Do zdarzenia doszło we wtorek 1 września około godziny 4.15 przy ulicy Poznańskiej w Błoniu (woj. mazowieckie), gdzie mieści się siedziba zakonu Sióstr Serafitek.
Dzwonek i ucieczka
Nieznana osoba pozostawiła pod furtą reklamówkę, zadzwoniła dzwonkiem do klasztoru i natychmiast oddaliła się z miejsca. W torebce zakonnice znalazły żywego noworodka zawiniętego w kocyk. Siostry od razu powiadomiły służby.
Jak zwraca uwagę TVP3 Warszawa, przy tym klasztorze nie funkcjonuje okno życia, co czyni sposób pozostawienia dziecka szczególnie nietypowym.
Dziecko jest zdrowe
Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe, które przewiozło niemowlę do szpitala. Podinspektorka Ewelina Gromek-Oćwieja z Komendy Powiatowej Policji dla powiatu warszawskiego zachodniego przekazała „Faktowi”, że życiu chłopca nie zagraża żadne niebezpieczeństwo, a jego stan zdrowia oceniany jest jako dobry. – Dziecko jest zdrowe, to najważniejsze – podkreśliła funkcjonariuszka.
Jedna leci zamknąć okno zewnętrzne, druga wyłącza alarm. Wyciągam z okna wanienkę. Jestem wysoka, więc mi łatwiej niż innym siostrom. Dziecko przekładam na przewijak. Jak zimno, włączam nagrzewnicę – na 21 stopni ustawiona. Nie mam lęku. Może dlatego jestem w tym oknie? – pisze Krystyna Wałajtys-Łonisk na Wyborcza.pl.
Policja i prokuratura szukają rodziców
O sprawie poinformowano prokuraturę. Jak dodała funkcjonariuszka, trwają czynności zmierzające do ustalenia rodziców dziecka. Według ustaleń TVP3 Warszawa sprawą kieruje Prokuratura Rejonowa w Grodzisku Mazowieckim, która prowadzi postępowanie wyjaśniające okoliczności porzucenia noworodka.













