i Południowej. Sami Amerykanie nadali natomiast Katarowi prestiżowy status głównego sojusznika spoza NATO, co przekłada się na priorytetowy dostęp do amerykańskiej broni i szkoleń.
Z drugiej strony, interesy gospodarcze w obszarze wydobycia i handlu gazem ziemnym zmuszają Katarczyków do utrzymywania bliskich relacji z władzami w Teheranie. W katarskiej Dausze znajduje się też polityczne biuro Hamasu.
Z trzeciej strony, Katar to bardzo ostry krytyk polityki Izraela wobec Strefy Gazy i państwo odpowiedzialne za kreowanie propalestyńskiej narracji w całym świecie arabskim. Przez lata, za zgodą Izraela i Stanów Zjednoczonych, Katar dostarczał pomoc humanitarną i finansową w Strefie Gazy, co zapewniało mu rozległe wpływy polityczne.
Kuwejt (status: neutralny, w stronę USA/Izrael)
Podobnie jak większość państw Zatoki Perskiej Kuwejt lawiruje między powiązanymi ze Stanami Zjednoczonymi interesami bezpieczeństwa a własnymi interesami gospodarczymi.

W Kuwejcie znajduje się kilka amerykańskich baz, które są głównymi hubami logistycznymi i przerzutowymi dla amerykańskich operacji lądowych w regionie. Podobnie jak Katar również Kuwejt posiada prestiżowy status głównego amerykańskiego sojusznika spoza NATO. W ramach ataków odwetowych Iran uderzył m.in. na amerykańską bazę lotniczą Ali Al Salem oraz amerykańską ambasadę w Kuwejcie.
W relacjach z Izraelem Kuwejt odrzuca możliwość jakiejkolwiek normalizacji aż do momentu powstania niepodległego państwa palestyńskiego. Nie utrzymuje też żadnych, oficjalnych ani nieoficjalnych, relacji z Tel Awiwem. Kuwejt jest też jednym z najgłośniejszych krytyków izraelskich działań w Strefie Gazy.
Relacje Kuwejtu z Iranem skupiały się na pragmatyzmie i unikaniu napięć. Sytuacja zmieniła się, gdy Kuwejt stał się obiektem ataków odwetowych Iranu po agresji amerykańsko-izraelskiej, co jeszcze mocniej wepchnęło go w strefę amerykańskich wpływów i gwarancji bezpieczeństwa.
Liban jest w podobnym położeniu co Jemen. Oficjalne władze państwowe wolałyby zachować neutralność i unikać eskalacji, jednak faktyczną władzę w kraju sprawuje sprzymierzony z Iranem i należący do tzw. Osi Oporu Hezbollah. Ugrupowanie jest uznawane za organizację terrorystyczną przez wiele państw Zachodu i pozostaje w stanie wojny z rządem Izraela, co przekłada się na częste operacje militarne izraelskich sił zbrojnych na terytorium Libanu.
Jeden z najstarszych sojuszników Stanów Zjednoczonych w regionie, w razie potrzeby udostępniający swoje bazy i porty amerykańskim siłom zbrojnym. Jednocześnie jeden z głównych mediatorów w regionie, niemal zawsze unikający angażowania się po jakiejkolwiek ze stron sporu. To właśnie Oman pośredniczył w negocjacjach między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, które brutalnie przerwała amerykańsko-izraelska ofensywa na Iran.
W odróżnieniu od większości państw regionu, omańskie władze skrytykowały agresję wobec Iranu, a jednocześnie nadal utrzymują bardzo dobre relacje z Teheranem. Mimo tego omański port Duqm stał się obiektem ataku odwetowego ze strony irańskiej armii. Na razie nie wiadomo, jak wpłynie to na dalsze relacje między państwami. Jeśli chodzi o Izrael, Oman nie dąży do normalizacji stosunków dwustronnych i jest częstym krytykiem agresywnej polityki Izraela w regionie.
Syria (status: neutralny)
Jeszcze do niedawna Syria była jednym z fundamentów tzw. Osi Oporu. Wszystko zmieniło się wraz z upadkiem reżimu Baszara al-Asada na przełomie 2024 i 2025 roku.
Nowe władze, głównie sunnickie, ograniczają wpływy zarówno Iranu, jak i Hezbollahu w kraju. Wypadnięcie Syrii z „Osi Oporu” to olbrzymia geostrategiczna porażka Iranu. Obecnie Syria zachowuje neutralny status, nie skłaniając się ani w stronę Iranu, ani Stanów Zjednoczonych i Izraela. Gwarantem stabilności nowych władz są przede wszystkim Turcja i Katar.
Turcja (status: neutralna, w stronę USA/Izraela)
Obok Arabii Saudyjskiej oraz Iranu jedno z trzech państw walczących o status regionalnego mocarstwa numer jeden. Turecki rząd tradycyjnie już realizuje własne interesy narodowe i krótkoterminowe taktyczne cele, nie wpisując się jednoznacznie w żaden sojusz.

Chociaż Turcja jest jednym z najważniejszych i najsilniejszych członków NATO oraz jednym z najbliższych partnerów Stanów Zjednoczonych w kwestiach bezpieczeństwa, to relacje z Amerykanami mocno ucierpiały wskutek wykluczenia Ankary z programu zakupu nowoczesnych myśliwców F-35.
W relacjach z Izraelem największym punktem zapalnym jest kwestia palestyńska. Turcja ustawia się w roli obrońcy tamtejszej ludności, ostro krytykując działania rządu Binjamina Netanjahu. W 2024 roku Ankara ogłosiła całkowite zawieszenie wymiany handlowej z Tel Awiwem do czasu normalizacji sytuacji w Strefie Gazy.
Jeśli chodzi o Iran, oba państwa rywalizują o wpływy w Iraku i Syrii, jednak współpracują w celu osłabienia niepodległościowych dążeń Kurdów. Ponadto Turcja importuje duże ilości gazu ziemnego z Iranu.
Zjednoczone Emiraty Arabskie (status: pro USA/Izrael)
Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) uznały istnienie państwa Izrael i utrzymują relacje dyplomatyczne z Tel Awiwem. Jednocześnie mocno krytykują rząd Binjamina Netanjahu za politykę wobec Strefy Gazy. Na terytorium ZEA znajduje się amerykańska baza lotnicza Al Dhafra, odgrywająca kluczową rolę dla regionalnych operacji rozpoznawczych i tankowania w powietrzu.
Głównymi celami polityki ZEA jest zabezpieczenie swoich interesów ekonomicznych, zwłaszcza handlu ropą naftową, a także maksymalne ograniczenie wpływów organizacji terrorystycznych (m.in. Hamas czy Bractwo Muzułmańskie) w regionie Bliskiego Wschodu.
Relacje ZEA z Iranem były w ostatnich latach na etapie odwilży, jednak uległy dramatycznemu załamaniu wskutek dronowych i rakietowych ataków odwetowych irańskich sił zbrojnych na obiekty znajdujące się na terytorium ZEA. W odpowiedzi Abu Zabi zamknęło swoją ambasadę w Teheranie i wycofało cały swój personel dyplomatyczny, a oba państwa znajdują się obecnie na etapie otwartej konfrontacji.








![Wojna na Bliskim Wschodzie. Trump zapowiada zemstę za ruch Iranu [RELACJA NA ŻYWO] Wojna na Bliskim Wschodzie. Trump zapowiada zemstę za ruch Iranu [RELACJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/-/000MFCS3TC99GMQV-C461.webp)




