Pionierskie rozwiązanie studentów z Politechniki Łódzkiej tylko na pozór wygląda jak miniatura tradycyjnego wiatraka. To technologia, która może zmienić przydomowe turbiny wiatrowe.
Biodegradowalne turbiny z lnu. Pomysł młodych Polaków
Algorytm dobiera ustawienie łopat tak, aby przy danym wietrze wyprodukować jak najwięcej energii. Taki system jest już co prawda znany, ale nikt nie stosował go jeszcze w małych przydomowych turbinach. Dzięki konstruktorom z Łodzi wiadomo, że to działa.
„Jeszcze kilka lat temu mówiono że taka turbina, żeby się zwrócić potrzebuje kilkunastu lat. Teraz, ze względu na to, jak bardzo zdrożała energia elektryczna, możemy się zmieścić w 6-7 latach” – tłumaczy dr inż. Michał Lipian z Politechniki Łódzkiej.
Wszystko wyliczył i przetestował studencki zespół nazywany w skrócie GUST (ang. Generative Urban Small Turbine). „Gust” to po angielsku „porywisty wiatr”. I właśnie specjalistami od niego są łódzcy studenci. To fachowcy od konstruowania małych miejskich turbin wiatrowych. Mogłyby one stanąć przy domach jednorodzinnych lub na dachach bloków.
„Turbina jest mniejsza, hałas jest mniejszy i nie przeszkadza człowiekowi w normalnym funkcjonowaniu, nie jest odczuwalny” – podkreśla Kacper Balcerak z Politechniki Łódzkiej.
Młodzi konstruktorzy z Łodzi sprawdzali też, z czego budować takie konstrukcje, by były bardziej przyjazne dla środowiska. „Badaliśmy wykorzystanie odpadów spożywczych, np. skorup orzechów, fusów od kawy, ale ostatnio skupialiśmy się na włóknie lnianym” – wylicza Kacper Rozbicki z Politechniki Łódzkiej.
To mogłaby być alternatywa dla tradycyjnych kompozytów z włókna węglowego, które są tak trwałe, że nie da się ich poddać recyklingowi. Łopaty z lnu są biodegradowalne, a przy okazji produkowane byłyby w kraju.
„Len wykorzystujemy ze względu na to, ma dobre właściwości, a po drugie jest dostępny w warunkach polskich. Tak naprawdę nie ma potrzeby jego recyklingu, bo jako materiał biodegradowalny sam się rozłoży w środowisku, tak jak np. drewno” – zauważa Kacper Rozbicki.
Studenci rozmawiają obecnie z różnymi firmami, które są zainteresowane wykupieniem ich technologii. Zainteresowanie jest spore, bo – jak mówią przedsiębiorcy – pomysł Polaków to dobra alternatywa dla tanich komponentów z Chin. Ważne jest jeszcze jedno – przydomowa turbina powinna mieć „do towarzystwa” fotowoltaikę, która pomoże z wytwarzaniem energii w mniej wietrzne dni.













