Badanie ośrodka Ipsos BVA wskazuje, że lista Gregoire’a, który był kandydatem socjalistów, Ekologów i Partii Komunistycznej, otrzymała 53,1 proc. głosów. Na listę Dati padło zaś, według tych danych, około 38 proc. głosów.
Sondaże nie wskazywały wyraźnego faworyta
Przed niedzielną drugą turą wyborów samorządowych sondaże wskazywały na niemal równe poparcie dla Gregoire’a i Dati. Mimo to kandydat lewicy nie zdecydował się na połączenie listy ze skrajnie lewicową Francją Nieujarzmioną (LFI).
Gregoire był od 2018 roku zastępcą Anne Hidalgo, która urząd mera Paryża pełniła przez dwie kadencje i była pierwszą kobietą na tym stanowisku. Jego wybór oznacza, że Paryż pozostanie w rękach PS, rządzącą w stolicy od 2001 roku. Będzie zapewne kontynuował politykę, którą prowadziła Hidalgo – zazieleniania miasta, tworzenia ścieżek rowerowych, zmniejszania ruchu samochodowego.
„Paryż nigdy nie będzie miastem skrajnej prawicy”
– Paryż postanowił pozostać wierny swojej historii – powiedział Gregoire po zakończeniu niedzielnych wyborów. Zapewnił, że stolica Francji „nie jest i nigdy nie będzie miastem skrajnej prawicy”.
Orbánowi udało się zrujnować reputację Ukrainy i Zełenskiego do poziomu Putina – opowiada w rozmowie z „Wyborczą” András Biró-Nagy, węgierski politolog, dyrektor instytutu naukowego Policy Solutions.
Dati, która należy do prawicowej partii Republikanie (LR), od kilkunastu lat pełni też urząd mera 7. dzielnicy Paryża. Jest bardzo znaną postacią francuskiej polityki. Za prezydentury Nicolasa Sarkozy’ego była ministerką sprawiedliwości, jako pierwsza w rządzie Francji kobieta pochodząca z Afryki Północnej. Zasiadała także w Parlamencie Europejskim. Od 2024 roku była ministerką kultury; odeszła ze stanowiska w związku w wyborami mera. Choć bardzo zaangażowała się w kampanię w stolicy, w programie stawiając na bezpieczeństwo, ma też duży elektorat negatywny.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)












