Agencja Reuters poinformowała w piątek, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei telewizja CNN podała, powołując się na źródła w resorcie wojny USA, że decyzja szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów, mających zredukować liczbę sił USA w Europie. Na początku maja Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec.
– Otrzymaliśmy instrukcje dotyczące redukcji sił. (…) Uznaliśmy, że najbardziej sensowne byłoby, aby ta brygada nie wysyłała swoich sił na teatr działań – przekazał w piątek w amerykańskiej Izbie Reprezentantów dowódca US Army generał Christopher LaNeve.
Marcin Bosacki: Żądamy wyjaśnień od Amerykanów
Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki przekazał w piątek w „Gościu Wydarzeń” w Polsat News, że rząd „spodziewa się” skierowania do Polski innego oddziału amerykańskich wojsk.
– Prosimy Amerykanów, żądamy od nich wyjaśnień. Na pewno w tej sprawie zabrakło zawczasu precyzyjnego informowania sojuszników o ruchach wojsk. Zwłaszcza tak ważnych sojuszników dla Stanów Zjednoczonych jak Polska. Polityka informacyjna (dotycząca – red.) tej decyzji, mówiąc delikatnie, pozostawiała bardzo wiele do życzenia – ocenił Bosacki.
– Natomiast słyszymy od Amerykanów, że liczebność i zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zostaną osłabione i słyszymy to od najwyższych. Zapewniał o tym w rozmowie z prezydentem Nawrockim również prezydent USA Donald Trump – podkreślił wiceminister. Zdaniem Bosackiego „obecność amerykańska w Polsce powinna być permanentnie stała, a nie tylko rotacyjnie stała”.
Donald Tusk: Decyzje mają charakter logistyczny
– Otrzymałem zapewnienie i to jest też dla mnie ważne, że te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną bezpośrednio na możliwości odstraszania i nasze bezpieczeństwo, jeśli chodzi o współpracę polsko-amerykańską – zaznaczył w piątek premier Donald Tusk. – Wszystko jest pod kontrolą i pragnę państwa uspokoić (…), nasze bezpieczeństwo będzie nadal dla nas i dla naszych sojuszników naszym priorytetem – podkreślił premier.
Również szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że „nie ma decyzji o ograniczeniu obecności amerykańskich sił zbrojnych w Polsce”. – Wysunięte dowództwo V Korpusu w Poznaniu, dowództwo dywizji w Bolesławcu, bazy logistyczne we Wrocławiu, magazyny w Powidzu czy bazy lotnicze w Łasku i w Powidzu, batalionowa grupa w Orzyszu, Redzikowo i tarcza antyrakietowa, to trwałe symbole obecności wojsk amerykańskich na polskiej ziemi. Nic w tej sprawie się nie zmienia – zapewnił Kosiniak-Kamysz.
– Te decyzje, które państwo obserwujecie, wynikają z decyzji prezydenta (Donalda) Trumpa. Jasno wskazał o zmniejszeniu kontyngentu o 5 tys. w Niemczech. Żeby to wykonać, Pentagon podejmuje różnego typu działania. Czasem jedna brygada może być wstrzymana, żeby przyjechała na jej miejsce inna. One dotyczą zmniejszania nie obecności w Polsce, ale u innych partnerów europejskich – podkreślił.
Kosiniak-Kamysz przekazał też, że w środę odbędzie się spotkanie z gen. Danem Cainem, przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA. Wcześniej szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła spotka się z dowódcą wojsk USA w Europie gen. Alexusem Grynkewichem.
Amerykańscy żołnierze w Polsce
Obecnie w Polsce stacjonuje ok. 10 tys. żołnierzy amerykańskich. Większość z nich to tzw. obecność rotacyjna, w ramach której poszczególne jednostki co kilka miesięcy zmieniają się na misji w Polsce. Część z tych sił została rozmieszczona w ramach operacji „Atlantic Resolve”, rozpoczętej w 2014 po rosyjskiej aneksji Krymu i początku konfliktu w Donbasie.
Brygada pancerna, której rotację wstrzymano, była obecna w Polsce właśnie w ramach tej misji; żołnierze z różnych jednostek US Army przyjeżdżali do Polski ze sprzętem – w tym czołgami Abrams czy wozami bojowymi Bradley na okres ok. 9 miesięcy, a następnie byli zastępowani przez kolegów z innych jednostek.












