-
W 2021 roku do jeziora Saimaa wrzucono 1500 świerków, aby sprawdzić wpływ takiego działania na podwodne życie.
-
Po trzech latach zanurzone świerki przyczyniły się do dziesięciokrotnego wzrostu liczby organizmów bentosowych i nawet pięciokrotnego zwiększenia różnorodności gatunkowej.
-
Drzewa utworzyły złożone struktury na dnie jeziora, służąc jako nowe siedliska oraz źródło pokarmu dla mikroorganizmów i innych organizmów wodnych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Pomysł na pierwszy rzut oka wydaje się absurdalny: zamiast usunąć niepotrzebne po świętach drzewka, naukowcy celowo umieścili je pod wodą. W 2021 roku 1500 świerków trafiło na dno Saimaa w południowo-wschodniej Finlandii. Drzewa ułożono w grupach po sześć do ośmiu sztuk na głębokości około dwóch metrów i obciążono cegłami. Po trzech latach okazało się, że wokół nich powstało nowe siedlisko. Liczba organizmów żyjących na dnie wzrosła dziesięciokrotnie, a różnorodność gatunkowa mogła być nawet pięć razy większa.
Choinki na dnie jeziora Saimaa
Badanie prowadził Fiński Instytut Środowiska, czyli Finnish Environment Institute (SYKE). Zespół kierowany przez Kari-Matti Vuoriego chciał sprawdzić, czy naturalne, rozgałęzione konstrukcje mogą poprawić warunki życia organizmów zamieszkujących dno jeziora. Jak donosi Times of India eksperyment rozpoczął się w 2021 roku, a po trzech latach drzewa wydobyto i porównano miejsca, w których leżały, z wcześniejszymi wynikami próbek.
Kluczowym przedmiotem obserwacji był bentos, czyli organizmy związane z dnem zbiornika. To bardzo ważna część ekosystemu, ponieważ drobne zwierzęta żyjące na dnie lub tuż nad nim są pokarmem dla większych organizmów. Jeżeli rośnie liczba i różnorodność bentosu, zmieniają się także warunki dla kolejnych ogniw łańcucha pokarmowego. Właśnie dlatego naukowcy nie ograniczyli się do sprawdzenia, czy na gałęziach pojawiły się pojedyncze zwierzęta. Porównali próbki pobrane przed rozpoczęciem doświadczenia oraz po jego zakończeniu.
Drzewa miały działać jak naturalne sztuczne rafy
Zanurzony świerk stworzył coś, czego na gładkim dnie po prostu brakowało: przestrzenną, pełną zakamarków strukturę. Gałęzie zwiększyły powierzchnię, na której mogły osiedlać się drobne organizmy. Między igłami i konarami pojawiły się miejsca dające schronienie, a sama drewniana konstrukcja zaczęła być stopniowo zasiedlana.
Z czasem wokół drewna rozwinęły się również społeczności mikroorganizmów i grzybów. To ważny etap przemiany. Drewno nie było wyłącznie fizyczną przeszkodą czy schronieniem. W miarę jego rozkładu stawało się elementem obiegu materii w jeziorze. Mikroorganizmy mogły wykorzystywać materiał organiczny, a mniejsze organizmy korzystały z powstającej w ten sposób bazy pokarmowej. W efekcie choinki zaczęły pełnić kilka funkcji jednocześnie: dawały kryjówki, zwiększały złożoność siedliska i wspierały rozwój organizmów tworzących podstawę wodnego łańcucha pokarmowego.
Po trzech latach dno jeziora wyglądało zupełnie inaczej
Najbardziej spektakularny wynik dotyczył liczby organizmów bentosowych. W miejscach, gdzie znalazły się zanurzone choinki, ich liczebność wzrosła dziesięciokrotnie. Jeszcze bardziej interesująco wyglądała kwestia różnorodności. Porównanie próbek wskazało, że liczba gatunków mogła być nawet pięć razy większa niż przed rozpoczęciem doświadczenia.
Na pozór zwykła choinka stała się więc elementem, który pozwolił stworzyć bardziej złożone miejsce życia. Tam, gdzie wcześniej znajdowało się stosunkowo proste dno, pojawiły się pionowe i poziome powierzchnie, szczeliny oraz zacienione przestrzenie. Każda z nich mogła być wykorzystywana przez inne organizmy.
Nie chodziło jednak o zwykłe zatopienie odpadów
Fiński eksperyment może skłaniać do bardzo prostego wniosku: skoro choinki pomagają jezioru, może każdy po świętach powinien wrzucać swoją choinkę do wody. To byłaby jednak błędna interpretacja. Drzewa w Saimaa zostały umieszczone w kontrolowanych warunkach, w konkretnym miejscu, w określonej liczbie i jako element zaplanowanego doświadczenia.
Badacze chcieli odpowiedzieć na inne pytanie: czy naturalny materiał, który po sezonie staje się odpadem, może w odpowiednio zaplanowany sposób zwiększyć złożoność siedliska wodnego? Wyniki z Saimaa pokazują, że odpowiedź może być twierdząca. To jednak nie oznacza, że każde jezioro zareaguje identycznie.
Dlaczego zanurzone drewno przyciąga życie?
W środowisku wodnym struktura ma ogromne znaczenie. Gładkie dno daje znacznie mniej możliwości ukrycia się, przyczepienia lub znalezienia pokarmu niż sieć gałęzi. Świerk działał więc jak naturalna konstrukcja przestrzenna. Woda mogła przepływać pomiędzy konarami, a organizmy otrzymały powierzchnie, na których mogły się osiedlać.
Eksperyment ma znaczenie także dla ochrony przyrody. W jeziorach problemem nie jest wyłącznie jakość wody, lecz również uproszczenie siedlisk. Gdy z dna znikają naturalne przeszkody, maleje liczba miejsc dla drobnych organizmów. Zatopione drzewa zwiększyły tę różnorodność. Zamiast projektować konstrukcję, naukowcy wykorzystali materiał, który ma wiele powierzchni, szczelin i gałęzi. To przykład ekologicznego podejścia, w którym ważne jest, jakie organizmy żyją w zbiorniku, ale również jak wygląda przestrzeń wodnego świata, którą mają do dyspozycji. Widać to.
Warto też pamiętać o skali doświadczenia. 1500 drzew nie znalazło się w jednym stosie. Rozmieszczenie ich w grupach pozwoliło stworzyć serię odrębnych miejsc, które mogły być porównywane z otoczeniem. Dzięki temu badacze mogli obserwować, czy większa liczba organizmów wiąże się z obecnością zanurzonych konstrukcji. Po zakończeniu doświadczenia nie chodziło więc tylko o efekt wizualny, ale o dane z próbek bentosu. One pokazały, że podwodny świat przy choinkach był wyraźnie bogatszy.

Co stało się z 1500 choinkami po trzech latach
Po trzech latach świerki nie były już po prostu świeżymi drzewkami zatopionymi na dnie. Ich powierzchnie zostały zasiedlone, wokół drewna rozwinęły się mikroorganizmy i grzyby, a gałęzie stworzyły wielowarstwową przestrzeń dla organizmów wodnych. Najważniejsza zmiana nie polegała więc na tym, że choinki przetrwały pod wodą, lecz na tym, że zostały włączone w funkcjonowanie ekosystemu.
Zamiast spektakularnej technologii wykorzystano coś banalnego: świerkowe gałęzie. Trzy lata później naukowcy zobaczyli jednak, że pod wodą banalny materiał może stworzyć warunki dla znacznie bardziej różnorodnego świata.


