Żyjemy w czasach wszechobecnego relatywizmu, w których podważa się istnienie obiektywnej prawdy, stałych norm czy uniwersalnych wartości. Zamiast tego dominuje przekonanie, że wszystko zależy od punktu widzenia, kontekstu, kultury lub tylko od osobistych odczuć.
Wiele znanych do tej pory granic jest już nieostrych, niejasnych i nieoczywistych. Bardzo prawdopodobne, że w niedalekiej przyszłości zatrą się także wyraźne dotąd granice między miastem a wsią. Co to oznacza dla Polaków? Nowe obowiązki.
Ochrona funkcji wsi w miastach. Mieszczuchy będą studiować plany urbanistyczne
Rolnicy czują się na wsi coraz bardziej obco. Ton nadają osoby, które szukają tam ciszy, spokoju i pięknych widoków. Tymczasem działalność rolnicza potrafi osobom nieprzyzywyczajonym dać ostro w kość hałasem, smrodem czy pracą w polu wieczorem w trakcie żniw. Co więcej, w myśl obowiązujących przepisów, kiedy sprawa trafia do sądu, winnym okazuje się rolnik – a tak dalej być nie może.
W związku z potrzebą ochrony działalności rolniczej na wsi Ministerstwo Rolnictwa przy okazji proponuje odejście od prostego podziału na tereny miejskie i wiejskie. O tym, czy nowe regulacje chroniące rolników przed roszczeniami dotyczącymi typowych uciążliwości znajdą zastosowanie przy nowym podziale administracyjnym, mają decydować zapisy w dokumentach planistycznych.
To oznacza, że przewidziane w przygotowywanej ustawie obowiązki mogą objąć również nowych właścicieli nieruchomości położonych w granicach dużych miast, jeśli tylko wynika to z miejscowych planów lub planów ogólnych.
Protest notariuszy.
„Lex rolnik” w takiej nowatorskiej formie zmusi wielu mieszkańców miast do nieplanowanej wizyty u notariusza. Chodzi o konieczność złożenia specjalnego oświadczenia.
Kupujący nieruchomość będzie potwierdzał, że ma świadomość prowadzenia lub możliwości prowadzenia działalności rolniczej na sąsiednich nieruchomościach oraz akceptuje związane z nią typowe uciążliwości: hałas, zapachy, ruch maszyn czy okresowe prace polowe.
Propozycja resortu rolnictwa spotkała się z krytyką notariuszy. Ich zdaniem nowe przepisy oznaczają znaczny wzrost biurokracji, ponieważ przy każdej transakcji konieczne będzie analizowanie nie tylko sprzedawanej nieruchomości, ale również dokumentów dotyczących całego obrębu ewidencyjnego.
Wątpliwości budzi także brak precyzyjnych zasad ustalania tych informacji oraz skuteczność samego oświadczenia. Prawnicy wyjaśniają, że plany nie zawsze odpowiadają rzeczywistemu sposobowi wykorzystania gruntów, a ich zapisy bywają niejednoznaczne. W rezultacie ten, kto chciał mieszkać w mieście, nagle będzie mieszkał na wsi.













