Prokurator Marta Kolendowska-Matejczuk potwierdziła w piątek, że rodziny ofiar zostały poinformowane o terminie sprowadzenia ciał do kraju przez Komendę Wojewódzką Policji w Rzeszowie. Jak ustalił portal Gazeta.pl, najprawdopodobniej ciała będą transportowane drogą lotniczą.
Zanim jednak ofiary wypadku będą mogły zostać pochowane przez bliskich, zostaną przeprowadzone sekcje zwłok. – Zawsze przy wypadkach ze skutkiem śmiertelnym, zwłaszcza jeśli ofiar jest więcej, przeprowadzamy sekcję zwłok. Celem jest poznanie przyczyny śmierci, mechanizmu powstania obrażeń. To też ma wpływ na ustalenie okoliczności wypadku. To standardowa procedura – przekazała nam rzeczniczka krośnieńskiej prokuratury okręgowej.
Prokuratura dysponuje listą pasażerów, którzy ponieśli śmierć w katastrofie. Śledczy zastrzegają, że dalsze informacje dotyczące pokrzywdzonych nie będą udzielane.
Pasażerowie autokaru wracają do Polski
W środę kolejnych 12 poszkodowanych w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech zostało przetransportowanych do szpitali w Rzeszowie. Transport pierwszej grupy Polaków poszkodowanych w wypadku autokaru na Węgrzech odbył się w poniedziałek. Na pokładzie samolotu znalazło się wtedy 21 osób, z których pięć wymagało dalszej hospitalizacji.
Środowy transport poszkodowanych odbywał się dwoma samolotami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, które wykonały po dwa loty na trasie Debreczyn-Jasionka. Na pokładzie każdego lotu przebywało troje pacjentów. Ostatni transport wylądował w Jasionce po godz. 16. W węgierskich szpitalach pozostało jeszcze pięć osób. Dwie z nich mają wrócić do kraju w piątek, a trzy muszą pozostać na Węgrzech, bo są w ciężkim stanie.
82-letniego Władysława Szymańskiego nie przyjęto do szpitala w Lubartowie, bo oddział chirurgii miał być zamknięty. Zoperowano tam za to przewodniczącego rady powiatu z PiS, członka rady społecznej tego szpitala – pisze Jacek Brzuszkiewicz na Wyborcza.pl
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech
Do wypadku doszło w niedzielę około godz. 1 na węgierskiej autostradzie M3, w rejonie miejscowości Mezokeresztes we wschodniej części kraju. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski wracających z pielgrzymki do Medjugorie (Bośnia i Hercegowina). W wyniku wypadku śmierć poniosło 12 osób; wszystkie ofiary to dorośli mieszkańcy województwa podkarpackiego.
Śledztwo w sprawie wypadku prowadzi Prokuratura Okręgowa w Krośnie we współpracy ze stroną węgierską. Prokuratura chce przenieść śledztwo do Polski. Polski prokurator nadzorujący śledztwo otrzymał już od prokuratury w Miszkolcu informacje potwierdzające fakt zatrzymania i przedstawienia zarzutu kierowcy autokaru. Mężczyzna jest podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego skutkującego śmiercią wielu osób. Węgierski sąd aresztował mężczyznę na 30 dni, tj. do 18 września.
We wtorek rozpoczęły się przesłuchania pierwszych pokrzywdzonych (pasażerów autokaru). Planowane są kolejne przesłuchania, w tym organizatorów wycieczki.
Źródło: PAP
Powinno się zakazać przejazdów autobusów turystycznych w porze nocnej – takie głosy pojawiły się po wypadku na Węgrzech, w którym zginęło 12 osób. Policja węgierska mówi o zaśnięciu kierowcy, jako o prawdopodobnej przyczynie katastrofy – pisze Agata Kulczycka na Wyborcza.pl












