Niemcy po raz kolejny pokazują, jak restrykcyjnie podchodzą do rynku najmu mieszkań. Berlińskie media opisały niedawno przypadek właściciela mieszkania, który został ukarany grzywną przekraczającą 26 tys. euro za pobieranie zbyt wysokiego czynszu. Sprawę przeanalizowali eksperci portalu RynekPierwotny.pl.
Rekordowa kara i zwrot pieniędzy dla lokatorki
Sprawa dotyczy mieszkania o powierzchni 38 m kw. znajdującego się w berlińskiej dzielnicy Friedrichshain. Według lokalnych urzędników właściciel pobierał czynsz aż o 190 proc. wyższy od stawek referencyjnych wynikających z tzw. „lustra czynszowego” (Mietspiegel).
Nałożona kara administracyjna przekroczyła 26 tys. euro, ale to nie koniec konsekwencji. Była lokatorka mieszkania może dodatkowo odzyskać około 22 tys. euro nadpłaconego czynszu.
– Berliński urząd przed wymierzeniem rekordowej kary stwierdził przekroczenie pobieranego za mieszkanie czynszu aż o 190 proc. względem będącej punktem odniesienia lokalnej stawki z tzw. lustra czynszowego (Mietspiegel) – wyjaśnia Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.
Jego zdaniem nagłośnienie sprawy miało być wyraźnym sygnałem ostrzegawczym dla właścicieli mieszkań próbujących maksymalnie podnosić stawki najmu.
Niemcy kontrolują czynsze od lat
Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwracają uwagę, że Niemcy od dawna należą do państw najmocniej ingerujących w rynek najmu.
– Warto wiedzieć, że OECD ocenia niemieckie ograniczenia czynszu jako jedne z najbardziej restrykcyjnych wśród państw członkowskich tej organizacji – obok przepisów ze Szwecji – zauważa Andrzej Prajsnar.
Nie brakuje jednak głosów, że tak silna kontrola czynszów może przynosić również negatywne skutki. Część ekonomistów wskazuje m.in. na rosnącą gentryfikację osiedli oraz większą liczbę drogich inwestycji mieszkaniowych wyłączonych spod regulacji.
Jak działają niemieckie przepisy?
Niemieckie regulacje dotyczące czynszów należą do najbardziej rygorystycznych w Europie. W przypadku wielu umów najmu obowiązuje zasada, zgodnie z którą początkowy czynsz nie może przekroczyć lokalnej stawki referencyjnej o więcej niż 10 proc.
Dodatkowo przepisy przewidują wysokie kary administracyjne dla wynajmujących, którzy wykorzystują niedobór mieszkań na rynku. Maksymalna grzywna może sięgać nawet 50 tys. euro.
W praktyce jednak egzekwowanie takich przepisów nie zawsze jest proste. Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl, konieczne jest udowodnienie, że właściciel świadomie wykorzystał trudną sytuację mieszkaniową i ograniczoną podaż lokali.












