Pamiętacie czasy, kiedy słowo „sprzątaczka” czy „sprzątacz” obrażało, więc w ogłoszeniach o pracę pojawiło się neutralne sformułowanie „konserwator powierzchni płaskich” i chętni do pracy się znajdowali? Okazuje się, że renameing czy też rebranding, czyli inaczej nowa nazwa, nadal ma wielką moc.
W czasach kiedy Poczta Polska nie potrafi już zarobić na doręczaniu listów, pokolenie Z, czyli osoby, które dorastały ze smartfonem w ręku i stałym dostępem do Internetu, odkryło moc tradycyjnej korespondencji i nowy sposób na nawiązywanie osobistych kontaktów między ludźmi. Innymi słowy potrafi zarobić na newsletterach, listach i pocztówkach.
Już nie newsletter tylko list. Tradycyjna poczta coraz bardziej atrakcyjna
„Snail Mail” dosłownie tłumaczone jako „poczta ślimakowa”, to żartobliwe określenie tradycyjnej korespondencji, bez pośrednictwa mediów społecznościowych. Podczas gdy e-maile trafiają do skrzynki odbiorczej w ciągu kilku sekund, listy czy pocztówki – w zależności od lokalizacji – docierają do adresata dniami, a nawet tygodniami. Dla pokolenia Z to ślimacze tempo.
Choć przesyłki te docierają znacznie wolniej niż wiadomości elektroniczne, cieszą się coraz większą popularnością jako wyjątkowy sposób na budowanie osobistych relacji i modne hobby. To także sposób na zarobek.
Newsletter otrzymany mailem młodych ludzi już nie cieszy – co innego te same wieści doręczone pocztą, wydrukowane i opakowane w tradycyjną kopertę. Na TikToku opublikowano ponad 150 000 postów z hashtagiem „Snail Mail”.
List pozwala zwolnić tempo. Osobisty kontakt a nie algorytm
Zetki, które stanowią aktualnie 27 proc. populacji świata, odkrywają także przyjemność z wymieniania wiadomości z ludźmi z całego świata, ale w tradycyjny sposób. Specjalne portale zrzeszają pasjonatów tradycyjnego pisania listów – np: Postcrossing. Działa na zasadzie wymiany: za każdą wysłaną kartkę otrzymuje się losową pocztówkę od innego użytkownika portalu z dowolnego zakątka globu.
Wystarczy założyć bezpłatne konto w serwisie, a po otrzymaniu losowego adresu innego użytkownika i unikalnego numeru identyfikacyjnego wysłać do niego kartkę tradycyjną pocztą. Kto nie chce podawać domowego adresu może korzystać ze skrytki pocztowej.
Zetki polubiły tradycyjne listy nie tylko ze względu na potrzebę zwolnienia tempa, ale także ze względu na zmysłowe doznania: papierowe koperty, tusz, specyficzny zapach, kolorowe znaczki. W świecie zmęczonym nadmiarem informacji, wszechobecnymi algorytmami i ciągłymi wymaganiami, list w skrzynce to oaza spokoju. Najwyraźniej pisanie do kogoś to nie to samo co pisanie dla algorytmu.












