-
Sondaż Medián pokazuje, że TISZA uzyskuje przewagę 20 punktów procentowych nad Fideszem wśród zdecydowanych wyborców.
-
Péter Magyar zadeklarował, że Polska pomoże Węgrom odblokować unijne środki po spełnieniu warunków dotyczących walki z korupcją.
-
W artykule wskazano, że wyniki wyborów nie są przesądzone, a TISZA musi jeszcze wykonać wiele działań, by przeprowadzić wymagane reformy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Lider TISZY ma powody do radości. Najnowszy sondaż Medián, opublikowany 25 lutego, daje mu największą przewagę ze wszystkich dotychczas opublikowanych badań opinii publicznej. Wśród wyborców zdecydowanych, tj. tych, którzy wiedzą, na kogo zagłosują i deklarują, że wezmą udział w kwietniowych wyborach parlamentarnych, TISZA notuje 22-punktową przewagę nad partią Viktora Orbána: 55 proc. do 35 proc.
W takim parlamencie znalazłaby się jeszcze skrajna prawica – Ruch Naszej Ojczyzny, 6 proc.
Z kolei w całej populacji przewaga TISZA jest mniejsza, wynosi 11 pp. (42 proc. do 31 proc.). W tej kalkulacji także skrajna prawica wchodzi do Zgromadzenia Krajowego (6 proc.). Odsetek wyborców niezdecydowanych wynosi 19 proc. Warto wskazać, że wyborcy TISZY częściej deklarują chęć wzięcia udziału w wyborach (97 proc.), niż czynią to zwolennicy Fideszu (85 proc.).
Trzeba jednak pamiętać, że wybory nie są rozstrzygnięte, i to pomimo wielu głosów, które pojawiają się także i w polskiej infosferze, a zgodnie z którymi TISZA już z pewnością wygra. Nie, to nie jest pewne.
Ciekawym jest też, jak zmienia się w czasie odpowiedź na pytanie: „Co byłoby lepsze po wyborach – zmiana rządu czy jego pozostanie?”. W lutym za zmianą władzy opowiada się 56 proc. badanych, a przeciwko 37 proc. W porównaniu z listopadem, odsetek zwolenników zmiany rządu wzrósł o 4 pp., a pozostania u władzy Viktora Orbána zmalał o 5 pp.
Natomiast wciąż daleko do rezultatów z czerwca 2025 r., gdy za zmiana opowiadało się 62 proc. ankietowanych, a przeciwko 32 proc. Z kolei ankietowani pytani o to, kto w ich przekonaniu wygra wybory, są bardzo podzieleni. 43 proc. uważa, że TISZA, 41 proc., że Fidesz, 15 proc. nie umie odpowiedzieć na to pytanie
To jest powrót do najlepszych notowań TISZY z września 2025. Jednocześnie widać, jak wiele jest jeszcze do zrobienia w obozie opozycji.
Osiem bilionów forintów. To jest wartość, która przewija się także w programie TISZA. Założenie jest proste: rozliczenie rządów Fidesz-KDNP, przystąpienie do Prokuratury Europejskiej, współpraca z Europejskim Urzędem ds. Zwalczania Nadużyć, deklaracja przywrócenia praworządności – to wszystko ma umożliwić dopływ konkretnej europejskiej gotówki.
Od 2022 r., z uwagi na zastosowany mechanizm warunkowości, Rada UE zdecydowała o zawieszeniu części środków. W grudniu 2023 r. uruchomiono 10 mld euro, uznając, że część oczekiwań europejskich instytucji zostało spełnionych. Jednak w perspektywie budżetowej 2021-2027 na Węgry czekało dużo więcej pieniędzy. Blisko 21 mld euro, o których wspomina Péter Magyar, to wariant maksymalny. Uwzględnia bowiem nie tylko ok. 10 mld euro z Funduszy Spójności, ale również ponad 10 mld euro w ramach Krajowego Planu Odbudowy.
Samo KPO jest już w zasadzie nie do zrealizowania. Zgodnie z unijnymi przepisami wszystkie reformy i inwestycje zaplanowane w KPO muszą zostać fizycznie zakończone do 31 sierpnia 2026 r. Nawet hipotetycznie, gdyby TISZA wygrała wybory a do końca maja ukonstytuował się nowy rząd, rządzący musieliby zrealizować 27 „superkamieni milowych”, by pieniądze uzyskać, a co dopiero zdążyć je zrealizować. Tymczasem realnie w grze jest mniej więcej połowa postulowanej kwoty.
Péter Magyar liczy na to, że jeśli wygra wybory, Komisja Europejska zaufa nowej władzy, i niemal automatycznie odblokuje środki. Przewrotnością jest, że głęboka reforma Węgier jest niemożliwa do przeprowadzenia bez uzyskania większości konstytucyjnej, tj. 133 na 199 miejsc. Bez niej nie da się nie tylko znowelizować konstytucji, ale także tysięcy innych aktów prawnych, w tym dotyczących funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.
Otwartym pozostaje pytanie, na które potencjalni nowi rządzący nie udzielili jeszcze odpowiedzi, w jaki sposób zamierzają przeprowadzać reformy w takim przypadku. To dotyczy też całego obszaru walki z korupcją.
Magyar deklaruje przyjaźń z Polską
Péter Magyar już wiele tygodni temu zadeklarował, że w przypadku wygranej pierwszą wizytę zagraniczną odbędzie do Polski. Znaczenie naszego kraju dla rządu w Budapeszcie nie jest czymś nowym. Podobnie postępował Viktor Orbán, gdy właśnie w 2010 i 2014 odwiedzał Warszawę jako pierwszą stolicę. Już po spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem Magyar deklarował w mediach społecznościowych:
Skoro publicznie już padła deklaracja, że Polska pomoże (po pokonaniu korupcji), to warto pomyśleć, co mogłaby otrzymać w zamian.
Partia TISZA deklarowała w programie, że do 2035 r. zmniejszy uzależnienie od rosyjskich węglowodorów (nie zdefiniowano jednak, ile ma to zmniejszenie wynieść). Oznacza to jednak, że otwierają się możliwości sięgnięcia po dostawy z nowych kierunków. Dotyczy to zarówno gazu (pod różną postacią), jak i ropy. Kluczowe będzie, jaka ma być konkretna, biznesowa rola Polski w pomaganiu Węgrom w odchodzeniu od rosyjskich surowców. Czy nowe władze będą zainteresowane zakupem gazu LNG z polskich portów, czy też bliższych – z Chorwacji.
W listopadzie 2025 r. Viktor Orbán podpisał umowę na zakup dwóch mld metrów sześciennych amerykańskiego gazu za 600 mln dol. Jest to następstwo ustaleń z Donaldem Trumpem. Nie jest pewne, którędy dostawa zostanie zrealizowana. Tymczasem roczne zapotrzebowanie Węgier na gaz opiewa na ok. 10 mld metrów sześciennych.
Pomimo deklaracji dotyczącej objęcia programu SAFE mechanizmem warunkowości, a więc (póki co) wstępnym i automatycznym wstrzymaniem wypłat dla Węgier, władze w Budapeszcie przychylnie patrzą na możliwość wykorzystania środków. Z puli Węgrom ma przypaść 16,2 mld euro.
Oczywistym wydaje się, by w zamian za polskie poparcie w uzyskaniu środków z UE, Węgry wybrały się na zakupy do polskich firm zbrojeniowych. To tym bardziej istotne, że kiedy w 2016 r. ogłoszono wielki program modernizacji armii pod nazwą Zrínyi 2026, polski sektor zbrojeniowy zabiegał o zlecenia. Rozważano nawet utworzenie stałego przedstawicielstwa PGZ na Węgrzech. Z planów jednak nic nie wyszło, węgierski MON zaopatrywał się w innych europejskich krajach – przede wszystkim w Niemczech.
Kolejne fundamentalne pytanie. Czy pod rządami TISZY Węgry usuną weto w sprawie rekompensaty pomocy militarnej Polski dla Ukrainy w ramach Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju (EPF)? W przypadku Polski chodzi o ok. pół miliarda euro, ok. 2 mld zł. Łącznie obecny rząd Węgier blokuje wypłatę w ramach EPF w wysokości ok. 6,6 mld euro.
Z perspektywy walki z nadużyciami władzy istotne jest nie tylko, w jaki sposób TISZA dokona reformy wymiaru sprawiedliwości, ale także czy zdecyduje się na zniesie stanu zagrożenia spowodowanego wojną w Ukrainie? Został on ogłoszony przez obecną większość parlamentarną w maju 2022 r. Jest on automatycznie przedłużany co kilka miesięcy (obecnie obowiązuje do 13 maja 2026 r.). Przede wszystkim pozwala premierowi de facto rządzić dekretami (polskim odpowiednikiem rozporządzeń). Kontrolna rola parlamentu w tym systemie zniesiona jest do absolutnego minimum.
Pytaniem otwartym jest także to, czy TISZA zamierza ujawnić utajnione przez Fidesz umowy międzynarodowe – np. dotyczące rosyjskiej inwestycji w dwa nowe bloki elektrowni atomowej w Paks, czy linii kolejowej Budapeszt-Belgrad finansowanej z kapitału chińskiego.
Na odpowiedzi przyjdzie nam poczekać co najmniej do zaprzysiężenia rządu, które dotychczas następowało w drugiej połowie maja.













