We wtorek (5 maja) w lasach południowo-wschodniej Polski wybuchły dwa pożary. Około godz. 11 ogień zauważono w rejonie Krosna na Podkarpaciu. Służby opanowały sytuację w kilka godzin. Po południu z kolei w pobliżu wsi Kozaki na Lubelszczyźnie, w nadleśnictwie Józefów, wybuchł pożar, który w bardzo krótkim czasie objął ponad 150 ha lasu. 

„Ekstremalne zagrożenie” pożarami lasów w części Polski

Zagrożenie pożarami nie minęło. Korzystniejsze prognozy na środę (6 maja) dotyczą tylko zachodu i północy Polski, gdzie wystąpią niższe temperatury i ciągłe opady deszczu.


Zobacz wideo

Pożary na Teneryfie. Służby ewakuują turystów i mieszkańców

Szczególnie niebezpieczna sytuacja pogodowa wystąpi natomiast na wschodzie i południowym wschodzie Polski. Niepokoić mogą prognozy dla południowej części Podlasia, wschodniego Mazowsza oraz wschodnich i południowych powiatów woj. lubelskiego i podkarpackiego. To regiony, w których pożary już wystąpiły.

Niekorzystne prognozy dla południowo-wschodniej Polski

IMGW podało, że w godzinach popołudniowych zagrożenie wystąpieniem pożarów w lasach na tym obszarze będzie ekstremalnie wysokie. Powodem są bardzo wysokie temperatury przekraczające 25 st. C, brak zachmurzenia, a przy tym silny wiatr, sięgający w porywach do 60-70 km na godz.

Sytuację na południowo-wschodnich obszarach kraju mógłby poprawić deszcz, ale w środę zapowiadane są tam jedynie przelotne opady, a także burze. W całym kraju opady deszczu możliwe są także w nocy ze środy na czwartek. Wraz ze spadkiem temperatury o kilka stopni, zagrożenie pożarowe powinno się zmniejszyć. 

Zginął pilot

Jak opisywaliśmy na Gazeta.pl, w trakcie akcji rozbił się samolot gaśniczy Dromader, w wyniku czego zginął pilot maszyny. W środę rano minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński poinformował, że pożar lasu na Roztoczu przestał się rozprzestrzeniać. Ogień mógł jednak objąć nawet 250 ha, a sytuacja nadal jest „poważna”. Do akcji gaśniczej włączone zostały śmigłowce, w tym Black Hawk. – Działania z powietrza są kluczowe – dodają strażacy. Na miejscu są reporterzy „Wyborczej”, Kamil Kulig i Jakub Orzechowski.

Share.
Exit mobile version