Sprawca wtorkowego zajścia określił swoje działanie jako „wotum nieufności Poznaniaków”. Obrady przerwano, a policja zatrzymała dwie osoby.
Marcelina Zawisza: Jacek Jaśkowiak wymyśla sobie fakty i dopisuje historię
Podczas marcowej interwencji posłanka pojawiła się w magistracie wraz z mieszkańcami Osiedla Maltańskiego. Argumentowała wówczas, że od dwóch lat bezskutecznie starali się oni o spotkanie z prezydentem Poznania. Teren, na którym mieszkają, został sprzedany deweloperowi.
– Prezydent miasta ma obowiązek przyjąć posła, odpowiedzieć na wszystkie pytania oraz przygotować dokumenty. W związku z tym, że tego nie zrobił, sprawa została zgłoszona do CBA i teraz CBA będzie przeglądać te dokumenty, do których nie dał mi dostępu pan prezydent. Jacek Jaśkowiak wymyśla sobie fakty i dopisuje historię. Osoby, które go zaatakowały, nie były obecne podczas marcowej kontroli poselskiej. Myślę, że lepiej byłoby, gdyby prezydent skoncentrował się jednak na rozwiązywaniu problemów mieszkańców Poznania – powiedziała PAP Zawisza.
Posłanka Partii Razem podkreśliła, że kontrola poselska w gabinecie Jaśkowiaka nie miała nic wspólnego z tym, co wydarzyło się we wtorek na sali sesyjnej. – Elementem zbieżnym może być wyłącznie to, że Jacek Jaśkowiak z arogancją traktuje mieszkańców – oceniła Zawisza.
Prezydent Poznania: Marcelina Zawisza nadużyła prawa do kontroli poselskiej
Wcześniej Jacek Jaśkowiak napisał w mediach społecznościowych, że Marcelina Zawisza „nadużyła prawa do kontroli poselskiej” i „wtargnęła do gabinetu” z tymi samymi osobami, które we wtorek zaatakowały go podczas sesji absolutoryjnej. „Nie wiem, czy te osoby to sympatycy, czy bojówkarze Partii Razem. Wiem, że przekroczona została kolejna granica” – podkreślił we wpisie na Facebooku.
– Jeżeli komisja etyki poselskiej nie reaguje na sytuację, w której parlamentarzystka przekracza swoje uprawnienia i wchodzi do mojego gabinetu w trakcie podpisywania dokumentów związanych z dostępem do informacji niejawnych, a następnie pojawia się tam wraz z grupą swoich zwolenników, to wysyłany jest bardzo niebezpieczny sygnał. Również prokuratura uznała wówczas, że choć granice kontroli poselskiej zostały przekroczone, nie doszło do czynu wymagającego dalszych konsekwencji – powiedział Jaśkowiak PAP.
Zapytany, czy Zawisza powinna czuć się współodpowiedzialna za to, co się wydarzyło, Jaśkowiak ocenił, że posłanka „ponosi współodpowiedzialność za stworzenie atmosfery, która doprowadziła do tego rodzaju działań”. – Organizowała wspólnie z tymi osobami różnego rodzaju akcje i happeningi, dlatego trudno dziś całkowicie oddzielać te wydarzenia od wcześniejszej aktywności tego środowiska. Osoby zaangażowane w poprzednie akcje były dla sprawców dzisiejszego zajścia punktem odniesienia i inspiracją – powiedział prezydent Poznania.
Jacek Jaśkowiak: Zaatakował mnie zawodnik muay thai
– Dzisiejsze zdarzenie jest konsekwencją przyzwolenia na przekraczanie granic debaty publicznej oraz tolerowania zachowań naruszających prawo – powiedział prezydent Poznania w rozmowie z PAP. – Kilka tygodni temu rozmawiałem z moim zastępcą o możliwości wystąpienia podobnego incydentu. Biorąc pod uwagę łatwość dostępu do sesji Rady Miasta Poznania oraz poziom agresji w przestrzeni publicznej, uznawałem taki scenariusz za prawdopodobny – dodał.
– Osoba, która mnie zaatakowała, jest zawodnikiem muay thai, a z tego, co słyszałem, nawet mistrzem Polski. Jeden z radnych pokazał mi dziś nagrania, na których prezentuje on techniki uników w przypadku ataku bronią oraz różnego rodzaju instruktaże. Mamy więc do czynienia z człowiekiem bardzo niebezpiecznym, posiadającym wysokie umiejętności w zakresie walki – stwierdził Jaśkowiak.
Redagowała Kamila Cieślik












