-
Norwegia ogłosiła rok 2026 rokiem „totalnej obrony” i planuje liczne zmiany, aby przygotować ludność na potencjalne zagrożenia ze strony Rosji.
-
Rząd planuje zwiększyć liczebność obrony cywilnej, przywrócić obowiązek budowy schronów w nowych dużych obiektach i zobowiązać gminy do utworzenia „lokalnych rad gotowości”.
-
Część Norwegów podejmuje indywidualne przygotowania na możliwy konflikt, a według danych 21 proc. obywateli obawia się wojny w kraju w ciągu najbliższych pięciu lat.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Premier Norwegii Jonas Gahr Store, cytowany przez agencję AFP, przyznał, że dla jego kraju wojna lub kryzys to realne zagrożenie. Z tego powodu tamtejszy rząd postanowił ogłosić rok 2026 rokiem „totalnej obrony„, która ma przygotować ludność na ewentualne zagrożenie ze strony Rosji.
„Obecnie dysponujemy liczbą około 18 600 schronów, co wystarczy do zapewnienia schronienia nieco mniej niż połowie ludności” – powiedział agencji AFP szef norweskiej obrony cywilnej Oistein Knudsen.
Norwegia przygotowuje się do wojny. Chce przywrócić dawny wymóg
Knudsen dodał jednocześnie, że wiele z obiektów wymaga modernizacji. To ze względu na fakt, iż są one stare oraz zawilgocone. Większość schronów w Norwegii powstała bowiem w czasach zimnej wojny.
Z powodu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji oraz stanu infrastruktury Norwegia chce także przywrócić obowiązek wyposażania nowych, dużych budynków w schrony przeciwlotnicze. Wymóg ten został zniesiony w 1998 roku. Wówczas jego usunięcie z przepisów argumentowano faktem m.in. rozpadu Związku Radzieckiego.
Agencja AFP zwróciła uwagę, iż pomysł ten nie polega na budowie kosztownych, najwyższej klasy schronów, ale na zapewnieniu podstawowej ochrony przed takimi zagrożeniami jak drony, które obecnie dominują na polach bitew, np. w Ukrainie.
– Moi ukraińscy koledzy toczą wojnę egzystencjalną na swoim terytorium, a mimo to znajdują czas na dzielenie się doświadczeniami – ujawnił szef norweskiej obrony cywilnej.
Norweski rząd zaapelował do obywateli. Chodzi o przygotowanie na wypadek kryzysu
To jednak nie koniec zmian. Norweski rząd chce też zwiększyć liczbę mężczyzn i kobiet w obronie cywilnej o 50 procent, czyli do 12 tys. Ponadto zamierza zobowiązać wszystkie gminy do utworzenia „lokalnych rad gotowości” oraz podnieść wskaźnik samowystarczalności żywnościowej do 50 procent w 2030 roku.
W przestrzeni pojawiają się też apele do obywateli, aby w każdym gospodarstwie domowym znajdowały się zapasy, które pozwolą przetrwać tydzień.
– Kiedy sytuacja bezpieczeństwa się pogorszyła, zdaliśmy sobie sprawę, że musimy zrobić wiele, aby mieć pewność, że nasza gotowość obejmuje również wojnę w najgorszym przypadku – mówił w rozmowie z AFP sekretarz stanu Kristine Kallset z norweskiego resortu bezpieczeństwa publicznego.
Norwegia. Czy obywatele są gotowi na najgorsze? Zdania są podzielone
Na temat sytuacji w Norwegii dziennikarze AFP postanowili porozmawiać z mieszkańcami Oslo. Ringen Vatnedalen, 51-letni właściciel jednej z lokalnych firm, stwierdził, że wojna to „nie jest coś, o czym myśli na co dzień, ale ma swój własny mały zestaw awaryjny”.
– Mam odłożone trochę gotówki, przemyślałem kilka scenariuszy – gdzie się udam, kim się zaopiekuję – mam też radio DAB, wodę i wszystko, co zalecają władze – powiedział.
Z kolei 48-letnia konsultantka do spraw zrównoważonego rozwoju Kathe Hermstad ujawniła, że do tej pory nie poczyniła żadnych szczególnych przygotowań na wypadek konfliktu zbrojnego.
– Najważniejsze jest, aby mieć wokół siebie sieć kontaktów i społeczność, dzięki której można sobie nawzajem pomagać – oceniła.
Dodajmy, że według badań norweskiej obrony cywilnej 37 proc. obywateli kraju twierdzi, że w ciągu ostatniego roku zwiększyli swoje przygotowania na wypadek zagrożenia. 21 proc. obawia się natomiast, że wojna na terytorium kraju wybuchnie w ciągu najbliższych pięciu lat.













