W wydanym w środę dekrecie szef państwa ukraińskiego ogłosił, że nadał imię „Bohaterów UPA” Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy. Wyjaśnił, że uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
Gloryfikowanie UPA budzi w Polsce ogromne emocje, bo w latach 1943-46 Ukraińska Powstańcza Armia dokonała czystek etnicznych na wschodnich terenach II Rzeczpospolitej, mordując ok. 80-100 tys. Polaków, często w bestialski sposób. W akcjach odwetowych zginęło ok. 20 tys. Ukraińców.
Różna ocena działalności UPA i OUN
Rzeź wołyńską zaplanowali przywódcy jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN- B, kierowana przez Stepana Banderę), UPA była jej zbrojnym ramieniem. Dla Polski wydarzenia na Wołyniu były ludobójstwem, czemu dał wyraz m.in. polski Sejm w swoich uchwałach.
Ukraińcy próbują przedstawić rzeź wołyńską jako element konfliktu etnicznego, który miał swoje korzenie m.in. w brutalnych pacyfikacjach ukraińskich terenów w czasach II RP. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przede wszystkim jako organizacje antysowieckie, prowadzące od 1944 r. walkę z ZSRR.
Kilka dni temu władze ukraińskie sprowadziły do kraju prochy jednego z działaczy OUN Andrija Melnyka, skonfliktowanego z Banderą lidera frakcji OUN-M i przeciwnika czystek etnicznych wobec Polaków.
Izraelski instytut Jad Waszem ocenił, że jego ponowny pochówek budzi poważne wątpliwości, bo upamiętnienie przywódcy formacji kolaborującej z nazistowskimi Niemcami podważa pamięć o ofiarach Holokaustu – podkreślił instytut.













