-
Wyraki przez lata były uznawane za upiory i zabijane z powodu swoich oczu, które uznawano za cenne w azjatyckiej pseudomedycynie.
-
Na Filipinach i wyspie Bohol powstały sanktuaria chroniące wyraki, które stały się atrakcją turystyczną i symbolem regionu.
-
Wyraki wyróżniają się nocnym trybem życia, ogromnymi oczami, specyficzną budową palców oraz komunikacją dźwiękową o wysokiej częstotliwości.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Palce wyraka robią ogromne wrażenie. Długie, rozczapierzone przypominają pozaziemską istotę. Zwierzę przywiera nimi mocno do gałęzi czy pnia, przytula do nich swe puchate ciało.
Wygląda jak mała kulka, nieistotna narośl na konarze. Tak nieistotna, że koty, łaskuny, węże czy drapieżne ptaki mogą nie zwrócić uwagi na śpiącego wyraka nawet w świetle dnia.
Te zwierzęta są wówczas niemal bezbronne. Przystosowane do nocnego trybu życia, odrywają swe ogromne palce od pnia dopiero, gdy słońce zajdzie. Prostują się wtedy, a gigantyczne i niesamowite paluchy zamieniają w skuteczną, zabójczą wręcz broń.
Dzięki nim nie tylko chwytają się sprawnie pni i gałęzi, ale potrafią też skutecznie chwycić zdobycz – najczęściej owada takiego jak chrząszcz, karaluch, pasikonik, modliszka, ważka, motyl, ale także innego bezkręgowca jak pająk, krocionóg czy inne. Wiadomo jednak, że niektóre wyraki chętnie wybierają owymi palcami jaja i pisklęta z gniazd ptaków, łapią żaby i jaszczurki, a nawet małe ssaki. U wyraków filipińskich obserwowano nawet polowanie na nieduże ryby.
To zwierzę jest jak E.T, Gremlin albo Grogu
Słowem: wyraki chwytają co się da i co jest odpowiedniej wielkości, by łup przyskrzynić wielkimi palcami i zamknąć w uścisku kosmicznych, pozaziemskich dłoni, przez które zwierzę wygląda jak przybysz z innej planety, jak leśny E.T. albo Gremlin czy Grogu z „Mandaloriana”. Następnie ów Gremlin zatapia w ofierze ostre ząbki i rozrywa na kawałki, podając sobie kęsy do pyska tak, jak podajemy je my, ludzie.
To wówczas widać pokrewieństwo między wyrakami a człowiekiem, małpami i innymi naczelnymi. Te dłonie może sugerują kosmitę, ale gdy się przyjrzeć – są podobne do małpich czy ludzkich. Sprawne manualnie, mocne i zakończone płaskimi płytkami podobnymi do paznokci. Poza pazurami służącymi do pielęgnacji futra, wyraki mają paznokcie jak my.
To może dezorientować. Niby krewniak, a dziwoląg. Niby przodek, a demon i upiór. Kosmiczne palce to bowiem nie wszystko. Gdy wyrak się wyprostuje, rozkłada swe skulone dotąd nietoperze niemal uszy. Są jak radary – ważne w nocy, by usłyszeć owada czy krocionoga, który spaceruje gdzieś niedaleko.
Ważniejszy jest jednak wzrok i stąd te wielkie, ogromne oczy wyraków. Ich rozmiary są zdumiewające, proporcjonalnie to jedne z największych oczu jakie mają zwierzęta. Te oczy stały się zresztą powodem zagłady tych nocnych łowców. Uznawano je za cenne w pseudomedycynie azjatyckiej. Wydłubywano więc oczy wyrakom, by je sprzedawać.
Także dlatego, że budowa ich błony odblaskowej pozwala absorbować więcej nikłego, nocnego światła. Sprawia zarazem, że oczy wyraka lśnią niemal złotą barwą. Są nie tylko wielkie, ale i hipnotyzujące.
Wyrak dopada owada i zatapia w nim zęby
Zwierzę nocą dobrze widzi i dobrze słyszy. Dopada zdobycz namierzoną bez pudła w mroku. Dawni przodkowie naczelnych wyglądali właśnie tak i polowali dokładnie tak jak wyraki. Z wyłączeniem węchu, bo wyraki w ogóle na nim nie polegają. Nie mają w mózgu ośrodków węchowych.
Są za to mistrzami wysokich dźwięków. Badania sprzed ponad 10 lat wskazują na to, że wyraki mają specyficzny sposób komunikacji dźwiękowej w pogrążonym w ciemności azjatyckim lesie. Wydają dźwięki o częstotliwości 70 kHz, z trudem słyszalne przez ludzi, za to czytelne dla nich.
Sygnalizację tę rozszyfrowali badacze naczelnych z Humboldt State University w Kalifornii. Ich zdaniem wyraki świetnie słyszą swoje ofiary i swoich prześladowców, np. pełzające węże. Ostrzegają się wzajemnie tak, że tylko one słyszą te alarmy. Wtedy mogą uciec w sposób doprawdy niezwykły.
Inna nazwa wyraków to tarsjusze. Wzięła się ona od kości stępu (po łacinie: tarsus), która u nas łączy stopę z golenią. Budowa tej kości u tarsjuszy pozwala im na wykonywanie niesamowitych wręcz skoków, które wyglądają oszałamiająco. Wydłużona kość pozwala zwierzętom na skoki na odległość nawet sześciu metrów.
Te oczy, uszy nietoperza zdolne wychwycić niesłyszalne dla nas dźwięki, te palce, wreszcie te niesamowite skoki oraz nocny tryb życia sprawiły, że ludzie mieszkający w Azji nie tylko pożądali oczu wyraków, ale bali się ich. Nazywali je upiorami, demonami, złymi duchami nocy.
Do dzisiaj na wyspie Celebes w Indonezji żyje wyrak upiorny. Celebes to zresztą wyspa wyraków, tam mieszka najwięcej ich gatunków. Spotyka się je jednak także na innych wyspach sundajskich, np. Borneo czy Sumatrze (gdzie żyje wyrak sundajski), wreszcie na Filipinach – na przyległych do archipelagu sundajskiego wyspach takich jak Mindanao, Leyte, Samar czy Bohol.

Wyraki są na koszulkach i breloczkach
To właśnie Filipiny i zwłaszcza Bohol okazują się niezwykle ważne dla przetrwania wyraków. Na Boholu znajduje się kilka sanktuariów chroniących wyraki filipińskie – rekordzistów pod względem częstotliwości wydawanych dźwięków w tej grupie ssaków.
To nie tylko centra ochrony, ale także centra tworzenia z dawnych upiorów lasu… atrakcji turystycznej. Turyści przybywający na Bohol i inne filipińskie wyspy chętnie bowiem płacą za możliwość obejrzenia wyraków, co jest relatywnie łatwe. Zwierzęta pokazywane są za dnia, gdy śpią na gałęziach. Wprawne oko pracowników sanktuariów odnajduje je na drzewach i pokazuje gościom do zdjęć.
Wyraki nie protestują, o ile nie zakłóci się im zbytnio spokoju. Pracownicy sanktuariów o to apelują i tego pilnują – by się nie zbliżać za bardzo, a już na pewno nie samodzielnie; aby nie dotykać i nie płoszyć, aby zachować ciszę i nie używać fleszy ani dźwięków, na które wyraki są tak wrażliwe. Wtedy zwierzęta co najwyżej łypną okiem do zdjęcia i będą spały dalej, aż do zmroku, a turyści zyskują zdjęcia godne mediów społecznościowych.
Po wyjściu zaś swoje rozczulenie wyrakami mogą przelać z portfela. Wyraki na Filipinach są bowiem wszędzie – na koszulkach, magnesach, breloczkach, torbach, piórnikach, jako pluszaki i pamiątki, jako loga czy symbole. Awansowały z grona przerażających demonów do roli tych, które się kocha i które stały się o wiele bardziej warte żywe niż martwe, z wydłubanymi oczami.
Na wyspie Bohol wyraki filipińskie prezentuje na filmach przyrodnik Carlito Pizarras, zwany „Tarsier Man”, czyli „Człowiek Wyrak”. To legenda świata przyrody, człowiek który poświęcił całe życie tym upiorkom. Na jego cześć wyrak filipiński otrzymał łacińską nazwę Carlito syrichta. Duża nagroda dla kogoś, kto pokochał te Gremliny ponad wszystko.













