
Justyna Kanicka zaginęła w piątek, 13 stycznia 2006 roku. Wieczorem wyszła z domu, twierdząc, że jedzie na uczelnię do Szczecina. Po drodze minęła jeszcze sąsiadkę.
Kobieta była ostatnią znaną osobą, która widziała dziewczynę żywą. Co ciekawe, tamtego wieczora z Kamienia Pomorskiego nie odjeżdżał już autobus do Szczecina.
Wraz z Justyną z banku, w którym pracowała, zniknęła gotówka, a ona sama zaciągnęła wcześniej kredyt. Łącznie mogło to być około 40 tys. zł. Na tamte czasy była to spora suma pieniędzy. Najprawdopodobniej ta kwota trafiła do Rafała, 25-letniego wówczas mężczyzny, z którym Justyna tworzyła burzliwy i potajemy związek.
Dzień po zaginięciu do przyjaciółki i brata Justyny dotarły sms-y z jej telefonu, że na zawsze opuszcza rodzinne strony. Rodzina od początku nie wierzyła, że autorką wiadomości mogła być Justyna.
Matka dziewczyny, Marianna Kanicka, twierdziła, że córka już dzień wcześniej nie miała ze sobą telefonu. Miał go jej zabrać Rafał, mężczyzna, z którym się spotykała. Bilingi potwierdziły, że po zniknięciu Justyny z jej telefonu były wykonywane połączenie do znajomych chłopaka.
Kolejne niepokojące wątki pojawiły się w zeznaniach dotyczących brata Rafała, Sebastiana. Miał on grozić swojej partnerce, że ta „skończy jak Justyna na Cygańskich Stawkach”.
Co więcej, tuż po zaginięciu bracia pożyczyli od znajomego łopatę. Rafał po pijanemu miał się później chwalić, że „zaciukał dziewczynę na bagnach”.
Historię zaginięcia Justyny pierwszy raz opisaliśmy w Interii w listopadzie 2023 roku. W ostatnich latach sprawą zajęło się zachodniopomorskie policyjne Archiwum X. Jednak w listopadzie ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Szczecinie umorzyła śledztwo.
Decyzja nie jest jednak prawomocna, ponieważ rodzina Justyny złożyła zażalenie. Teraz sprawą zajmie się sąd w Szczecinie, ale na razie data posiedzenia nie jest znana.
-
Reportaż Interii o zaginięciu Justyny Kanickiej można przeczytać: tutaj.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: [email protected]












