Na przełomie roku węgierski rząd udzielił politycznego azylu byłemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze. Wcześniej podobną drogę przeszedł Marcin Romanowski. Po klęsce w wyborach parlamentarnych Viktora Orbana przyszłość polityków z Polski przebywających nad Dunajem stanęła pod znakiem zapytania. Czy obaj wrócą do kraju?
Taki ruch jeszcze w kampanii wyborczej zapowiadał Peter Magyar, który teraz szykuje się do objęcia teki premiera po Orbanie. Przekonywał, że tuż po wygranej uciekinierzy z Polski natychmiast zostaną zwróceni polskim organom ścigania. Potwierdził to także dzień po wygranej, zalecając Ziobrze i Romanowskiemu, by nie kupowali nowych mebli, bo „długo tu nie zostaną”. Podkreślił, że Węgry nie będą miejscem schronienia dla podejrzanych o przestępstwa. Także polski minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział po ogłoszeniu wyniku wyborów, że liczy na rychłą współpracę polskich i węgierskich służb w sprawie sprowadzenia polityków do Polski.
Sprawa nie jest jednak taka prosta i nie da się jej załatwić od razu.
Zbigniew Ziobro, Marcin Romanowski i dokumenty, których nigdy nie widzieliśmy
Przepisy nad Wisłą są dużo bardziej przejrzyste. Wnioski o udzielenie azylu rozpatruje Szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Zgodnie z ustawą z 2003 roku to właśnie on nadaje lub odmawia statusu uchodźcy, udziela lub odmawia ochrony uzupełniającej, ale też pozbawia takiego statusu, gdy zajdą odpowiednie przesłanki.
Węgierskie prawo azylowe jest natomiast bardziej skomplikowane od tego języka. Jak przekazał w styczniu pełnomocnik Ziobry mec. Bartosz Lewandowski, „azyl polityczny został (Ziobrze – red.) przyznany przez rząd węgierski na mocy ustawy o prawie do azylu z 2007 roku w związku z działaniami prokuratury i służb podległych rządowi, w wyniku których doszło do szeregu działań noszących znamiona politycznie motywowanych represji politycznych”.
Prawo azylowe na Węgrzech było wielokrotnie zmieniane w zależności od potrzeb. Poza tym na dobrą sprawę nie wiemy, jaki status dziś mają politycy z Polski – poza słowami nigdy nie przedstawili dokumentów. Jeśli jednak rzeczywiście mają przyznany azyl, w grę wchodzi kilka scenariuszy.
Wybory na Węgrzech. Co z Ziobrą i Romanowskim? W grze kilka scenariuszy
Scenariusz najprostszy zakłada, że po wygranej nowy rząd ogłasza dwie decyzje – po pierwsze, Węgry będą bezwarunkowo respektować europejskie nakazy aresztowania. Po drugie, obaj politycy z Polski zostaną pozbawieni prawa do azylu.
Tylko i w tym najprostszym scenariuszu sprawa nie jest taka oczywista. Europejski nakaz aresztowania został wystawiony jedynie za Romanowskim i to on jest w gorszej sytuacji. Wniosek o ENA dla Ziobry utknął w polskich sądach i formalnie polityk ten nie jest ścigany poza krajem.
Gdyby obaj politycy byli ścigani ENA i zdecydowali się wyjechać do innego kraju UE, zostaliby zatrzymani i uruchomiona byłaby procedura wydania ich Polsce.
Czy taka procedura jest możliwa na Węgrzech po zmianie władzy? Tak, ale wyłącznie w przypadku Romanowskiego, bo Ziobro nie jest ścigany ENA. Bez ENA polityk nie może zostać zatrzymany przez węgierskie i żadne inne służby.
Załóżmy jednak, że za kilka tygodni polski sąd upora się z kłopotami formalnymi i wyda za Ziobrą europejski nakaz aresztowania. Obaj politycy będą więc mieli dokładnie taki sam status – z azylem w ręku będą ścigani europejskimi nakazami aresztowania. Obaj też – załóżmy – wciąż będą przebywać na Węgrzech.
Wówczas nie będzie przeszkód, by służby mogły ich zatrzymać. Po zatrzymaniu natomiast rozpocznie się procedura wydania ich Polsce. I tu pojawia się kolejny problem.
Kluczowa decyzja w rękach węgierskiego sądu
O wydaniu Polsce Romanowskiego czy Ziobry zdecyduje węgierski sąd – sąd, który przez lata kształtowany był na modłę Viktora Orbana. Wciąż kluczowe role w sądownictwie pełnią i będą pełnić ludzie z nim związani. Potężne zwycięstwo Tiszy nie zdoła tego zmienić z dnia na dzień. Poza sądami zblatowane z odchodzącą władzą są też Trybunał Konstytucyjny czy Prokuratura Generalna. I w tym przypadku nawet konstytucyjna większość nie pomoże nowym władzom, bo w tych instytucjach obowiązuje kadencyjność.
Tylko jak ma się to do sprawy Ziobry i Romanowskiego? Otóż przychylne Orbanowi sądy mogłyby odwlekać decyzję dotyczącą wydania Polsce tych polityków. Sprawa może więc nie być załatwiona tak szybko, jak sugerował Peter Magyar.
Co więcej, w grudniu 2025 roku na Węgrzech zmieniły się przepisy dotyczące azylantów. Zgodnie z nową wykładnią węgierski sąd nie może wydać obywateli UE ściganych europejskim nakazem aresztowania, jeśli wcześniej otrzymali oni azyl na Węgrzech. Węgierskie sądy – nawet gdyby nie sympatyzowały z Orbanem – mogą mieć po prostu prawnie związane ręce w tej sprawie. W Polsce ten ruch był głośno komentowany, bo adresatami tego zabiegu są wprost Ziobro i Romanowski.
Czy to oznacza, że obaj politycy nie trafią przed polski wymiar sprawiedliwości? Niekoniecznie. Rozwiązaniem, które mogłoby ominąć wprowadzone w grudniu przepisy, byłoby odebranie politykom prawa do azylu. Jak pokazaliśmy na wstępie, w Polsce ten proces spoczywa na barkach Szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Na Węgrzech odpowiada za to minister spraw wewnętrznych.
Czy Ziobro i Romanowski zostaną pozbawieni prawa do azylu?
Nowy szef węgierskiego MSW mógłby taką decyzję podjąć najwcześniej za kilkadziesiąt dni. Rząd Magyara przejmie władzę za miesiąc, a trudno spodziewać się, by sprawa Ziobry i Romanowskiego była dla nowego szefa resortu tą najpilniejszą.
W dodatku decyzja o odebraniu prawa do azylu wiąże się z gigantycznym ryzykiem – nietrudno wyobrazić sobie interwencję obrońców Ziobry i Romanowskiego w Europejskim Trybunale Praw Człowieka i innych instytucjach z argumentem, że rząd Magyara odmawia ochrony represjonowanym politykom. W dodatku jeden z nich jest ciężko chory. Decyzja o odebraniu azylu wiąże się automatycznie ze sporym zamieszaniem i batalią prawną na poziomie unijnym. Czy nowy węgierski rząd będzie chciał brać w tym udział? Dziś trudno powiedzieć.
Wracając jednak na chwilę do nowelizacji węgierskiego prawa azylowego z grudnia 2025 roku. Nowe przepisy przewidują też, że zasada dotycząca niewydawania azylanta ściganego ENA krajowi pochodzenia obowiązuje w jeszcze jednym przypadku – gdyby w międzyczasie taki człowiek uzyskał obywatelstwo węgierskie. Wówczas traci status azylanta, ale staje się obywatelem Węgier.
Węgry wchodzą w czas swoistego interregnum – z jednej strony Magyar szykuje się do przejęcia władzy, a z drugiej Orban do jej oddania. To jednak ustępujący premier i Fidesz w najbliższym miesiącu może pociągać za wszystkie doskonale znane mu państwowe sznurki. I to on mógłby jeszcze raz wstawić się za Polakami, np. przyspieszając procedurę ich naturalizacji, o ile oczywiście zgłosili taką chęć.
Paszport genewski planem B uciekinierów?
Nawet jeśli obaj politycy nie planują tak rozpaczliwych ruchów, i tak mają czas, by przygotować się na zmianę władzy. Mimo tego, że ich paszporty zostały zablokowane, dysponują tzw. paszportem genewskim, który upoważnia ich do jednorazowego skorzystania z opcji przenosin do innego kraju. O tej opcji dość często mówią inni politycy Prawa i Sprawiedliwości.
W tym kontekście o sprawie Ziobry i Romanowskiego mówił też w poniedziałek minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. – Dopóki nie będzie decyzji rządu na Węgrzech o uchyleniu obu panom azylu, nam pozostaje tylko czekać. A Ziobro i Romanowski będą, jak sądzę, próbować uciekać dalej, nie wiem, dokąd. To jest najgorsze wyjście, ale oni, mając tzw. dokumenty genewskie przyznawane uchodźcom, którym zabrano paszporty, będą podejmować takie próby, by dalej unikać polskiego wymiaru sprawiedliwości – mówił polityk.
Żurek przekonywał, że z dnia na dzień Węgrzy nie przekażą obu polityków Polsce. Dodawał też, że nie rozumie zwłoki sądu w sprawie braku europejskiego nakazu aresztowania dla Ziobry.
Stan gry jest więc następujący: to najpierw polski sąd musi wydać europejski nakaz aresztowania za Ziobrą, by w ogóle myśleć o rozpoczęciu jakichś procedur. Następnie władzę formalnie musi przejąć nowy rząd węgierski. W kolejnym kroku nowy minister spraw wewnętrznych Węgier musiałby uchylić obu politykom azyl. Jeśli Węgrzy się na taki ryzykowny krok nie zdecydują, w grę wchodzi też zmiana przepisów uchwalonych w grudniu 2025 roku, która również zabierze kolejne tygodnie. Jeśli to wszystko się uda, na końcu łańcucha pozostanie węgierski sąd, wciąż przychylny Fideszowi, który podejmie ostateczną decyzję dotyczącą wydania polityków Polsce.
Do tego czasu Ziobry i Romanowskiego na Węgrzech może już nie być.













