Wypadek wydarzył się 10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu. Rządowa kolumna – w której jechała ówczesna premierka Beata Szydło z PiS – zderzyła się na jednym ze skrzyżowań z Fiatem Seicento. W wyniku tego szefowa rządu oraz funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu odnieśli obrażenia. Prokuratura oskarżyła wówczas kierowcę osobówki. „Wyborcza” już w 2021 roku ustaliła jednak, że funkcjonariusze BOR-u mogli składać fałszywe zeznania. Świadczyła o tym wypowiedź jednego z nich. – Są ludzie, którzy chcą, by prawda nie przedostała się do opinii publicznej – mówił wówczas informator.
Czytaj też: Prokuratura: Oficerowie BOR kłamali o wypadku kolumny rządowej z Beatą Szydło. Zostali zawieszeni – piszą Jarosław Sidorowicz, Maciej Chołodowski na Wyborcza.pl.
Jak przypomnieli dziennikarze, kluczową sprawą było to, czy rządowe samochody miały włączone sygnały świetlne oraz dźwiękowe, co czyniłoby je pojazdami uprzywilejowanymi. Funkcjonariusze BOR zeznali w krakowskiej prokuraturze, że tak. To oznaczałoby, że odpowiedzialność ponosił kierowca Seicento. Rozmówca „Wyborczej” twierdził jednak, że nie zostały włączone syreny. Wyjaśnił również, dlaczego tak było i opisał praktykę stosowaną wówczas przez służby.
Prokuratura: Oficerowie BOR kłamali ws. wypadku Szydło
Teraz Prokuratura Regionalna w Białymstoku postawiła ośmiu oficerom BOR zarzuty dotyczące składania fałszywych zeznań oraz zatajenia prawdy – ustaliła „Wyborcza”. Rzecznik prok. Zbigniew Szpiczko poinformował, że czterech z nich pracuje w Służbie Ochrony Państwa (dawniej BOR). Po otrzymaniu zarzutów zostali oni zawieszeni przez komendanta.
Pozostali są emerytowanymi oficerami. Jeden z nich pracuje w straży miejskiej. Jego przełożony został poinformowany o zarzutach wobec swojego podwładnego. Nie wiadomo jednak, czy w związku z tym podjął jakieś kroki. Oprócz funkcjonariuszy zarzuty otrzymał również świadek, który widział wypadek i przedstawił swoją wersję w pierwotnym śledztwie.
Wątpliwe śledztwo
„Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że od początku prowadzenia postępowania ukierunkowane było ono na udowodnienie a priori przyjętej tezy, że winę za zaistnienie ustalonego wypadku drogowego, z udziałem pokrzywdzonej ówczesnej prezes Rady Ministrów Beaty Szydło, ponosi wyłącznie kierowca Fiata Seicento, Sebastian K.” – brzmiał fragment raportu sporządzonego przez zespół prokuratorów powołany przez Prokuraturę Krajową. Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, w związku z tym śledczy ocenili, że zachodzi konieczność ponownego rozpatrzenia sprawy.
Redagowała Kamila Cieślik












