Było, ale na pewno nie minęło. Trzy odcinki bulwersującego niemieckiego serialu Telewizja Polska pokazała w programie pierwszym kolejno 17, 18 i 19 czerwca 2013 roku. Każdy o godzinie 20:25. Emisji ostatniego odcinka towarzyszyła specjalna debata historyków, bo Polacy się zagotowali.
Po wielu latach czekania Europejski Trybunał Sprawiedliwości (TSUE) wyjaśnił Polakom gdzie mogą dochodzić ochrony dóbr osobistych i odszkodowań za treści z serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”.
Lata czekania na sprawiedliwość. Armia Krajowa sponiewierana
Oglądając niemiecką produkcję widz dowiadywał się (i wciąż się dowiaduje, bo serial można oglądać), że polscy partyzanci (Armia Krajowa) to osoby wrogie Żydom i traktujące ich gorzej niż niemieccy okupanci. Żołnierzy AK przedstawiono jako antysemitów współpracujących z Niemcami w dziele Holokaustu.
Największe oburzenie wzbudziła scena, w której polscy partyzanci otaczają pociąg z deportowanymi Żydami, lecz zamiast ich uratować, decydują się odjechać z powodu ich żydowskiego pochodzenia.
Na wybielanie Niemców i przerzucanie części odpowiedzialności za zbrodnie wojenne na narody okupowane, w tym Polaków, zgody nie było i nadal nie ma. Polscy weterani oraz Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej wytoczyli twórcom procesy sądowe. Domagali się oficjalnych przeprosin za naruszenie godności i dobrego imienia polskiego podziemia. Pozew wytoczył, wraz ze Światowym Związkiem Żołnierzy AK, obecnie 101-letni żołnierz tej formacji kpt. Zbigniew Radłowski.
TSUE wydaje wyrok. Sąd Najwyższy w Polsce wróci do sprawy odszkodowania
Jak informuje PAP, krakowski sąd w prawomocnym wyroku nakazał twórcom serialu opublikowanie przeprosin na kanałach telewizyjnych, w których serial był emitowany w Polsce i Niemczech. Odrzucił podnoszony przez producentów serialu zarzut, że właściwe do rozpoznania szkody wyrządzonej naruszeniem dóbr osobistych są sądy w Niemczech, a nie w Polsce.
Jednak Sąd Najwyższy zawiesił procedowanie nad skargami kasacyjnymi do czasu udzielenia odpowiedzi przez TSUE na zadane pytania prejudycjalne. TSUE w końcu odpowiedział. Okazuje się, że indywidualni weterani mogą dochodzić sprawiedliwości tam „gdzie pozwany ma miejsce zamieszkania lub w którym siedzibę mają producenci serialu”, czyli w Niemczech i przed niemieckimi sądami.
Polski sąd mógłby prowadzić sprawę kpt. Zbigniewa Radłowskiego, gdyby ten został w serialu wyraźnie przedstawiony – a tak nie było. Ale ponieważ możliwe jest jednak zidentyfikowanie całej formacji (AK), Trybunał uznał, że stowarzyszenie, którego celem jest obrona godności Armii Krajowej, może dochodzić naprawienia całości szkody przed sądami w Polsce.












