-
Donald Trump zmodyfikował plany rozmieszczenia sił USA w Europie, co wpłynęło na sytuację personelu wojskowego i znacznie obciążyło budżet wojska.
-
W wyniku decyzji prezydenta anulowano rotację 4 tys. żołnierzy z Teksasu do Polski, po czym zapowiedziano wysłanie dodatkowych 5 tys. wojskowych nad Wisłę.
-
Nagłe zmiany w rozkazach oraz brak jasności co do realizacji decyzji doprowadziły do dezorientacji wśród żołnierzy i ryzyka dodatkowych kosztów związanych z relokacjami.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Informacja o relokacji amerykańskich sił w Europie wywołała w maju niemałą konsternację. Najpierw, po sporze z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem na tle wojny z Iranem, ogłoszono wycofanie 5 tys. żołnierzy USA z tego kraju.
Następnie zmiany dotknęły także Polski – na początku maja Donald Trump anulował zaplanowaną rotację 4 tys. żołnierzy z 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej 1. Dywizji Kawalerii z Fort Hood w Teksasie, którzy mieli zostać skierowani do naszego kraju.
Dwa tygodnie temu doszło jednak do zwrotu – Donald Trump ogłosił, że nad Wisłę skierowanych zostanie dodatkowych 5 tysięcy żołnierzy.
„Tego samego dnia Pentagon oficjalnie nakazał odwołanie rotacji żołnierzy zmierzających w tamte strony” – donosi AP, powołując się na jednego z urzędników obrony.
„Sprzęt jednostki był już w drodze. Jego wysyłka kosztowała wojsko 32 miliony dolarów. (…) Nagłe zmiany zmuszają wojsko do 'wstecznego dostosowania’ polityki do najnowszego oświadczenia prezydenta” – czytamy.
Jak wyliczono, na koszty składał się m.in. fakt, że dowództwo Transportu USA wyczarterowało statek, który miał przewieźć sprzęt zespołu z Teksasu do Polski i przetransportować sprzęt jednostki odlatującej z powrotem do Ameryki.
Relokacja amerykańskich żołnierzy. „Budżet armii dość napięty”
Zdaniem agencji to ryzykowna sytuacja, mogąca doprowadzić do obniżenia morale amerykańskiej armii. Niektórzy z nich mieli dowiedzieć się o odwołaniu rotacji tuż przed wyjazdem. W dodatku, jak zwraca uwagę agencja, odbywa się to w chwili, gdy budżet armii jest dość napięty.
„Rotacyjne rozmieszczenie w Polsce 4000 żołnierzy z 2. Brygadowej Grupy Bojowej Pancernej 1. Dywizji Kawalerii z Fort Hood w Teksasie, stacjonujących w Fort Hood, zostało anulowane w notatce wysłanej do wojska na początku maja. Sojusznicy europejscy dowiedzieli się o tym w połowie miesiąca” – pisze AP.
Anonimowy przedstawiciel amerykańskiej armii przekazał agencji, że niektórzy żołnierze w ostatniej chwili dostali informacje, by nie wsiadać do samolotu do Polski. Inni, wysłani do kraju wcześniej, mają nadal czekać na potwierdzenie, że zostaną odesłani.
Amerykańskie wojska w Polsce. Armia „nadal czeka na szczegóły”
„Wojsko wciąż czeka na szczegóły z Pentagonu dotyczące sposobu realizacji rozkazu Trumpa o wysłaniu 5000 żołnierzy do Polski. Założeniem roboczym jest, że będą to jednostki już stacjonujące w Europie, a nie dodatkowe siły z USA” – dodał urzędnik, na którego powołuje się AP.
Agencja oszacowała, że gdyby Pentagon zdecydował się wycofać z Niemiec 2. Pułk Kawalerii, koszty wzrosłyby do kilku miliardów dolarów. W USA brakuje bowiem infrastruktury, która mogłaby przyjąć żołnierzy wraz z rodzinami. Przeniesienie jednostek z Niemiec do Polski nie stanowiłoby rozwiązania – według AP mogłoby kosztować równie dużo i potrwać kilka lat.













