-
Pod wodą w Morzu Bałtyckim zagubione przez rybaków narzędzia połowowe stanowią poważne zagrożenie dla zwierząt morskich.
-
Porzucone sieci rybackie, oplątując wraki i dno morza, przez wiele lat zabijają ryby, foki i ptaki, a wykrywanie ich jest trudne.
-
Z sieci wyławia się nie tylko zwierzęta, lecz są one również źródłem mikroplastiku i zagrożeniem dla nurków, dlatego prowadzone są akcje ich usuwania z udziałem specjalistów i nurków.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zagrożenie, jakim są w wodach Bałtyku porzucone sieci, jest jak najbardziej realne i przerażające. Zagubione przez rybaków sieci często zaplątują się w zalegające na dnie morza wraki statków oraz większe głazy.
– Jeżeli chodzi o lokalizację takiego zagubionego sprzętu rybackiego, to jest ona utrudniona ze względu na to, że nie są to duże połacie takich sieci. Raczej małe skupiska – mówi Jarosław Stachewicz, kapitan statku szukającego sieci rybackich, które plączą się na bałtyckim dnie. – To trochę siatek, których przeważnie nie widać na ekranie i których echosonda nie pokazuje.
Wykrywanie zgubionych sieci opadających na dno Bałtyku jest zatem trudnym zadaniem. Żeby jednak chronić ekosystem Morza Bałtyckiego, takie akcje poszukiwawcze organizowane są regularnie. Wyławia się wtedy te pułapki śmiertelne dla morskich zwierząt.
– Naszym celem jest sprawdzenie, czy to co widzieliśmy na zdjęciach sonarowych faktycznie jest taką zgubioną siecią – tłumaczy Sylwia Migdał-Leszczyńska, specjalistka ds ekosystemów morskich WWF Polska.
Sieci rybackie nigdy nie przestają łowić
Taka rybacka sieć może zostać porzucona, ale nigdy nie przestaje łowić. Po zerwaniu – jeszcze przez dziesiątki lat ryby, foki albo ptaki mogą się w nią zaplątać, ginąc w męczarniach.
Pierwszą linią obrony w walce z sieciami widmo, są nurkowie. – Chcemy pokazać tym, którzy schodzą pod wodę, jaki problem stanowią sieci pozostawiona i zaplątane na wrakach – mówi Darek Rutkiewicz, nurek z Ghost Diving.
W ciągu ostatnich dziesięciu lat z głębin Bałtyku wyłowiono aż trzysta ton sieci – tyle ile waży dwieście samochodów. – Widzieliśmy nieszczęście i tragedię naszych braci mniejszych, ryb i ssaków, które są zupełnie bezbronne wobec takich sieci – dodaje Darek Rutkiewicz.

Tworzywo, z którego wykonane są sieci jest źródłem mikroplastiku, który wraz z łowionymi rybami, trafia na nasze talerze. Dodatkowo zerwane sieci są niebezpieczne dla ludzi. Jednym z największych zagrożeń podczas nurkowania do wraków są właśnie takie pułapki zbudowane z pogubionych sieci. Zagrażają nurkom. – Jeśli się ich pozbędziemy, nurkowanie będzie bezpieczniejsze – przyznaje Agnieszka Huszcza z Ghost Dicing,
Bez sieci rybak nie zarobi. Niestety, zdarza się, że pozostają one w głębinach zerwane przez silne prądy, sztormy albo z racji zahaczenia o dno morza. Trzeba je wtedy wydobyć. – W czasie poszukiwań sieci używaliśmy takiego robota na kablu, który umożliwił nam obserwacje tego, co się dzieje pod wodą. On zaczepił nam się o sieci, ale szczęśliwie udało się go wyciągnąć – mówi Jakub Milczarek, dyrektor Działu Ochrony Przyrody w Fundacji WWF Polska.
Od nas zależy, czy przestaną być realnym koszmarem dla fauny i flory Bałtyku. Trwa ich wyciąganie, a nurkowie przyznają, że wielką dla nich satysfakcją jest, gdy uda im się uwolnić z nich zaplątane zwierzę i uratować mu życie.













