Zniesienie przymusu Hegseth ogłosił 21 kwietnia. – Pod katastrofalnymi rządami Bidena Pentagon prowadził nieugiętą wojnę przeciw naszym wojownikom na wielu frontach. Pozbawił w tym ich podstawowej wolności religijnej i wolności wyboru w kwestiach medycznych – powiedział w nagraniu umieszczonym w sieci. Obowiązkowe coroczne szczepienie przeciw grypie nazwał „absurdalnym i przesadnym”. Dodał, że „osłabia nasz potencjał do prowadzenia wojny”.
Grypa szybko „skorzystała” z okazji
Ostatnie sformułowanie jest szczególnie fascynujące, gdy wiadomo, dlaczego wojska całego świata podchodzą zazwyczaj bardzo rygorystycznie do kwestii szczepienia żołnierzy. Dlaczego dostają oni nieraz końskie dawki, zwłaszcza przed wyjazdami na misje zagraniczne. Wojska nie robią tego z altruistycznej troski o ich dobrostan. Po prostu chcą mieć jak największą pewność, że kiedy zajdzie potrzeba, jak najwięcej żołnierzy będzie w stanie walczyć. Wynalezienie szczepionki na grypę i wprowadzenie jej do masowego użycia to nie przez przypadek w znacznej mierze zasługa Pentagonu.
Natura szybko pokazała, dlaczego tak było. Na przykładzie bazy lotnictwa wojskowego USA (USAF) Lackland na obrzeżach San Antonio w Teksasie. To jedna z kilku baz, które zajmują się wstępnym szkoleniem rekrutów wstępujących na służbę w USAF.
Jak podaje szereg amerykańskich mediów (w tym agencja Associated Press i dziennik „The New York Times”), po zniesieniu obowiązkowego szczepienia na grypę tylko około 40 procent przybywających do bazy rekrutów dobrowolnie je przyjmowało. Ruch ludzi w Lackland jest bardzo duży, bo co tydzień przybywa ich około 700, aby rozpocząć proces adaptacji do życia w wojsku. Żyją stłoczeni w koszarach, są poddawani wyczerpującemu podstawowemu szkoleniu fizycznemu, nie wysypiają się. To duża ciżba ludzka, zmęczona i stłoczona na małej powierzchni. A zatem jedno z najlepszych środowisk dla wirusów.
Mniej więcej na przełomie maja oraz czerwca wśród rekrutów w Lackland zaczęła się szerzyć grypa. Pomimo że to nie sezon grypowy. Do ostatniego piątku liczba chorych sięgnęła 275 osób. Tydzień wcześniej chorowało 160 osób. Cztery zachorowały na tyle mocno, że trafiły do szpitala. Dodatkowo jeden z rekrutów zmarł w połowie czerwca, choć przyczyna śmierci nie została ujawniona i jest ciągle oficjalnie badana. Nie wiadomo zatem, czy ma związek z grypą. Większość chorych miała przejść infekcję na tyle łagodnie, że już zdążyła wrócić do służby. Jednak wpływ na proces szkolenia był na tyle poważny, iż w bazie już zarządzono powrót obowiązkowych szczepień na grypę.
Umożliwiają to udzielone po cichu przez Pentagon zgody na szerokie odstępstwa od decyzji Hegsetha z końca kwietnia. Jak podają amerykańskie media, właściwie wszystkie rodzaje sił zbrojnych jeszcze na początku maja zaczęły starania o uzyskanie zgód na obowiązkowe szczepienia na grypę. Zwłaszcza w bazach szkoleniowych (jak ta w Lackland) czy wśród żołnierzy wysyłanych na misje zagraniczne albo pełniących kluczowe funkcje, jak medycy lub ratownicy. Szerokie zgody na sektorowe przywrócenie obowiązkowych szczepień wydano jednak dopiero 15 czerwca. Za późno, aby powstrzymać lokalną epidemię w Lackland, zanim na dobre się rozwinęła. Tymczasem, jak przekazał dr Arnold Monto, amerykański lekarz i epidemiolog pracujący na Wydziale Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Michigan, którego słowa cytuje ABC News, jeśli chce się zapobiec zachorowaniom na grypę, „szczególnie istotne jest szczepienie się w przypadku przebywania w skupiskach ludzi”.
Wojsko na wojnie z wirusami
Cała ta historia była łatwa do przewidzenia. Wojsko USA zaczęło obowiązkowe szczepienia na grypę podczas II wojny światowej. W 1945 roku formalnie ustanowiło przymus dla wszystkich będących na służbie. Pentagon był jednym z głównych motorów prac nad tą szczepionką. Bardzo przyczyniła się do tego tragiczna pandemia grypy hiszpanki z końcowego okresu I wojny światowej i lat tuż po niej. Zaczęła się w USA, gdzie wybuchła z mocą w obozach szkoleniowych żołnierzy szykowanych na wyjazd na front w Europie. Razem z nimi trafiła na Stary Kontynent i szybko rozprzestrzeniła się po całym świecie, zabijając dziesiątki milionów ludzi. W wojsku USA na grypę zmarło do końca 1918 roku około 45 tysięcy żołnierzy, co było liczbą porównywalną do wszystkich strat bojowych wynoszących 53 tysiące.
Tego rodzaju katastrofy na styku epidemiologii i wojska są tak stare, jak historia zorganizowanych wojen prowadzonych przez ludzkość. Już w starożytności choroby potrafiły dziesiątkować armie skuteczniej niż najbardziej krwawe bitwy. Ciągłe straty z tego powodu były stałym elementem każdej kampanii aż po XIX wiek. Dopiero na przełomie XIX i XX wieku, dzięki rozwojowi medycyny i higieny, liczba zachorowań podczas wojen zaczęła spadać na tyle, że chorych było mniej więcej tyle samo, co rannych w trakcie działań bojowych.
Siły zbrojne były więc od dawna żywotnie zainteresowane tematem chorób zakaźnych i epidemii. Chory żołnierz nie tylko nie walczy, ale jeszcze trzeba się nim zajmować i poświęcać na niego zasoby. Dlatego szczepienia od początku były czymś, co wojska przyjęły z otwartymi ramionami. Żołnierze, z zasady niemający zbyt wiele wolności osobistej, nie byli pytani o zdanie. Złożyłeś przysięgę? Służysz? To cię szczepimy, bo nie mamy czasu na chorowanie, którego można uniknąć.
Tak było między innymi ze szczepieniami na grypę w wojsku USA. Kiedy szalała hiszpanka, szczepionka jeszcze nie była dostępna. Pod wpływem pandemii zintensyfikowano prace w tej dziedzinie, które w latach 30. zaczęły przynosić pierwsze skutki. Już w trakcie II wojny światowej na zlecenie wojska USA opanowano metody masowej produkcji bezpiecznej szczepionki, którą zaczęto podawać żołnierzom. W 1945 roku szczepienia na grypę formalnie stały się obowiązkowe dla każdego wstępującego na służbę w wojsku USA.
Przynajmniej do decyzji Hegsetha. Po niej na liście pozostało jeszcze siedem innych obowiązkowych szczepionek dla każdego rekruta: adenowirus, meningokoki, WZW typu A i B, polio, tężec, błonica i połączone szczepienie na odrę, świnkę, różyczkę oraz ospę wietrzną. Potem te, które trzeba okresowo powtarzać, są powtarzane. Co więcej, jeśli służy się w miejscu, gdzie można mieć do czynienia z na przykład bronią biologiczną, obowiązują szczepienia dodatkowe. Tak samo jak przed misjami zagranicznymi w miejsca na świecie, gdzie jest ryzyko zetknięcia się z bardziej egzotycznymi chorobami.
Choć teraz w praktyce szczepionka na grypę i tak wróciła na listę szczepień obowiązkowych. Pomimo decyzji Hegsetha właściwie wszyscy rekruci i tak będą ją dostawać, za sprawą udzielonych wyjątkowych zezwoleń. Realia się nie zmieniły. Duża liczba ludzi przybywająca z wielu miejsc, stłoczona na małej powierzchni i wystawiona na ciągłe zmęczenie, to idealne warunki dla wirusów. Wojsko, które chce pozostać sprawne i – jak często podkreśla sam Hegseth – „zabójcze” i „śmiertelnie skuteczne”, musi być natomiast zdrowe.













