Zakaz alkoholu podczas wyborów
Zgodnie z tajlandzkim prawem wyborczym sprzedaż, kupowanie i rozdawanie alkoholu jest zakazana w czasie dwóch 24-godzinnych okienek wyborczych. Ograniczenia obowiązywały już 31 stycznia podczas głosowania przedterminowego. Kolejne rozpoczną się w sobotę 7 lutego o godz. 18 czasu lokalnego i potrwają do niedzielnego wieczoru. Władze tłumaczą, że prohibicja ma zapobiegać korupcji wyborczej i praktyce „głosu za drinka”. Przekonują, że prohibicja sprzyja transparentności wyborów. Przepisy obowiązują w Tajlandii od lat.
Branża turystyczna: Obroty spadają o połowę
Właściciele barów i restauracji podkreślają, że w wyborcze weekendy liczba klientów spada nawet o 50 proc. Problem szczególnie dotyka takich miast jak Bangkok, Phuket, a także innych popularnych kurortów, gdzie dominują turyści nieświadomi lokalnych ograniczeń. Tajlandia wciąż próbuje odbudować turystykę po pandemii. W ubiegłym roku liczba zagranicznych gości spadła o ponad 7 proc., m.in. z powodu napięć granicznych z Kambodżą.
Wysoka stawka głosowania
Do głosowania jest uprawnionych ok. 53 mln obywateli. Wybiorą oni 500 posłów do Izby Reprezentantów oraz wezmą udział w referendum dotyczącym możliwości zmiany konstytucji narzuconej przez wojsko po zamachu stanu w 2014 r. Tajlandia od lat zmaga się z niestabilnością polityczną – w ciągu trzech lat kraj miał trzech premierów. Faworytem sondaży jest progresywna Partia Ludu, choć analitycy przypominają, że w przeszłości zwycięstwa wyborcze bywały blokowane przez Senat i Trybunał Konstytucyjny.
Czytaj także: „Clintonowie rzucają wyzwanie. Chcą zeznawać jawnie w sprawie Epsteina”.
Źródła:Thailand Now, PAP za wnp.pl, IAR












