„Nigeryjska rafineria ropy naftowej Dangote stała się kluczowym dostawcą paliwa do Europy po zakłóceniach w eksporcie paliw z Bliskiego Wschodu” – doniosła 15 września 2026 r. agencja Reutera.
Jak podkreślono w depeszy: „Europa w drugim kwartale importowała około 80 tys. baryłek paliwa lotniczego dziennie z Dangote, co (…) uczyniło rafinerię największym dostawcą tego paliwa„.
Europa mogła zostać bez paliwa dla samolotów
Jeszcze na początku tego roku były nim kraje leżące nad Zatoką Perską. Gdy Iran zablokował cieśninę Ormuz, na europejskim rynku zaczęło brakować specjalistycznego paliwa dla odrzutowców. Przede wszystkim standardu Jet A-1.
W kwietniu 2026 r. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) szacowała, że Stary Kontynent posiada jego zapasy na zaledwie kilka tygodni.
W powietrzu zawisła groźba, że Europejczycy w sezonie wakacyjnym staną przed wyborem, czy jechać na wakacje samochodem, czy też pociągiem, ponieważ transport lotniczy stanie się piekielnie drogi. Dużą część lotów trzeba będzie zaś odwołać. Przy czym nieszczęście to nie dotknęłoby wyłącznie urlopowiczów.
Organizacja zrzeszająca europejskie porty lotnicze (ACI Europe) w swym raporcie informuje, że na lotniskach Starego Kontynentu w 2025 r. odprawiono 2,6 miliarda pasażerów. Dorzućmy jeszcze transport towarów, obejmujący wszystkie zakątki globu i otrzymujemy wyobrażenie ekonomicznego armagedonu, jaki przyniosłyby urywające się dostawy paliwa.
Dangote zastąpił dostawców z Zatoki Perskiej
To jednak się nie wydarzyło, bo uruchomiona w 2024 r. rafineria Dangote zdołała zastąpić odbiorcom z Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Niemiec bliskowschodnich dostawców.
Okazało się to nie takie trudne, bo jest ona największą na świecie rafinerią typu single-train. Czyli rafinuje ropę na jednej, gigantycznej linii produkcyjnej, w jednym ciągu technologicznym. Jest to ryzykowne z racji niebezpieczeństwa awarii, ale zwiększa wydajność i znacznie obniża koszty.
Dzięki temu nigeryjska rafineria produkuje dziennie ok. 700 tys. baryłek paliw. Poza tym ma jeszcze jedną, wielką zaletę.
Zlokalizowano ją tuż przy brzegu Zatoki Gwinejskiej. Zaledwie kilka kilometrów od Lekki – najnowocześniejszego a zarazem najgłębszego portu Nigerii. Idealnego wręcz dla supertankowców. Po pobraniu ładunku, mogą one wprost przez Atlantyk popłynąć do Europy.
Na ich szlaku nie czają się żadne cieśniny, z ukrytymi na wybrzeżach irańskimi wyrzutniami rakiet czy też dronami Huti.
Kupowanie paliwa od Dangote oferuje ów bonus w postaci bezpiecznego szlaku komunikacyjnego. W dzisiejszych czasach jest to rzecz wręcz bezcenna.
Zaś właściciel całego biznesu, Aliko Dangote zaciera ręce i planuje szybkie podwojenie mocy przerobowych rafinerii i uczynienie z niej elementu naftowego imperium, obejmującego połowę Afryki. Zapewne dostrzegając, iż bardziej sprzyjające jego planom okoliczności trudno sobie wyobrazić.
Najbogatszy człowiek Afryki
„Dangote opowiedział Forbesowi, że gdy był młody, kupował słodycze, rozdawał je innym do sprzedaży i zatrzymywał zyski” – informuje magazyn „Forbes” w swym rankingu najbogatszych ludzi świata prowadzonym w czasie rzeczywistym.
Notowany w nim Aliko Dangote z majątkiem osobistym szacowanym na 51,7 mld dolarów zajmuje skromne 86 miejsce. Jak jednak zaznacza magazyn, jest on najbogatszym człowiekiem w Afryce. Starannie wykształconym i pochodzącym z zamożnej rodziny o długich, biznesowych tradycjach.
„Dziadek Dangote’a był odnoszącym sukcesy handlarzem ryżem i owsem w Kano, drugim co do wielkości mieście Nigerii” – podkreśla „Forbes”.
Ponoć to on wybrał dla wnuka imię Aliko, które wywodzi się z języka hausa (używanego w północnej Nigerii) i oznacza kogoś, kto jest „zwycięzcą, który broni ludzkości”.
Po odebraniu starannego wykształcenia w zakresie zarządzania i biznesu na uniwersytecie w Kairze młody Dangote za pożyczone od rodziny pieniądze w 1977 r. założył w Lagos swoją pierwszą firmę. Prowadziła ona handel solą oraz cukrem.
Przy wymyślaniu jej nazwy zbytnio się nie trudził i użył po prostu swojego nazwiska. Trzyma się tego konsekwentnie i kolejne firmy nazwał standardowo, czyli Dangote Nigeria Limited oraz Dangote Cement.
Wszystkie prosperowały znakomicie, a ich właściciel wyrósł na największego w Afryce producenta cukru oraz cementu.
Zajmował się też inwestowaniem w wielu innych dziedzinach, m.in. handlu metalami oraz żywnością. W 2022 r. przekonał koncern Stellantis, by wszedł z nim w spółkę joint venture.
Tak powstała montownia samochodów marki Peugeot w Kaduna na północy Nigerii. Zarządzająca nią spółka nosi dumną nazwę Dangote Peugeot Automobiles Nigeria Limited (DPAN).
Jednak najbardziej dochodowym pomysłem na biznes Aliko Dangote okazała się ropa naftowa. To nie powinno zaskakiwać, jeśli weźmie się pod uwagę, że wielkość nigeryjskich złóż szacuje się obecnie na 37,5 mld baryłek i kraj ten zajmuje 11. pozycję w rankingu państw posiadających największe rezerwy naftowe na globie.
Wielkość wydobycia ropy wynosi obecnie ok. 1,5 mln baryłek dziennie, ale zwiększenie tego wydobycia wydaje się już tylko kwestią czasu.
Naftowy imperator
„Najbogatszy człowiek w Afryce, Aliko Dangote, po raz pierwszy zaoferował publicznie udziały w swojej prywatnej rafinerii ropy naftowej w poniedziałek, 14 września, co prawdopodobnie będzie stanowiło największą ofertę publiczną w historii kontynentu” – doniósł magazyn „Forbes” w połowie września 2026 r.
„Magnat cementowy oferuje inwestorom indywidualnym do 4,1 miliarda akcji (czyli 3,3 proc. udziałów w spółce) po 40 centów za sztukę (525 nair nigeryjskich). Księga zamówień zostanie zamknięta 13 października przy minimalnym zakupie 10 akcji, co stanowi wyjątkowo niski próg wejścia, wynoszący około czterech dolarów” – uściślił „Forbes”.
Odsprzedanie niewielkiej części udziałów w naftowym koncernie – tak, żeby było stać na nie większość Nigeryjczyków – oznacza, że 69-letni Aliko Dangote dopiero się rozpędza.
Budowę swojej wielkiej rafinerii przygotowywał przez całą dekadę i zainwestował w nią aż 20 mld dolarów. Teraz zamierza uczynić ją dwa razy większą oraz podłączyć do dwóch rurociągów o długości ponad 2,6 tys. km.
Pierwszym popłynie paliwo do Namibii, Botswany i RPA. Drugim przez Zimbabwe i Zambię do Demokratycznej Republiki Konga. Zapytany przez agencję „Bloomberg”, czy na tym poprzestanie – odparł: „Jestem pewien, że kiedy skończymy, będziemy dysponować prawie 4 tys. kilometrami rurociągów”. Czym wzbudził dodatkowe zainteresowanie mediów.
„Szersza lista obejmuje również inne proponowane projekty, w szczególności rurociąg między Dżibuti a Etiopią. Dangote powiedział, że prace nad projektem wschodnioafrykańskim i powiązanymi z nim farmami zbiorników również mają się wkrótce rozpocząć” – informował 22 września 2026 r. portal „Business Insider Africa”.
Najbogatszy człowiek na Czarnym Lądzie zamierza stać się głównym dostawcą paliw dla dużej części afrykańskich państw, zwłaszcza tych pozbawionych dostępu do morza.
Fortuny przybywa wraz z ekspansją rafinerii
Patrząc na kolejne rankingi magazynu „Forbes” łatwo spostrzec, że od momentu, gdy rafineria Dangote Petroleum ruszyła z produkcją, majątek jej właściciela podwoił się w zaledwie trzy lata. Należy więc przypuszczać, że wraz z dalszą ekspansją znów mocno urośnie. Obecnie jego majątek nieco przewyższa roczne PKB Zimbabwe (49,1 mld dolarów), ale może szybko dogonić Kamerun (60,4 mld dolarów rocznie).
Kiedy w lutym 2025 r. dziennikarz magazynu „Forbes” zapytał Aliko Dangote dokąd zmierza, ów odparł: „Musimy sami zbudować nasz kontynent, a nie polegać na zagranicznych inwestycjach„. Dodając, że Afryka dotąd była „zwykłym wysypiskiem dla gotowych produktów”.
Zasugerował przy tym, że on potrafi to zmienić, bo jego rafineria to: „kluczowy krok w zapewnieniu Afryce zdolności do rafinowania własnej ropy naftowej, co z kolei generuje bogactwo i dobrobyt dla jej ogromnej populacji”.
Rozmowę zakończył buńczucznym stwierdzeniem: „Całe życie toczyłem bitwy i jeszcze żadnej nie przegrałem”.
Geopolityka otworzyła mu drzwi do Europy
Tymczasem od kiedy po ataku USA na Iran zablokowana została cieśnina Ormuz i groźba blokady wisi nad cieśniną Bab al-Mandab, wygrywa je dużo łatwiej. Za sprawą decyzji Donalda Trumpa wdarł się przebojem na bajecznie zasobny europejski rynek, zdolny wchłonąć każdą ilość paliw.
Prezydent USA z coraz większą przychylnością wypowiada się na temat pomysłu czasowego wstrzymania eksportu oleju napędowego, produkowanego przez amerykańskie rafinerie. Mowa o gigantycznej liczbie 1,6 mln baryłek dziennie, które nagle zniknęłyby ze światowego rynku. Głównym ich odbiorcą jest Europa, coraz bardziej przerażona i gorączkowo poszukująca alternatywy.
Na swojej stronie internetowej rafineria Dangote chwali się, że produkuje ok. 120 tys. baryłek diesla dziennie, spełniającego unijne standardy „Euro V”. Ale może więcej. Oczywiście jeśli prezydent Trump pomoże przy nagonieniu jej nowych klientów. Dzięki nim najbogatszy człowiek Afryki zrealizuje plan, by produkowała nawet 1,5 mln baryłek paliwa każdego dnia, a biegnące od niej rurociągi oplotły cały kontynent.
Wówczas dysponując majątkiem większym niż PKB kilku krajów afrykańskich razem wziętych i możnością kontrolowania dostępu do surowców energetycznych Aliko Dangote będzie niczym cesarz Czarnego Lądu. Wprawdzie bez korony, ale za to z realną władzą.
Andrzej Krajewski












