We wtorek (14 kwietnia) RMF FM podało nieoficjalnie, że Łukasz Mejza miał po raz kolejny otrzymać mandat za przekroczenie prędkości. Tym razem miał zostać zatrzymany przez funkcjonariuszy drogówki w okolicach Zielonej Góry. Poseł miał jechać drogą ekspresową z prędkością ponad 150 km/h.
„Przekroczył prędkość o 31 km/h, za co policjanci ukarali go mandatem w wysokości 800 zł. Poseł dostał też kolejne dziewięć punktów karnych” – przekazała rozgłośnia. Mejza miał tym razem mandat przyjąć.
Sprawa immunitetu Łukasza Mejzy
Tymczasem w marcu do Sejmu wpłynęły dwa pisma od Łukasza Mejzy, w których ten zrzeka się immunitetu w związku z popełnionymi wykroczeniami drogowymi. Marszałek Sejmu skierował te oświadczenia posła PiS do komisji regulaminowej, spraw poselskich i immunitetowych, żeby wyraziła opinię, czy są one poprawne z formalnego punktu widzenia. Komisja zebrała się w środę, ale Mejza nie pojawił się na posiedzeniu. Nie było także długiej dyskusji na temat tej sprawy.
Przewodniczący komisji przekazał, że Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji uznało oświadczenia posła PiS o zrzeczeniu się immunitetu za spełniające wymogi formalnej poprawności. Wobec braku głosów sprzeciwu, również ogłosił, że oświadczenia Mejzy o wyrażeniu zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności są poprawnie złożone. Teraz sprawa wniosków dotyczących posła ponownie trafi do marszałka Sejmu. Podczas posiedzenia komisji wyjaśniono, że o ukaranie Mejzy wnoszą Komendant Główny Policji oraz Główny Inspektorat Transportu Drogowego.
Czytaj także: Na antenie TV Republika – stacji propisowskiej, protrumpowskiej i proorbanowskiej – Fidesz wygrywał wybory z opozycyjną partią TISZA nieco ponad godzinę. Czy stacja informacyjna, która miała w Budapeszcie korespondenta, mogła się tak pomylić? Felieton Agnieszki Kublik na Wyborcza.pl.
Policja i GITD chcą ukarania posła
Policja chce ukarania Mejzy, ponieważ poseł PiS 13 października ubiegłego roku został zatrzymany na trasie ekspresowej S3 koło Polkowic na Dolnym Śląsku za prawie dwukrotne przekroczenie dozwolonej prędkości – jechał z prędkością 200 km/h przy dozwolonej prędkości 120 km/h. Policja chciała go ukarać mandatem w wysokości 2,5 tys. zł i 15 punktami karnymi, jednak poseł zasłonił się immunitetem i nie przyjął mandatu.
W związku z tym policja zawnioskowała o uchylenie posłowi immunitetu – wniosek z dolnośląskiej komendy trafił do KGP. Następnie Biuro Prewencji KGP przekazało wniosek do marszałka Sejmu za pośrednictwem Prokuratora Generalnego.Z kolei GITD chce pociągnięcia Mejzy do odpowiedzialności za popełnienie dziewięciu wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary.
W połowie października poseł zapowiedział, że zrzeknie się immunitetu w sprawie dotyczącej przekroczenia dozwolonej prędkości na S3. Poseł, oprócz opłacenia wynoszącego 2,5 tys. zł mandatu, zobowiązał się także do wpłaty jego równowartości na cel związany z pomocą ofiarom wypadków drogowych. „Tak, jak obiecałem, natychmiast zrzekam się immunitetu w sprawie przekroczenia prędkości na S3. Żałuję tego, co zrobiłem, i taka sytuacja nie powtórzy się więcej. Jeszcze raz przepraszam” – przekazał wówczas. W swoim pierwszym oświadczeniu – z października ub.r. – Mejza tłumaczył, że mandatu policji nie przyjął tylko dlatego, że spieszył się na lotnisko i czas potrzebny na jego wypisanie sprawiłby, że na pewno spóźniłby się na samolot.












