W środę 29 kwietnia wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości był gościem sesji Q&A na kanale partii w serwisie społecznościowym. Jedno z pytań dotyczyło słów Czarnka z marcowej konwencji PiS o „OZE-sroze”. Jak się okazało, mimo wyrażanej przez siebie krytyki, założył jednak panele fotowoltaiczne na dachu swojego domu.
Czarnek tłumaczy, kiedy zdejmie panele fotowoltaiczne
Jak wynika z dokumentów Urzędu Marszałkowskiego, na dachu domu Czarnka jest 14 paneli fotowoltaicznych. Wartość całego przedsięwzięcia przekroczyła 5,8 mln zł, z czego ponad 2,9 mln zł stanowiło dofinansowanie ze środków unijnych. Podczas konwencji partii wiceszef PiS zaznaczał jednak, że przedstawiciele silnego państwa powinni pojechać do Brukseli i wypowiedzieć unijny ETS, odnawialne źródła energii oraz Zielony Ład. – Nie mamy waszego miksu energetycznego, nie mamy żadnego Zielonego Ładu, nie mamy żadnych OZE-sroze. My mamy nasz miks węglowy, bo mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich. My mamy nasz węgiel – mówił Czarnek, o czym pisaliśmy na Gazeta.pl.
Polityk zapowiedział, że zdejmie panele fotowoltaiczne. Jak zaznaczył, zdecyduje się na to jednak dopiero „po powrocie do władzy i do normalnych, niskich cen energii dla wszystkich Polek i Polaków”. Swoje stanowisko powtórzył w środę. – O Jezu, to jest tak proste i dziecinnie. (…) Ludzie, otwórzcie oczy i nie wierzcie lobbystom wiatrakowym i panelowym. To jest lobbing nieprawdopodobny, który potrafi zhejtować wszystkich, którzy mówią prawdę o wiatrakach i o panelach – podkreślił.
Zdjęcie paneli zapowiedział po powrocie PiS do władzy. – My wprowadzimy tani prąd i wtedy zdejmę panele, bo wtedy już nikomu się nie będą te panele opłacały. Zwłaszcza w tych małych rodzinach. Chodzi o to, żeby prąd był tani – wyjaśnił.
„Węgiel, gaz i atom. Reszta to bajka”
Do słów Czarnka odniósł się w serwisie X dziennikarz Jakub Wiech. „Kochani, minister Czarnek jednak nie zdejmie paneli fotowoltaicznych. Dlaczego? Bo prąd jest drogi. Zdejmie, jak będzie tani. Co prawda dla niego już prąd jest tańszy dzięki panelom fotowoltaicznym, ale ma być jeszcze tańszy – i wtedy instalacja będzie zdjęta” – napisał.
Poseł PiS tłumaczył, że koszt zamontowania paneli to około 10-13 tysięcy złotych, przez co nie każda rodzina może sobie na nie pozwolić. – My, paneliści (…) te półtora miliona ludzi, którzy założyli panele na swoje dachy, założyliśmy je dlatego, że drożyzna w prądzie była coraz większa. Dzięki temu nadpłaciliśmy nasz prąd na kilka lat z góry (…) i na dach włożyliśmy coś, co do końca bezpieczne nie jest, żeby ten prąd mieć tani, tylko nas było na to stać – mówił.
Kandydat PiS na premiera podkreślił, że podstawą dla polskiego systemu energetycznego musi być „węgiel, gaz i atom”, a reszta to „bajka”. Jak stwierdził, Polska powinna stawiać na odnawialne źródła energii, które są „dyspozycyjne, nie są inwazyjne i powodują, że w konkretnych warunkach możemy się nimi wspomagać”
Hołownia: Żeby walczyć z wrogiem, trzeba go poznać
Do słów Czarnka odniósł się Szymon Hołownia. – Ale pan poseł jako historyk wie, że żeby z wrogiem walczyć, to trzeba go najpierw poznać. Właśnie tą ścieżką idzie poseł Czarnek – poznaje wroga dogłębnie, na swoim dachu, w swoim garażu, żeby później móc skutecznie z nim walczyć – skomentował były marszałek Sejmu.
Poseł KO Zbigniew Konwiński w swoim czwartkowym (30 kwietnia) wystąpieniu w Sejmie wytknął natomiast Czarnkowi hipokryzję. Nazwał go „profesorem oze-sroze”, czym odniósł się do sformułowania, którego użył kandydat PiS na premiera.
Redagowała Kamila Cieślik













