W ubiegłym tygodniu pojawiły się doniesienia, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia czterech tysięcy amerykańskich żołnierzy z Polski. Taką informację podał między innymi Reuters, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników. CNN podawało z kolei, na podstawie swoich źródeł w Pentagonie, że decyzja sekretarza obrony była częścią planu, którego celem jest redukcja liczby amerykańskich żołnierzy w Europie.
Kilka dni później oświadczenie w tej sprawie wydał rzecznik resortu obrony USA. Sean Parnell potwierdził w oświadczeniu opublikowanym na platformie X, że Pentagon zdecydował się zmniejszyć liczbę tzw. Brygadowych Zespołów Bojowych stacjonujących w Europie z czterech do trzech. Zaznaczył, że skutkiem tej decyzji będzie „tymczasowe opóźnienie rozmieszczenia sił amerykańskich w Polsce”. O tym, że chodzi jedynie o opóźnienie, a nie o całkowite wstrzymanie przerzutu sił, mówił także wiceprezydent J.D. Vance.
W reakcji na te doniesienia działania podjęli przedstawiciele polskich władz. Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego rozmawiał na temat amerykańskich wojsk z dowódcą sił USA w Europie, gen. Alexusem Grynkewichem. Do Waszyngtonu poleciał wiceminister obrony Cezary Tomczyk, który spotkał się z doradcą USA ds. bezpieczeństwa i wiceszefem Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Sam szef MON skontaktował się zaś z sekretarzem obrony USA, Petem Hegsethem.
Tak Karol Nawrocki miał kontaktować się z Trumpem w sprawie żołnierzy
Według ustaleń „Newsweeka” kroki w tej sprawie miał podjąć także Karol Nawrocki. Szczególnie że – jak pisze tygodnik – Pałac Prezydencki miał być zaskoczony doniesieniami o wstrzymaniu przerzutu amerykańskich żołnierzy do Polski. „Najbardziej zaskoczony był sam Karol Nawrocki. Polski prezydent od września 2025 r., czyli od swojej pierwszej wizyty w Białym Domu u Donalda Trumpa, starał się bowiem o utrzymanie liczebności marines w Polsce, a wręcz jej zwiększenie” – czytamy.
Gazeta podaje, że prezydentowi nie udało się zorganizować rozmowy z Donaldem Trumpem. Zamiast tego pisał do niego wiadomości tekstowe. Miał powoływać się w nich na ich wcześniejsze rozmowy m.in. z września ubiegłego roku, gdy mieli omawiać ewentualność wprowadzenia stałej obecności kilku tysięcy amerykańskich żołnierzy. – Karol Nawrocki napisał do Donalda Trumpa. Ale późno. Wtedy, gdy był już syf – mówi jeden z rozmówców „Newsweeka” z Pałacu Prezydenckiego.
SMS-y mogły być jednak skuteczne, ponieważ w czwartek (21 maja) wieczorem Donald Trump poinformował, że Stany Zjednoczone wyślą dodatkowe siły do Polski. „W związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski, Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe 5000 żołnierzy” – napisał prezydent USA.













