-
Francja wezwała ambasadora USA Charlesa Kushnera w odpowiedzi na komentarze administracji Donalda Trumpa dotyczące zabójstwa prawicowego aktywisty.
-
Departament Stanu USA skomentował śmierć Quentina Deranque’a, wskazując na „zagrożenie ze strony radykalnej lewicy”.
-
W sprawie śmierci Quentina Deranque’a siedem osób usłyszało zarzuty.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Francja wezwie ambasadora Stanów Zjednoczonych Charlesa Kushnera, aby zaprotestować przeciwko komentarzom administracji Donalda Trumpa na temat zabójstwa skrajnie prawicowego aktywisty – poinformował francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noel Barrot.
To reakcja na oświadczenie Biura Antyterrorystycznego w Departamencie Stanu USA, które amerykańcy urzędnicy zamieścili w serwisie X. „Doniesienia, potwierdzone przez francuskiego ministra spraw wewnętrznych, że Quentin Deranque został zabity przez lewicowych bojowników, powinny zaniepokoić nas wszystkich” – czytamy we wpisie.
Burza po komentarzach ekipy Trumpa. Francja wzywa ambasadora USA
Departament Stanu USA oświadczył, że „radykalna lewica jest w fazie wzrostu, a jej rola w śmierci Quentina Deranque’a pokazuje, jak duże zagrożenie stwarza dla bezpieczeństwa publicznego”. „Będziemy nadal monitorować sytuację i spodziewamy się, że sprawcy przemocy zostaną postawieni przed sądem” – dodano.
– Odrzucamy jakąkolwiek instrumentalizację tej tragedii, która pogrążyła francuską rodzinę w żałobie, dla celów politycznych – powiedział francuski minister. – Nie mamy żadnych lekcji do wyciągnięcia, zwłaszcza w kwestii przemocy, z międzynarodowego ruchu reakcyjnego – dodał Barrot.
Wrze we Francji po zabójstwie prawicowego aktywisty. Siedem osób z zarzutami
Quentin Deranque, skrajnie prawicowy aktywista, zmarł w zeszłym tygodniu z powodu urazów, które były wynikiem pobicia. Mężczyzna został zaatakowany podczas bójki na marginesie spotkania studenckiego w Lyonie, na którym głównym mówcą była skrajnie lewicowa posłanka Rima Hassan.
Stacja NBC News opisuje, że zabójstwo aktywisty uwypukliło atmosferę głębokich napięć politycznych przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi we Francji.
Prezydent tego kraju Emmanuel Macron apelował w sobotę o spokój – w Lyonie około 3 tysięcy osób wzięło udział w zorganizowanym przez skrajnie prawicowe grupy marszu w Lyonie, podczas którego chciano oddać hołd Deranque’owi.
W sprawie śmierci aktywisty zarzuty usłyszało łącznie siedem osób. Prokuratura w Lyonie sześć z nich oskarża o umyślne zabójstwo, stosowania przemocy ze szczególnym okrucieństwem i udziału w spisku przestępczym. Siódmemu podejrzanemu postawiono zarzuty współudziału w umyślnym zabójstwie, stosowania przemocy ze szczególnym okrucieństwem i udziału w spisku przestępczym.
Ambasador USA w przeszłości krytykował Francję. Wtedy nie stawił się w resorcie
Francuski minister Jean-Noel Barrot informował, że ma z amerykańskim ambasadorem również „inne tematy do omówienia”, w tym decyzję USA o nałożeniu sankcji na Thierry’ego Bretona, byłego komisarza Unii Europejskiej odpowiedzialnego za nadzór nad mediami społecznościowymi, oraz Nicolasa Guillou, francuskiego sędziego Międzynarodowego Trybunału Karnego. Barrot ocenił, że obydwaj zostali objęci „nieuzasadnionymi i niemożliwymi do uzasadnienia” karami.
NBC News powołując się na źródła dyplomatyczne, podaje, że Kushner „został poproszony” o udział w spotkaniu w MSZ Francji zaplanowanym na poniedziałkowy wieczór.
Ambasador USA był wzywany do resortu już w sierpniu 2025 roku w związku z jego listem do Macrona, w którym zarzucał, że Paryż „nie robi wystarczająco dużo”, aby „zwalczać antysemityzm”. Francusi spotkali się wówczas z przedstawicielem ambasadora USA, ponieważ dyplomata się nie stawił.
Charles Kushner jest ojcem Jareda Kushnera, doradcy i wysłannika Donalda Trumpa, a prywatnie jego zięcia.













