– Badania DNA potwierdziły, że szczątki należą do zaginionej Jowity Zielińskiej – przekazała w piątek 7 sierpnia „Gazecie Pomorskiej” rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej we Włocławku Małgorzata Kręcicka.
Prokuratura nie ustaliła na razie, jak doszło do śmierci kobiety. Okoliczności jej zgonu ma wyjaśnić prowadzone obecnie postępowanie. Śledczy czekają wciąż na wyniki sekcji zwłok, która odbędzie się w Bydgoszczy.
Zaginięcie Jowity Zielińskiej
Pisaliśmy w Gazeta.pl, że Jowita Zielińska mieszkała w Lisinach (woj. kujawsko-pomorskie) u rodziców swojego zmarłego męża. 6 lipca 2024 roku około godz. 5 pojechała rowerem do pracy w sklepie mięsnym w Rypinie. Świadkowie po raz ostatni widzieli ją podczas powrotu do domu. Na podstawie zapisów z monitoringu śledczy ustalili, że kobieta wjechała do pobliskiego lasu.
Policja znalazła rower zaginionej
Tego samego dnia bliscy kobiety zgłosili jej zaginięcie. Policjanci, strażacy, przewodnicy z psami tropiącymi, operatorzy dronów i setki mieszkańców wspólnie przeszukiwali lasy, pola oraz zbiorniki wodne, ale nie zdołali odnaleźć zaginionej. 10 sierpnia 2024 roku policjanci znaleźli rower Jowity Zielińskiej w lesie niedaleko wsi Wierzchowiska, około czterech kilometrów od miejsca, w którym świadkowie po raz ostatni widzieli kobietę. Według jej bliskich zaginiona nigdy wcześniej nie jeździła po tych terenach. Śledczy znaleźli również charakterystyczny łańcuszek z wygrawerowanym imieniem zmarłego męża kobiety.
Szczątki w lesie w Lisinach
18 lipca tego roku policja dostała zgłoszenie o ludzkich szczątkach znalezionych w lesie w Lisinach. Funkcjonariuszy zawiadomiły osoby, które spacerowały po lesie. Kości były zakopane 300 metrów od miejsca zamieszkania Jowity Zielińskiej.












