W czwartek Donald Tusk poinformował, że zatrzymano podejrzewanego o udział w sprawie zabójstwa 44-letniego Roberta K. w Białej Podlaskiej (woj. lubelskie). Został zatrzymany przez lubelskich policjantów i funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. „Posługuje się gruzińskim paszportem. Służby pracują nad ustaleniem zleceniodawcy” – przekazał premier w mediach społecznościowych.

Radio ZET: Dzięki monitoringowi namierzono kierowcę

Jak donosi Radio ZET, w środę wieczorem policja poszukiwała spalonych, porzuconych samochodów w całym kraju. Śledczy spodziewali się, że sprawca lub sprawcy będą chcieli w ten sposób pozbyć się pojazdu użytego w zamachu. Te działania nie przyniosły rezultatu. Stacja opisuje, że służby zabezpieczyły monitoring, który pozwolił wyselekcjonować tablice rejestracyjne samochodu, który wykorzystano w zamachu. To doprowadziło służby do zatrzymanego mężczyzny.


Zobacz wideo

Oksana Zabużko w wywiadzie z Romanem Imielskim: Jestem pewna, że Rosja się rozpadnie

Świadkowie, którzy obserwowali zdarzenie w Białej Podlaskiej, relacjonowali, że samochód jechał wolno wzdłuż parku. Pojazd czekał na powrót strzelca. Jak wynika z ustaleń Radia ZET, siły bezpieczeństwa nie posiadają dowodów, że zatrzymany mógł być wykonawcą zamachu. Mężczyzna posługiwał się gruzińskim paszportem. 

Sprawa zabójstwa krytyka Władimira Putina

Szczegóły dotyczące jego tożsamości oraz ewentualnych powiązań ze sprawcami pozostają w sferze śledztwa, którym zajmują się policyjni kontrterroryści. Wcześniej w sprawie zatrzymano dwóch Białorusinów, ale premier przekazał w środę, że zostali zwolnieni, ponieważ służby nie dysponowały dowodami, aby byli oni bezpośrednio zaangażowani w to zabójstwo.

W poniedziałek 12 czerwca rano na chodniku, na jednym z osiedli w Białej Podlaskiej. Ofiara to artysta o pseudonimie Simon Skrepecki, który krytykował władze rosyjskie i Władimira Putina. Tusk mówił, że „wszystko na to wskazuje, że było to zabójstwo polityczne, ale musimy czekać na dowody i bardziej konkretne przesłanki”. Dodał, że policja i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego proponowały mu ochronę, jednak odmawiał z nieznanych powodów.

Jak wynika z ustaleń, do 44-latka podszedł mężczyzna, który oddał dwa strzały z broni krótkiej. Gdy pokrzywdzony upadł na ziemię, mężczyzna podszedł do niego i oddał jeszcze trzy strzały z bliskiej odległości. Oględziny zwłok wykazały łącznie siedem ran postrzałowych (w obrębie głowy, klatki piersiowej oraz pleców), dokładnie pięć ran wlotowych i dwie wylotowe.

Share.
Exit mobile version