Ambasador Niemiec: „Zaskakuje mnie poziom kontrowersji”
Miguel Berger, ambasador RFN w Warszawie, opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie z galerii Sejmu po debacie nad programem SAFE. W komentarzu napisał, że zaskakuje go skala sporów wokół inicjatywy o wartości 150 mld euro. Podkreślił, że Polska ma otrzymać z programu największą część środków – ok. 44 mld euro. „SAFE ma na celu wzmocnienie europejskich zdolności obronnych” – napisał. SAFE to unijny mechanizm przewidujący uruchomienie 150 mld euro – głównie w formie preferencyjnych, niskooprocentowanych pożyczek – na zakupy sprzętu wojskowego, w szczególności produkowanego w Europie. Polska wystąpiła o 43,7 mld euro, co czyni ją największym beneficjentem programu.
PiS odpowiada
Na wpis ambasadora zareagował rzecznik PiS Rafał Bochenek. W ostrym tonie zasugerował, że obecność niemieckiego dyplomaty w Sejmie jest „symboliczna” i ironicznie pytał, dlaczego Niemcy – skoro SAFE jest tak korzystny – same nie zamierzają z niego skorzystać. Berger odpowiedział, że decyzja Berlina wynika z bardzo wysokiej wiarygodności kredytowej Niemiec (rating AAA), co pozwala im pożyczać środki taniej na rynkach finansowych. Jednocześnie podkreślił, że Niemcy w czasie polskiej prezydencji w UE zgodziły się współuczestniczyć w finansowaniu instrumentu, by przyspieszyć rozwój zdolności obronnych w Europie. „Szanowny Ambasadorze, dziękuję za Pańską hojną, długoterminową linię kredytową… Wolałbym, żeby Niemcy zapłaciły reparacje za całe zło i szkody, jakie wyrządziliście mojemu krajowi. Dzięki temu nasza ocena również byłaby lepsza. Nadal czekamy na reparacje” – odpowiedział polityk PiS.
Pałac Prezydencki dołącza do dyskusji
Wymiana zdań nie zakończyła się na tym etapie. Do debaty w mediach społecznościowych dołączył szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP Marcin Przydacz. Opublikował stylizowaną, ironiczną „depeszę do Berlina”. „Panie Kanclerzu, na wstępie śpieszę donieść SAFE Sejm już przyjął i po naszej myśli brzmi Po tej ustawie nasze wpływy wzrosną w MON-ie Jest to dziś faktem, czemu nie zaprzeczy nikt? Muszę tu wspomnieć jednak o gorszącej scenie, której wspomnienie budzi we mnie żal i wstręt” – napisał prezydencki minister i podpisał tekst nazwiskiem ambasadora. Niemiecki dyplomata odpowiedział, że próba przekształcenia programu „w debatę o niemieckim przemyśle zbrojeniowym to odwracanie uwagi”.
Czytaj także: Ziobro: Dostaję groźby śmierci. Były minister składa wniosek o ściganie sprawców
Źródła:Marcin Przydacz (X), Miguel Berger (X), Rafał Bochenek (X)













