Rosyjski okręt wojenny we wtorek (16 czerwca) oddał strzał ostrzegawczy w kierunku brytyjskiego jachtu żaglowego na kanale La Manche. Zdaniem Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej załoga wcześniej wystrzeliła flary, nadała sygnały dźwiękowe i próbowała nawiązać kontakt z jednostką, ale ona „kontynuowała niebezpieczne podejście”.
„Po zmniejszeniu odległości do 150 metrów, dowódca fregaty zdecydował się na wyprzedzający ostrzał z broni ręcznej. Jacht natychmiast zmienił kurs” – napisał rosyjski resort.
Starmer skomentował incydent
– To, co wydarzyło się w kanale La Manche, było głęboko niepokojące. To było lekkomyślne. Ministerstwo Obrony przeprowadziło ocenę. Jego ocena jest taka, że rosyjska jednostka dryfowała, a strzały miały charakter ostrzegawczy – powiedział w środę (17 czerwca) brytyjski premier Keir Starmer w rozmowie z BBC.
Para zrelacjonowała zdarzenie
Starmer w rozmowie z BBC współczuł parze, która jego zdaniem musiała być „przerażona”. Na pokładzie znajdowali się Jane i Alan Kelveyowie, którzy napotkali rosyjską fregatę, Admirała Grigorowicza, 23 mile od wybrzeży wyspy Wight. Para określiła to zdarzenie jako „surrealistyczne”. Zdaniem kobiety ich jacht Bright Future „z całą pewnością nie zmierzał jednak w kierunku kolizji”.
– Wydał z siebie pięć sygnałów dźwiękowych, co oznaczało: widzieliście nas? Natychmiast wykonaliśmy dwa stopnie w lewo, żeby mogli zobaczyć, że celowo zmieniliśmy kurs, co oznaczało, że ich widzieliśmy. Potem, mniej więcej minutę później, pięć razy dali jeszcze sygnał syreną, po czym nastąpiły cztery lub pięć strzałów z broni ręcznej – powiedziała kobieta w BBC. Jej zdaniem to były strzały ostrzegawcze, które nie były wymierzone w jednostkę.
Rosyjska flota cieni
BBC Verify nieoficjalnie ustaliło, że Admirał Grigorowicz miał eskortować przez kanał La Manche statki z – omijającej zachodnie sankcje – floty cieni. Twierdziło tak anonimowe źródło w NATO. Warto zaznaczyć, że 14 czerwca brytyjskie siły zbrojne przechwyciły rosyjski tankowiec z floty cieni w kanale La Manche, co uderzyło w rosyjską gospodarkę wojenną. Według BBC brytyjskie Ministerstwo Obrony stwierdziło jednak, że oddanie strzałów nie miało związku z tym zdarzeniem.













