-
Głowomłoty pospolite zostały zaobserwowane w nowych miejscach, co może wskazywać na odkrycie potencjalnej wylęgarni tych ginących rekinów.
-
Na wyspach Galapagos odkryto pierwszą udokumentowaną obecność głowomłotów pospolitych od 20 lat, a obserwację potwierdzono analizą DNA.
-
U wybrzeży Rhode Island w Stanach Zjednoczonych po raz pierwszy zaobserwowano dużego głowomłota, co może być powiązane ze zmianami temperatury wody i klimatu.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
O głowomłotach pospolitych wiemy niewiele, np. brakuje danych dotyczących miejsc rozmnażania się tego rekina. Spotyka się go w wielu ciepłych morzach świata, ale nie jest jasne, dokąd zwierzęta te udają się, aby odbyć gody i się rozmnożyć. Odkrycie na wyspach Galapagos pokazuje, że możemy mieć do czynienia z taką nową, nieznaną wylęgarnią głowomłotów.
Jak podała na Instagramie Maria Antonia Izurieta Burbano De Larai z Texas A&M University w Galveston, głowomłoty pojawiają się u brzegów Galapagos, co więcej, zdarzało się widywać tu spore ich ławice. Ryby te czasami pływają bowiem w dużych grupach. Jednakże akurat ten gatunek, zwany także rybą kuszą albo kuszą młotem, u brzegów tych pacyficznych wysp nie pojawiał się od 20 lat. To więc spore wydarzenie, że rekiny zaobserwowano koło Galapagos właśnie teraz.
To właśnie ta ichtiolożka odkryła prawdopodobnie pierwszą udokumentowaną grupę młodych głowomłotów pospolitych na Galapagos. Obserwację potwierdzono analizą genetyczną DNA ryby. Tu także, u brzegów należących do Ekwadoru wysp, które okazały się tak ważne w historii badań nad teorią ewolucji, odkryte zostało miejsce, gdzie rekiny te gromadzą się, aby się rozmnożyć. To ich wylęgarnia czy też żłobek.
Wylęgarni rekinów znamy na świecie niewiele
A niewiele jest takich miejsc na świecie. Zaledwie kilka wylęgarni wszelkich gatunków rekinów znamy na świecie np. w Delaware u brzegów Stanów Zjednoczonych, gdzie przychodzą na świat żarłacze tygrysie. Tym cenniejsze jest odkrycie z Galapagos.
Do tej pory na ich wodach widywano jedynie głowomłoty tropikalne, czyli gatunek Sphyrna lewini. Pozornie wygląda niemal identycznie, ale jednak różni się od głowomołota pospolitego, którego nazwa jest myląca, gdyż taki pospolity wcale nie jest. Głowomłoty tropikalne pływają wokół Galapagos i w całym wschodnim Pacyfiku regularnie.
Osiągają niekiedy spore rozmiary, ale nie tak łatwo odróżnić je od głowomłotów pospolitych, gdy obserwuje się je z powierzchni morza, bez zanurzania. Możliwe zatem, że oba gatunki były tu dotąd błędnie identyfikowane. Odkrycie pozwala opracować szerszy plan badań, bo być może wyspy Galapagos w ogóle są ważnym i centralnym punktem gromadzenia się i rozrodu kilku gatunków głowomłotów.
Głowomłoty pływają koło Nowego Jorku
Zarazem Atlantic Shark Institute (ASI) poinformował o tym, że dostrzegł ogromnego głowomłota w wodach w pobliżu Rhode Island na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. To bardzo blisko Nowego Jorku. W tych chłodnych wodach te rekiny dotąd się nie pojawiały, pokazanie się tu głowomłota to spora sensacja. Jest ono łączone ze zmianami temperatury wody i zmianą klimatu.
Rekin miał kilka metrów i był pierwszym osobnikiem tej grupy ryb, którego widziano u wybrzeży Rhode Island. Poszukująca go ekipa badawcza natknęła się jednak na drugiego – tym razem 1,8-metrową samicę głowomłota, którą udało się oznakować. Informację o tym podała telewizja FOX News. Dotąd głowomłoty kojarzyły się Amerykanom raczej z wybrzeżami Florydy albo wakacjami na Bahamach. Fakt, że pływają u wrót Nowego Jorku daje do myślenia.













