-
DEET, standardowy składnik repelentów przeciwko komarom, przez lata odstraszał te owady, ale obecnie sytuacja się zmieniła.
-
Komary zaczęły kojarzyć zapach DEET nie jako zagrożenie, lecz jako sygnał prowadzący do źródła krwi, co potwierdzają badania francuskich naukowców opisane w „Journal of Experimental Biology”.
-
Eksperymenty wykazały, że komary egipskie Aedes aegypti, odpowiedzialne m.in. za przenoszenie wirusów denga i Zika, mogą nauczyć się łączyć obecność DEET z nagrodą, jaką jest krew lub cukier.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Komary są bardzo wrażliwe na zapachy i one decydują o ich powodzeniu w zdobywaniu pokarmu czy krwi, która jest im potrzebna do rozwoju jaj. Samice komarów korzystają z zawartego w krwi białek, by młode owady mogły przyjść na świat. Świat komarów i ich orientacji w terenie jest zupełnie inny niż nasz, opiera się w sporej mierze na substancjach chemicznych, które bezkręgowce te rozpoznają. Tak docierają do celu, tak go namierzają i tak orientują się, że trafia się okazja do zdobycia krwi, której pozyskanie jest trudniejsze niż ich pokarmu – soku roślin. Rośliny są nieruchome, nie bronią się, a wręcz przeciwnie – zachęcają owady do tego, by skorzystały z ich zasobów. Natomiast wyssanie krwi wiąże się dla komarów z ryzykiem śmierci, a znalezienie jej nie jest łatwe.
To może sprawiać, że owady te w prosty sposób zaczęły kojarzyć i rozpoznawać docierające do nich sygnały chemiczne związane z krwią i możliwością jej uzyskania. Tak, aby nie stracić żadnej okazji w okresie rozrodczym.
Popularne repelenty na komary są stosowane od 80 lat
Ludzie zaś opracowali szereg środków chemicznych, które mają działać na krwiopijne owady odstraszająco. To zwłaszcza repelenty, z których wiele oparte jest na DEET, czyli dietylotoluamidzie. Ta metylowa pochodna benzamidu jest stosowana przeciw komarów od dziesiątków lat, odkąd w 1946 r. armia amerykańska pierwsza zastosowała go do celów militarnych, a w 1957 r. środek znalazł powszechne zastosowanie cywilne. Cele militarne były ważne, bowiem US Army była po doświadczeniach trudnej wojny z Japończykami na Pacyfiku, która toczyła się w strefie tropikalnej i podzwrotnikowej. Na Nowej Gwinei, Wyspach Salomona czy Filipinach komary były wręcz zmorą wojsk, a żołnierze byli masowo pokłuci. A że owady te przenoszą wiele groźnych chorób jak malaria czy denga, także one ograniczały możliwości bojowe wojsk i powodowały straty.
i rzeczywiście, repelenty oparte na DEET przydały się wojsku amerykańskiemu w Wietnamie w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Znalazły także szerokie zastosowanie na świecie w walce i ochronie przeciw dokuczliwym komarom.
Działał, chociaż mało o nim wiedzieliśmy. Dopiero w 2008 r. na przykład udało się ustalić, że DEET działa na komary silnie zapachowo i wytwarza odstraszającą je warstwę fetoru, którego nie tolerują ani samice, ani samce owadów. Natomiast nie ma związku ani z wykrywalnością przez te bezkręgowce ciepłoty ciała ludzi, ani wydzielaniem dwutlenku węgla, co też komary przyciąga.
Środki przeciw komarom nieoczekiwanie je przyciągają
Teraz zaś dowiadujemy się, że stosowanie tych środków od 80 lat to dostatecznie dużo czasu, by komary przywykły do zapachu, jaki wywołuje dietylotoluamid. Co więcej, zwierzęta zaczęły reagować na niego dokładnie odwrotnie niż moglibyśmy się spodziewać. „Journal of Experimental Biology” pisze mianowicie o tym, że komary nauczyły się rozpoznawać zapach tego środka chemicznego i kojarzyć go nie zagrożeniem i czymś odpychającym, ale przeciwnie – z możliwością zdobycia cennej krwi.
Francuscy naukowcy Clement Vinauger i Claudio Lazzari z Uniwersytetu w Tours przedstawili w EurekAlert wnioski z badań nad komarami i ich reakcją na popularne repelenty. Jak mówi Clement Vinauger: „Jeśli ktoś zastosuje DEET i jego stężenie z czasem zaniknie, ale komarowi nadal uda się pożywić, owad może zacząć kojarzyć ten zapach z nagrodą.”. Oznacza to, że im częściej stosujemy repelenty w sytuacjach, w których nie jest to wymagane i nie ma wokół komary, tym bardziej narażamy się na to, że ich stężenia spadnie na tyle, że będzie akceptowalne dla tych zwierząt. Mało tego zaczną one kojarzyć nieprzyjemny dotąd dla siebie zapach z szansą. Inaczej mówiąc, cała istota stosowania tych repelentów zostaje wysadzona w powietrze.

Badanie koncentrowało się na komarach egipskich (Aedes aegypti) przenoszących żółtą febrę, gatunku roznoszącym wirusy denga, Zika, żółtą febrę i gorączkę chikungunya, na które każdego roku zarażają się dziesiątki milionów ludzi. Okazało się, że komary reagowały podobnie w sytuacji, gdy nagrodą za wytrzymanie zapachu w słabym stężeniu była krew, jak i w sytuacji, gdy zyskiem był cukier.
Te eksperymenty z Francji są niezwykle pouczające, bowiem udało się wykazać, że komary potrafią śledzić ludzi z zaskakującą precyzją. Używają zarówno węchu, jak i wzroku. Reagują na poszczególne zapachy np. niektórych mydeł do ciała. „Komary są niezwykłe w przetwarzaniu informacji o swoim otoczeniu” – powiedział Clement Vinauger w EurekAlert. – „Staramy się zrozumieć nie tylko to, jak nas wykrywają, ale także to, jak ich mózgi interpretują te sygnały i przekształcają je w zachowanie”.












