-
Ukraiński oficer wywiadu ujawnił, że był świadkiem śmierci kobiety podejrzanej o pozostawienie ładunku wybuchowego przy domu Wadima Jermołajewa w Monako, której ciało później odnaleziono pod Kijowem.
-
Francuska policja wskazała Anastazję Bieriezowską jako osobę nagraną przez monitoring, która przebrała się za mężczyznę i zostawiła paczkę, która eksplodowała.
-
Według informacji policji oraz relacji mediów zamach i śmierć Bieriezowskiej miały tło przestępcze związane ze sporem o haracz.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Francuska policja w zeszłym tygodniu wskazała Ukrainkę Anastazję Bieriezowską jako osobę zarejestrowaną przez monitoring, która zostawiła plecak przed blokiem mieszkalnym w Monako przed zamachem na oligarchę Wadima Jermołajewa.
39-letnia Bieriezowska przebrała się za mężczyznę, uciekła samochodem z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi. Przedostała się do Francji, a następnie do Włoch. 1 lipca udała się do Ukrainy, do Żytomierza. We wtorek ogłoszono, że w lesie pod Kijowem znaleziono jej ciało.
Ukraina. Nie żyje podejrzana o przeprowadzenie zamachu
W związku ze śmiercią Bieriezowskiej zatrzymano dwóch mężczyzn – funkcjonariusza ukraińskiego wywiadu wojskowego Władysław Reuta oraz byłego policjanta Witalija Żykowycza.
Ten pierwszy nie przyznał się do winy i powiedział, że kobieta została postrzelona w tył głowy przez jego wspólnika.
Adwokat Żykowycza powiedział, że jego klient zaprzeczył tym oskarżeniom – relacjonuje „The Guardian”.
Służby poinformowały, że w piwnicy domu Żykowycza odnaleziono „pokój tortur”, jednak Bieriezowska nie była torturowana przed morderstwem w lesie.
Zamach na oligarchę w Monako. „Nie chcieli zapłacić”
Do zamachu w Monako doszło pod koniec czerwca tuż przed godziną 21. Ładunek wybuchowy został podłożony przed budynkiem mieszkalnym przy ulicy ks. Louisa Frolli, nieopodal granicy z Francją.
Jedno ze źródeł z towarzyskiego otoczenia Wadima Jermołajewa, na które powołuje się „The Guardian” twierdzi, że zamach bombowy w Monako i późniejsze zabójstwo Bieriezowskiej były raczej aktami przestępczymi niż politycznymi.
– Wadyim lub członkowie jego rodziny nie chcieli komuś zapłacić – opisuje „Guardian”. Spór miał dotyczyć haraczu.
Policja przekazała, że w paczce, która eksplodowała przed domem w Monako, znajdowały się gwoździe i śrut. Wśród poszkodowanych znalazła się para w wieku 50-60 lat oraz 13-letni chłopiec. Media szybko powiązały atak ze wspomnianym Wadimem Jermołajewem.
Mężczyzna otrzymał obywatelstwo cypryjskie w 2019 roku, cztery lata później został objęty ukraińskimi sankcjami. Jak donosiły media, decyzję podjęto w związku z prowadzeniem przez Jermołajewa interesów na okupowanym przez Rosję Krymie.
Prokurator Stephane Thibault ujawnił, że Jermołajew mieszka w Monako od co najmniej 2021 roku. Na terenie kraju nie toczy się przeciwko niemu żadne śledztwo. Nie jest on też poszukiwany przez zagraniczne władze.













